Znany poeta i historyk tamtej epoki Adam Naruszewicz, towarzysząc królowi Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu w podróży na Ukrainę, prowadził dziennik, w którym odnotowywał wszystkie ważniejsze wydarzenia. Pod datą 15 lipca 1787 roku Naruszewicz wymienił w swym diariuszu Jacentów, jako kuźnicę wodną o trzech kołach i topornię o jednym młocie. W późniejszych dokumentach odnotowano spalenie się zakładu, a w roku 1825 wymieniona została walcownia żelaza na rzece Czarnej.
Po śmierci Jacka Małachowskiego w 1821 roku staraniem Stanisława Staszica zakłady w Jacentowie przywrócono skarbowi państwa i podporządkowano Głównej Dyrekcji Górniczej. Depozytariuszem dóbr rządowych w latach 1833–1843 był Bank Polski. Następnie na miejscu zakładu wybudowano młyn i tartak poruszany energią wody.
Do upadku zakładów w Jacentowie oprócz czynników ekonomicznych przyczynił się prawdopodobnie, też stan techniczny zbiornika wodnego, który uległ z biegiem czasu zamuleniu. Nie tylko brakowało dostatecznej ilości wody do zasilania urządzeń fabrycznych w Jacentowie, ale również przed podobną wizją stanęły zakłady w Cieklińsku, położone w dole rzeki.