Wincenty Czyżewski wraz z wójtem Jakubem Hubiszem i kierownikiem szkoły Marianem Gerstmannem udał się z białą chorągwią jako delegacja do dowódcy oddziałów ukraińskich z prośbą o zaprzestanie grabieży, pożarów i mordów na ludności cywilnej. Delegacja została pojmana, skatowana, powleczona przez wieś i pola, a następnie rozstrzelana pod przydrożnym krzyżem przy drodze do Nawarii. Zwłoki ks. Czyżewskiego i kierownika szkoły leżały na miejscu egzekucji przez trzy dni. Dopiero 13 listopada ciało proboszcza przeniesiono do kościoła, a 15 listopada odbył się pogrzeb (egzekwie odprawił ksiądz z Hodowicy). Tego samego dnia zamordowano kolejnych mieszkańców wsi – łącznie zginęło co najmniej kilkadziesiąt osób (w niektórych relacjach mowa o ponad 50–60 ofiarach w Sokolnikach). Jego śmierć była jedną z pierwszych wśród duchownych rzymskokatolickich archidiecezji lwowskiej w okresie wojny polsko-ukraińskiej 1918–1919.

Upamiętnienie Ks. Wincenty Czyżewski jest wymieniany jako pierwsza ofiara na pomniku Poległym w obronie Lwowa w Sokolnikach (wzniesionym w 1937 r., a zniszczonym przez sowietów w latach 50').