W grudniu 1943 kontrwywiad AK zdemaskował Ludwika Kalksteina i Eugeniusza Świerczewskiego jako agentów Gestapo. 25 marca 1944 Wojskowy Sąd Specjalny AK wydał na nich wyrok śmierci za zdradę. Świerczewski został trzy miesiące potem zlikwidowany, natomiast Kalkstein schronił się w strzeżonej, zamkniętej dzielnicy niemieckiej. Po śmierci szwagra wstąpił do SS. W powstaniu warszawskim pozostawał w szeregach SS, ale nie walczył. Po powstaniu pracował w SS w Grójcu. Po 1945 uciekł z Niemcami na Zachód, po czym powrócił do Łodzi z misją dywersyjną, z której prawdopodobnie zrezygnował.

Bezpośrednio po wojnie wielokrotnie zmieniał nazwisko, kolejno na Święcki, Świerk, Świerkiewicz. Początkowo mieszkał w Krakowie, później był kierownikiem szkoły podstawowej w Chorzewie, a w Niechorzu został szefem spółdzielni rybackiej. Jesienią 1945 zamieszkał w Szczecinie. Pracował tam jako dziennikarz dziennika „Kurier Szczeciński”, pisząc socrealistyczne teksty o rybakach i marynarzach. Polskie Radio Szczecin emitowało jego słuchowiska. W 1949 został zatrzymany za próbę nielegalnego przekroczenia granicy, zgodził się współpracować ze Służbą Bezpieczeństwa (ps. „Granica”), po czym został zwolniony, gdyż jego prawdziwej tożsamości nie odkryto.