Na całych Kaszubach spotyka się wielkie głazy narzutowe, przywleczone tu przez lody ze Skandynawii. Niektórym gadki ludowe nadały imiona własne np. „Bożastopka” lub „Adam i Ewa”. Większość to jednak po prostu: kamienie diabelskie, rzucone celowo lub opuszczone przez tego czy innego diabła. Największy kamień diabelski, o obwodzie 20 m, wysokości 3,5 m i długości 7 m, znajduje się w pobliżu Odargowa w powiecie puckim. Żeby nie było wątpliwości co do jego pochodzenia, diabeł pozostawił na nim pięć wyżłobień: ślady swoich pazurów. Drugim co do wielkości jest głaz nad Jeziorem Kamiennym w powiecie kartuskim. Który ma 17 m obwodu, 5 m długości, 4,5m szerokości i 9 m wysokości. Szczelina widoczna na nim jest śladem łańcucha, którym przewiązywał go diabeł rzucając ze złości w jezioro. Gniew diabła spowodowany był nieudaną transakcją. Miał on wysuszyć jezioro, a w zamian otrzymać od kontrahenta duszę. Diabeł jednak nie zdołał wykonać zadania.
Kolejne kamienie diabelskie znajdują się: koło Świecina (nieopodal „Bożejstopki”), koło Brodnicy Górnej (nad jeziorem Ostrzyckim), koło Owśnicy. Na owśnickim głazie znajduje się krzyż. Służył on do płoszenia czarownic, które wyprawiały w tym miejscu harce.