Najbliższymi przyjaciółmi publicysty są Władysław Bartoszewski (zwany tu często Bartoszem), Paweł Hertz (Pawełek), Zygmunt Mycielski, Henryk Krzeczkowski, Andrzej Micewski. Często widuje się także z osobami ze środowiska „Tygodnika Powszechnego”.

Dzienniki pokazują dużą aktywność intelektualną autora, która przejawiała się na kilku polach. Kisiel przede wszystkim był kompozytorem i oddawał się temu zajęciu z prawdziwą pasją; oprócz tego uważał, że powinien pozostawić po sobie ślad w postaci dzieł literackich - toteż pisywał powieści (które sam nazywał ironicznie dziełami lub romansami), wydawane później pod pseudonimem Tomasz Staliński przez paryską „Kulturę„; stosunkowo najmniej uwagi przykładał do utworów, które - paradoksalnie - na trwale zapisały go w historii polskiej kultury - felietonów, publikowanych w „Tygodniku Powszechnym”. Do samego „Tygodnika Powszechnego”, w którym publikował przez pewien okres pod żeńskim pseudonimem, miał stosunek krytyczny a Jerzego Turowicza obwiniał za nadanie linii i charakteru pisma oderwanego od rzeczywistości i zajmującego się miałkimi sporami dogmatycznymi w łonie szeroko rozumianego katolicyzmu zamiast poważnymi problemami egzystencjalnymi epoki. Pisał więc głównie o literaturze, bo w tej dziedzinie mógł swobodnie pisać pod pseudonimem i znakomicie się odnajdywał.