Bardem każdego ranka po zakończeniu stylizacji mówił LeBlancowi, że ta fryzura pomaga mu wejść w rolę. Aktor żartował ponoć, że przez to uczesanie „nie pójdzie z nikim do łóżka przez dwa miesiące”. Bardem był jednak bardzo przygnębiony swoim wyglądem, a nawet popadł w depresję. Koledzy z planu twierdzili, że wstydził się tak bardzo, iż z trudem przychodziło mu wychodzenie z domu.

Podczas prac nad filmem Bardem nie był zadowolony ze swojej roli ze względu na nadmierną przemoc, jakiej dopuszczała się jego postać; podobno nie był pewien, dlaczego bracia Coen wybrali akurat jego. W wywiadzie dla „Entertainment Weekly” przyznał, że nie lubi przemocy nawet w kinie, dodając, że kiedy Coenowie zadzwonili do niego z propozycją udziału w filmie, próbował odmówić, mówiąc: „Słuchajcie, jestem niewłaściwym aktorem. Nie prowadzę samochodu, słabo mówię po angielsku i nienawidzę przemocy”. Odpowiedzieli mu na to: „Może właśnie dlatego do ciebie zadzwoniliśmy”. Mimo że bracia Coen wybrali Bardema, obawiali się, że jego napięty grafik utrudni mu przyjęcie roli, więc skontaktowali się z brytyjskim aktorem Markiem Strongiem, pytając o jego dostępność jako ewentualne zastępstwo. Strong przyjął ofertę, jednak kilka dni później Bardemowi udało się zwolnić terminy.