przemawiano na pl. Zamkowym, na wprost sejmu obradującego pod przewodnictwem marszałka Władysława Tomasza Ostrowskiego. Pochód wywarł na posłach silne wrażenie. W tym nastroju, na wniosek Romana Sołtyka parlament podjął jednomyślną uchwałę o złożeniu z polskiego tronu Mikołaja I. Jednym z inspiratorów i pierwszymZob. reprodukcja oryginału aktu detronizacji w tym haśle. sygnatariuszem był poseł z województwa krakowskiego Teodor Slaski. Gdy sekretarz Sejmu ogłosił, że nie wszyscy posłowie i senatorzy złożyli podpisy, Slaski zabrał głos i powiedział: Kto nie podpisze aktu zrzucenia z tronu, ma być uważany i obwołany za zdrajcę Ojczyzny.

Ignacy Prądzyński, który – jak zaznaczył – nie był uczestnikiem tego wydarzenia, nazwał je aktem prawdziwego szaleństwa. Zanotował, że nad nim nie dyskutowano i nie głosowano; zaproponowany przez jednego posła i poparty przez drugiego, został przyjęty oklaskami przez zapaleńców zajmujących miejsce na galerii, a milczenie innych posłów uznano za zgodę. Podpisywanie aktu wyjaśnia strachem o uznanie za zdradę w razie odmowy.