Król szwedzki, pomimo zostawionych przez Jerzego Lubomirskiego i Stefana Czarnieckiego pospolitego ruszenia i oddziałów chłopskich zorientował się, że wojska regularne opuściły obóz i doszedł do wniosku, że korpus margrabiego spełnił swoje zadanie, a osaczona armia w nowej sytuacji zdoła sama wydostać się z matni.

Posłuszny rozkazom królewskim margrabia rozpoczął odwrót najkrótszą drogą przez Kozienice i Warkę. Miał nad ścigającymi go siłami Czarnieckiego i Lubomirskiego aż 80 kilometrów przewagi, co przy ówczesnych drogach, zalanych przez wiosenne roztopy, dawało Szwedom szansę ucieczki. Margrabia popełnił jeden poważny błąd w związku z faktem, że do Warki maszerowała z Radomia druga grupa wojsk szwedzkich dowodzona przez Rittera. Margrabia zamiast jak najszybciej uchodzić do Warszawy, zaczekał na obciążoną licznymi taborami grupę radomską. Najprawdopodobniej wynikało to stąd, że dowódca szwedzki zlekceważył niebezpieczeństwo, o którym informowali go Karol Gustaw i jego brat książę Adolf Jan. W czasie gdy jazda polska przebyła dystans 80 kilometrów, jaki dzielił Sandomierz od Zwolenia, oddziały margrabiego badeńskiego wciąż znajdowały się nad Pilicą.