Członkowie ekspedycji domyślają, że ognisty ptak to zaginiona rakieta. Kobieta prowadzi ich pod przerażający, spowity chmurami płaskowyż dominujący nad częścią wyspy, ale odmawia uczestnictwa w wyprawie ostrzegając, że nikt nie wraca żywy z płaskowyżu. Mimo to ekspedycja wspina się na płaskowyż. Warunki są coraz bardziej nieprzyjemne ze względu na wydobywający się żrący gaz i rozrzedzone powietrze. Nocą, po rozbiciu obozowiska Rostov dostrzega podobnego do jaszczurki potwora, jednak nikt mu nie wierzy. Następnego dnia Briggs ginie przypadkowo na stromym podejściu na skarpę, mimo prób pomocy ze strony Rostova. Po długiej wspinaczce na szczycie płaskowyżu wyprawa odkrywa bujną dżunglę. Phillips wykazuje, że porastają tu dawno wymarłe prehistoryczne rośliny.
Nolan jest przekonany, że Rostov ma złe zamiary i celowo nie uratował Briggsa podczas wspinaczki. Dżungla zawiera w sobie duże pole uranu, co spowodowało wyłączenie elektronicznego sprzętu namierzającego. W trakcie szukania wraku rakiety wyprawa natrafia się na brontozaura atakującego Phillipsa, gdy ten ucieka na palmę. Nolan i Wilson otwierają ogień, ale gruba skóra dinozaura pochłania kule z niewielkim efektem. Rankiem Nolan się budzi i widzi brak naukowców. Noga Phillipsa utyka w dużej szczelinie skalnej.