Według anegdoty przekazanej przez sekretarza kompozytora Antona Schindlera, podeszła do niego wówczas śpiewaczka Caroline Unger i odwróciła go w stronę publiczności, a kompozytor bardzo się wzruszył.

Krytyka symfonii Mimo sukcesu pierwszego, wiedeńskiego wykonania ówczesny świat muzyczny krytycznie odniósł się do dzieła. Carl Zelter, kompozytor i przyjaciel Goethego wyraził się: „[Beethoven] to geniusz, który obwiesza błyskotkami prosię”, Felix Mendelssohn-Bartholdy z kolei stwierdził, że „jest to muzyka napisana na Wielki Wtorek przez pijanego”. Louis Spohr stwierdził, że chóralny finał jest monstrualny i pozbawiony smaku, co uznał za efekt postępującej głuchoty Beethovena. Bardzo krytycznie były też przyjmowane premiery w kolejnych krajach. Po londyńskiej prapremierze w kwietniu 1825 roku w prasie angielskiej można było przeczytać, że „IX symfonia jest za długa i brak jej zrozumiałego planu”. Niepowodzeniem zakończyła się również amerykańska premiera, która odbyła się w Nowym Jorku w 1846 roku.