Nocny bój z dwoma niemieckimi batalionami 66 pułku, 13 Dywizji Piechoty Zmotoryzowanej przyniósł niestety znaczne straty. W chwili rozpoczęcia natarcia ciężko ranny został dowódca 1. szwadronu 10 psk rtm. Otton Ejsymont. Straty własne wynosiły ponadto ośmiu zabitych i czternastu ciężej i lżej rannych, pośród nich: kpt. Czerwiński, por. Czerniawski, por. Śląski, por. Irzykowski i por. Fudakowski. Uwolniono z niewoli około dwudziestu oficerów francuskich. Po stronie wroga naliczono około sześćdziesięciu zabitych. Wobec groźby zamknięcia pierścienia wokół miasta, gen. Maczek rozkazał opuścić miasto. O świcie wymaszerowano w kierunku na Flavigny, idąc na południe w kierunku Loary. Ze względu na coraz bardziej zaostrzający się brak paliwa zniszczono następną część sprzętu ciężkiego.
Nad ranem straż przednia natknęła się na wroga we Flavigny. W celu uniknięcia bezpośredniego kontaktu skręcono na wschód w kierunku Dijon, dokąd skierowano wozy z rannymi. Patrole motocyklowe wysłane we wszystkich kierunkach stwierdziły obecność wroga wszędzie dookoła. Wkrótce też powróciły wozy z rannymi z Dijon, zajętego już przez wroga, w związku z czym rannych pozostawiono we wsi Moloy. Wysłany na podjazd por. Malanowski poległ w czasie wykonywania zadania zwiadowczego.