Grupa stale powiększała się o nowych wyznawców, a wraz z nią rosły dochody, gdyż majątek każdego nowego członka stawał się automatycznie własnością guru. Przywódca Świątyni Ludu stał się tak popularny, że o jego poparcie zaczęli zabiegać politycy. Został przewodniczącym komisji mieszkaniowej w Radzie Miejskiej San Francisco. W połowie lat 70. Jonesa zaliczano do najważniejszych przywódców Kościołów i sekt w Stanach Zjednoczonych.
Życie w sekcie było nieustannie kontrolowane. Członkowie byli poddawani ciągłej inwigilacji i „praniu mózgu”. Za nieposłuszeństwo Jones nakazywał złożenie publicznej samokrytyki, a także wymierzał karę chłosty. Wykorzystywał swych ludzi do niewolniczej pracy. Kiedy prawda o życiu w sekcie zaczęła przedostawać się na zewnątrz dzięki prasie, „wielebny” uznał, że trzeba na pewien czas wyjechać. W 1974 roku wykupił kawałek ziemi w dżungli w Gujanie i założył tam plantację, którą nazwał Jonestown (Miasto Jonesa).