określenie to jednak można też rozumieć jako „łamanie dokoła”, to znaczy poprzez obracanie koła z ofiarą. (rodzajem ciężkiej kanciastej maczugi, której krawędzie obijano metalem), względnie żelaznym łomem lub nawet młotem kowalskim. Jego pomocnik stopniowo obracał koło, tak aby masakrowaniu ulegały kolejne części ciała ofiary.

W wyroku częstokroć dokładnie określano liczbę uderzeń lub czas trwania kary (np. do 2 godzin). W końcu skazańca dobijano, zadając mu cios śmiertelny w brzuch lub w szyjęB. Innes: Historia tortur, dz. cyt., s. 55.. Po dokonaniu tych czynności ciało wystawiano na pokaz, unosząc wysoko na słupie albo stawiano w pozycji pionowej. Niekiedy dodatkowo gawiedź pastwiła się nad nim, np. wydłubując oczy.

Rozróżniano dwie postacie tej kary: łamanie kołem od dołu: w kolejności łamano kostki, nadgarstki; łydki, przedramiona; uda, ramiona; klatkę piersiową (kręgosłup); łamanie kołem od góry (mające znamiona litości, aktu łaski) wykonywano w odwrotnej kolejności: pierwszym uderzeniem w klatkę piersiową łamiąc kręgosłup;