100 złotych monety srebrnej, liczonej według szóstaków, odpowiadało 170 złotym monety obiegowej. Przez zrównanie z tymfem, ort przeszedł z waluty srebrnej do miedzianej, czyli stracił prostą relację do szóstaka. Ten ostatni zaś wymieniał się prosto na dwa trojaki lub cztery półtoraki, ale za to w miedzi odpowiadał 301/5 szeląga. Codzienne transakcje wymagały zaokrąglania mniejszych kwot, co dawało sprawniejszym w rachunkach sposobność do dodatkowych zysków.

Coraz większą rolę na rynku odgrywały szóstaki i orty Prus Książęcych; wśród grubszej monety dominowały talary niderlandzkie, zwane srebrnymi dukatami (ziłveren dukaat), oraz złote dukaty – powszechna w tym czasie waluta środkowoeuropejska.

Nowego srebra na europejskim rynku, przede wszystkim pochodzenia amerykańskiego, przybywało coraz mniej, co z jednej strony zachęcało do wznawiania eksploatacji złóż uznanych w przeszłości za nieopłacalne (wierzono, że kryją się takie w „górach Olkuskich”), z drugiej jednak wpływało na psucie standardu monety grubej w Rzeszy oraz podnosiło koszt mennictwa. Ten kryzys nazywany jest niekiedy małym Kipper i Wipper. W rzeczywistości stagnacja mennicza w Rzeczypospolitej tego czasu, miała nie tylko wewnętrzne, ale i obiektywne przyczyny.