W czasie przebywania w obozie więźniowie pracowali na roli, w kamieniołomie w Dominowie, w młynie, magazynie zbożowym oraz przy wyrębie drzew. Budynki przeznaczone na baraki dla więźniów nie miały łaźni, ubikacji i urządzeń dezynfekcyjnych, brakowało w nich okien, ogrzewania, nie było wentylacji. Stale unosił się w nich fetor rozkładającej się słomy. Baraki były przeludnione; w jednym budynku przebywało od 100 do 200 osób, w tym wielu chorych. Brak było koców i ciepłej odzieży, wszędzie panował brud. Za toalety służyły prowizoryczne doły kloaczne znajdujące się w centralnej części obozu.
Wkrótce Centralny Obóz Pracy w Krzesimowie został zdegradowany do kolonii rolnej przez tragiczne warunki sanitarne, a okólnik nr 57 ministra bezpieczeństwa publicznego z 12 czerwca 1945 r. rozpoczął proces wygaszania obozu, który swoje funkcjonowanie zakończył w grudniu 1946 r.
Dzięki śledztwu Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie wiadomo o 424 ofiarach obozu w Krzesimowie. Ciała chowano początkowo wokół budynków gospodarczych, później były przenoszone do tzw. Lasu Pruszkowskiego sąsiadującego od północy z folwarkiem. Podczas remontu drogi w 1996 r.