Jednak niechlubną tradycję „Diabła” kontynuowali jego synowie – Władysław i Zygmunt. I tak samo jak ojciec prowadzili rozbójnicze życie. Jednak Opaliński wyciągnął rękę na zgodę Stadnickim i zaoferował im zawarcie porozumienia oraz wręczenie sumy 20 tys. złotych. Doszło do spotkania między zwaśnionymi stronami, na którym ustalono granice pomiędzy starostwem leżajskim a dobrami łańcuckimi. Linię graniczną wytyczono na brodzie Zerwańskim, Zygmunt Stadnicki w czasie spotkania przebrnął na jedną stronę brodu i skierował się ku wyniosłej brzozie wycinając na niej ostrzem literę S – na oznaczenie Stadnickich (stąd nazwę wzięła miejscowość Brzóza Stadnicka), Opaliński udał się na druga stronę brodu i na przeciwległej brzozie wyciął literę K – dla oznaczenia dóbr królewskich, które stanowiły starostwo leżajskie i stąd właśnie swoją nazwę wzięła Brzóza Królewska.