Tak opowiadał o tych wydarzeniach sam Henryk Zvi Luft: „Ze Lwowa przyjechaliśmy nad ranem, udało mi się wyśliznąć z wagonu, razem ze mną dwóch innych wyrostków. Oni pobiegli w jedną stronę i zostali zastrzeleni na miejscu, mnie się udało. Zapukałem do okna. Otworzyła mi starsza kobieta, dała chleba i ciepłego mleka. Pokazała, jak dojść do Rawy Ruskiej – tam mieliśmy krewnego aptekarza. Po drodze spotkałem chłopa z furmanką, na pytanie, czy daleko do Rawy, powiedział – wsiadaj. Obudziłem się przy tych samych torach kolejowych w Bełżcu. Kazał mi po prostu zejść z wozu i pojechał. Cudem nadeszła kobieta z dwiema bańkami mleka, złapałem za jedną i idę. Na pytanie ukraińskich policjantów odpowiedziała – to nasz. To mnie uratowało. Długo by opowiadać. Ale po co do tego wracać”.

Historyk Stanisław Obirek na oficjalnej stronie Fundacji Edukacja Przyszłości, podaje, że jego przyjaciel Henryk Zvi Luft przedostał się potem na Węgry. Następnie pojechał do Palestyny. Walczył o Izrael, gdzie osiadł i mieszkał. Jego żoną była autorka sztuk teatralnych Ilana Luft.