Był przeciwny jakimkolwiek układom z państwami rozbiorowymi; mimo realnej oceny sytuacji politycznej i świadomości nikłych efektów w zakresie odbudowy polskiej potęgi militarnej, stał niezmiennie na stanowisku kontynuowania walki o utrzymanie niepodległości; protestował, bezskutecznie, przeciwko porozumieniu zawartemu przez Stanisława Augusta z Katarzyną i wzywał króla, by broniąc do końca niepodległości, stanął osobiście na czele armii; już w 1792 przestrzegał króla przed poniżającymi układami, które – jak słusznie przewidywał – doprowadzą do całkowitego upadku państwa.

Nie zdecydował się natomiast na proponowany mu zamach i porwanie króla, którego poczynania określił jako „podłość”. Wraz z wielu innymi zgłosił dymisję, żegnany z uwielbieniem przez wojsko: żołnierze kazali wybić medal pamiątkowy od wojska dla wodza i napisali list do matki księcia w Pradze, dziękując jej za tak znakomitego syna. Wyjechał z kraju do Wiednia (skąd bezskutecznie wyzywał marszałka Targowicy Szczęsnego Potockiego na pojedynek), a potem dalej (władze rosyjskie domagały się, a trwożny Stanisław August też nalegał, aby opuścił i Wiedeń), w zachodnią Europę ogarniętą spazmami rewolucji francuskiej.