moim przeznaczeniem było zostać Wojownikiem Czasu. W każdym kolejnym odcinku moja postać staje się silniejsza i bardziej włada swoimi mocami”. Hickox odrzucił wszelkie sugestie, że planuje za sprawą postaci Marka tworzyć serię sequeli: „Nie, kończymy ten odcinek całkiem przyjemnie. To historia, którą zaczęliśmy opowiadać w Gabinetu figur woskowych i to było na tyle”.
Chociaż harmonogram filmu był mniej więcej taki sam jak w przypadku pierwszego, doświadczenie i planowanie pomogły uzyskać większy zasięg prac. Zach Galligan wspominał, że pierwsze trzy dni zdjęciowe były trudne ze względu na przyzwyczajenie się do szybkiego tempa pracy Hickoxa: „[Tony] robi 50 lub 60 ustawień dziennie, co jest niemal niespotykane. To trzy razy więcej niż zwykle, a nie ma żadnych dublerów, więc jesteśmy stale na planie, stale pracując”. Hickox wspominał, że przy tej produkcji był lepiej przygotowany i bardziej doświadczony w stosunku do dwóch jego poprzednich filmów. Bob Keen i jego firma Image Animation ponownie odpowiadała za stworzenie potworów i charakteryzację: „Sztuczka o filmu Gabinetu figur woskowych polega na tym, że efekty są realistyczne, ale ostatecznie są grane dla śmiechu.