Wreszcie Hiszpanie dotarli do pierwszego puebla. Doszło do bitwy na przedpolach osiedla, a w konsekwencji do zdobycia zabudowań, gdzie napastnicy znaleźli to, co było w tym momencie dla nich najcenniejsze – kukurydzę, fasolę, mąkę, sól i wiele kur "większych niż te, które widzi się tutaj, w Nowej Hiszpanii"Paul Horgan, Conquistadors in North American History, Greenwich, Conn. 1965. Informacje Coronado słane do wicekróla pełne były goryczy, bowiem żadnego złota nie znaleziono, a jedynie nieliczne turkusy, których łączna wartość nie pokrywała kosztów ekspedycji.
Kolejnym pueblem, do którego zaprosił Hiszpanów przyjaźnie nastrojony wódz, przezwany przez nich "Capitàn Bigotes"", czyli "Kapitan Wąs", było rozległe osiedle Cicuyé, dzisiaj zwane Pecos. Oto opis, jaki zostawił kronikarz ekspedycji Coronada, Castañeda: "Cicuyé to miejscowość mająca 500 wojowników, którzy są postrachem całej okolicy. Położone jest w kształcie czworoboku na skale. Pośrodku znajduje się wielki dziedziniec wewnętrzny czy też plac zawierający pieceMianem pieców (hiszp. estufas) określali Hiszpanie indiańskie kiva". Domy są wszystkie jednakowe i mają po cztery piętra... Mieszkańcy przechwalają się, że nikt nie potrafi go zdobyć, natomiast oni, jeśli tylko zechcą, potrafią podbić każdą wieś"A. Grove Day, Coronado's Quest, Los Angeles 1964.