Gdy zbliża się Boże Narodzenie, ruch na stacji metra powoli zamiera. Lucy jako jedyna spośród pracowników samotna osoba ma dyżur. Siedząc w biletowym okienku, pogrąża się w zadumie nad swoim losem. Nawet nie zauważa, że przed kasą znowu pojawia się on. Tym razem mężczyzna rzuca dziewczynie mimochodem grzecznościowe "Wesołych świąt". Wyrwana z odrętwienia Lucy nie zdąży wydobyć z siebie nawet jednego słowa. Po chwili widzi na peronie dwóch chuliganów, którzy brutalnie atakują jej ukochanego. Mężczyzna spada na tory, tracąc przytomność. Ostatkiem sił przerażona Lucy odciąga go na bok sprzed pędzącego pociągu.

Zaczyna się sekwencja pomyłek. Najpierw personel szpitala uznaje Lucy za narzeczoną pacjenta, zezwalając jej czuwać przy łóżku chorego, który wskutek odniesionych obrażeń zapadł w śpiączkę. Zjawia się w komplecie rodzina Callaghanów: ojciec, matka, siostra, babcia, którzy również biorą ją za dziewczynę Petera. Lucy od razu przypada im do gustu. Proszą narzeczoną syna, aby spędziła z nimi święta Bożego Narodzenia, a ona przyjmuje zaproszenie. Okazuje się, że Peter ma również brata, Jacka, który zadurza się z wzajemnością w Lucy.