Giedroyć wybrał drugą możliwość.
W liście z 2 listopada 1961 do Giedroycia Parnicki zastanawiał się jak powieść zostanie przyjęta przez raczej tradycjonalistycznych czytelników emigracyjnych. Książka będzie bowiem szarganiem świętości, wyzwaniem [rzuconym] Sienkiewiczowi, w kategoriach jak gdyby biblijnych zmagań się Jakuba z Aniołem. W powieści ma się pojawić młody Zagłoba, który w Ogniem i mieczem napomykał o tym, co go spotkało w Stambule. Pisarz przewidywał, że prawdopodobny tytuł powieści, wzięty z I Kazania sejmowego Piotra Skargi, będzie brzmiał I możnym dziwny. Ponieważ Giedroyć skarżył się na trudności finansowe, w maju 1962 dopytywał się o szanse wydania powieści przez Instytut Kultury. Gdyby szanse te nie były wielkie, autor chciał przenieść motyw walki jezuitów z patriarchą Konstantynopola do któregoś z tomów Nowej baśni (III lub IV), stosując metodę dialogu fikcyjnego, czyli stykając ze sobą ludzi z różnych epok. W liście z 28 maja 1962 pisał, że chce by powieść miała za tło cały świat, jako że działalność jezuitów sięgała wówczas od Meksyku przez Japonię, może Filipiny, Rzeczpospolitą po Anglię i Hiszpanię. Zamierza też wprowadzić obok Sienkiewiczowskiego Zagłoby postać Dumasowską: D'Herblaya (Aramis).