Ale nawet ta sztuka nie zawsze się udawała – Tatarzy ze względu na swój proceder sztukę wszelakich fortelów doprowadzili do perfekcji.
Bitwa pod Martynowem to przykład bitwy, w której armii polskiej dowodzonej przez wielkiego wodza, przyszłego pogromcę samego Gustawa Adolfa, ówczesnego hetmana polnego koronnego Stanisława Koniecpolskiego udało się dokonać niełatwej sztuki zmuszenia do walki i pobicia wracającej z łupem armii tatarskiej Kantymira Murzy. Osobnym rozdziałem tych wydarzeń, poprzedzających bitwę, był powszechny opór ludności chłopskiej w całym rejonie działania Ordy, który zmusił Tatarów do znacznie wcześniejszego odwrotu.
Najazd tatarski Dnia 5 czerwca 1624 murza Kantymir na czele Nogajów wpadł od strony Wołoszczyzny na Pokucie w pobliżu Śniatynia. Armia tatarska zamiast jak zwykle od razu rozlać się po kraju, a tego właśnie spodziewały się polskie chorągwie rozrzucone na Pokuciu, w zwartej grupie ruszyła w głąb Polski, uprzedzając hetmana polnego koronnego Koniecpolskiego i przeprawiając się 9 czerwca pod Martynowem przez Dniestr.