Kończ waść, wstydu oszczędź – popularny frazeologizm, pochodzący z klasycznej powieści Henryka Sienkiewicza Potop, często mylnie interpretowany.
Pochodzenie Słowa te padają z ust Andrzeja Kmicica podczas jego pojedynku na szable z Michałem Wołodyjowskim. Pojedynek, w którym wyzywającym był Wołodyjowski, był skutkiem porwania i przetrzymywania przez Kmicica panny Aleksandry Billewiczówny. Jego stawką było uwolnienie porwanej. Świadkami starcia byli licznie zgromadzeni stronnicy obydwu przeciwników.
Wołodyjowski był niewielkiego wzrostu, był natomiast uznanym mistrzem fechtunku. Znacznie wyższy Kmicic, który uchodził za zabijakę, w pierwszej chwili zlekceważył przeciwnika ze względu na jego warunki fizyczne. Jednak mistrzostwo Wołodyjowskiego we władaniu szablą wkrótce uprzytomniło mu, że nie ma żadnych szans w tym starciu. Wołodyjowski świadom swojej zdecydowanej przewagi drwił z przeciwnika, głośno komentując nieudolne – jego zdaniem – władanie przez niego szablą. Dwukrotnie też wytrącił Kmicicowi szablę z ręki, a następnie pozwolił mu ją podnieść. Kmicic zrozumiał, że jest wobec wysokich umiejętności szermierczych Wołodyjowskiego zupełnie bezradny, a Wołodyjowski z premedytacją go ośmiesza w oczach zgromadzonych. Dlatego poprosił Wołodyjowskiego o zakończenie pojedynku poprzez zadanie decydującego ciosu.