Kandydat niezależny Udział w wyborach zadeklarował też miliarder z Teksasu Ross Perot, który, wedle słów Stephanopoulosa, był tubą wszelkiego niezadowolenia wyborców. Jego kandydatem na wiceprezydenta był emerytowany admirał James Stockdale z Kalifornii.
Poparcie innych partii Partia Liberalna z Nowego Jorku udzieliła nominacji demokracie Clintonowi, zaś Partia Konserwatywna z tego samego stanu Bushowi, podobnie jak ruch Right to Life.
Przebieg kampanii Bush, który odczuwał coraz większe zniecierpliwienie wyborców swoją pasywną i nijaką polityką wewnętrzną, atakował Clintona za brak charakteru, a niektórzy przeciwni mu konserwatyści rozpuszczali plotki o jego romansach. Wypominano mu też sprzeciw wobec wojny wietnamskiej.
Clinton ze swej strony atakował Busha za ową pasywność, jaką wykazywał w sprawach domestic issues. Na jego korzyść działała też znaczna różnica wieku (Bush zbliżał się do siedemdziesiątki) oraz wzorowanie się na Johnie F. Kennedym, którego Clinton, jeszcze jako uczeń, poznał w czasie wizyty w Białym Domu.
Perot zaś we wszystkich sondażach był wyraźnie trzeci i zanosiło się na to, że zdobędzie bardzo dużo, jak na kandydata niezależnego, głosów, co mogłoby przeważyć na szansach któregoś z głównych kandydatów.