Jednak z natury owych substancji wynika, iż nie mogą na siebie oddziaływać. Duch przez samo myślenie nie stworzy ruchu, materia nie może wpłynąć na myślenie. Właściwie Kartezjusz nie rozwiązał tego problemu zadowalająco. Na poziomie biologicznym człowieka można, podobnie jak całą przyrodę, rozpatrywać w kategoriach maszyny, lecz problem przyczynowego oddziaływania umysł-ciało pozostał otwarty.

Następcy Kartezjusza Następcy Kartezjusza szukali rozwiązania dla tej trudności. Oryginalnie wyjaśnił ją Leibniz na gruncie swojej "Monadologii". W zjawisku dana nam jest zawsze złożoność oraz przyczynowe oddziaływanie, które zawsze ze sobą idą w parze. Ruch i zmiana mogą bowiem zachodzić tylko w złożoności wewnątrz której następuje przemieszczenie się części pod wpływem przyczyny zewnętrznej. Jednak - jak rozumuje Leibniz - tam gdzie jest złożoność, muszą być i części proste. A proste części są niepodzielne, zatem żadna zmiana ani ruch nie może w nim zachodzić. Muszą to być więc duchowe, pierwotne cząstki. Leibniz nazywa je monadami. Jest ich nieskończenie wiele i to one stanowią prawdziwą rzeczywistość. Cielesność i złożoność to tylko zjawiskowość, sposób w jaki monada zjawia się monadzie.