Następnego ranka Polifem (ciągle ślepy) wypuszcza swoje owce z jaskini, ale sprawdza, czy nikt nie wsiadł na nie, upewniając się, że ludzie Odyseusza nie uciekli. Natomiast oni złapali się brzuchów owiec, żeby wydostać się z pułapki. Kiedy Odyseusz jest już na swoim statku, krzyczy do Polifema i mówi mu swoje prawdziwe imię. Zdenerwowany cyklop rzuca dużym głazem, prawie trafiając w statek. Potem w formie zemsty modli się do swego ojca Posejdona, aby Odyseusz nigdy nie dotarł do Itaki, a jeśliby jednak mu się to udało, to straci całą załogę, statek i zastanie dom w rozbiciu. Ostatnie słowa modlitwy stają się głównym wątkiem Odysei.

Syreny Podróż głównego bohatera do domu prowadzi go do wyspy syren. Syreny śpiewając pięknie, przyciągają do siebie żeglarzy, którzy zasłuchani kierują statki na skały. Odyseusz zatyka swoim ludziom uszy woskiem pszczelim, żeby nie usłyszeli śpiewu. Sam chce jednak wysłuchać śpiewu syren. Każe załodze przywiązać go do masztu, aby nie mógł pójść do syren, gdy usłyszy ich głos. Zgodnie z tym załoga uwalnia Odyseusza dopiero, gdy ten zaczyna zachowywać się spokojnie. Dopiero wtedy wyjmują wosk z uszu.