Jeżdżąc koleją i wędrując po zachodzie kraju, Phillips wrócił do Salt Lake City, gdzie spotkał Ammona Hennacyego z Katolickiego Ruchu Robotniczego. Ten wyciągnął go z tułaczego życia i przekonał do życia, w którym mógłby wykorzystać swoje dary i talenty do aktywizmu i służby publicznej. Phillips pomógł Hennacyemu w założeniu gościnnego domu misyjnego nazwanego imieniem aktywisty Joe Hilla. Phillips pracował w przez następne osiem lat, a następnie kandydował do Senatu USA jako reprezentant Partii Pokoju i Wolności w Utah w 1968. Otrzymał 2 019 głosów (0,5%) w wyborach wygranych przez republikanina Wallace'a F. Bennetta. W 1976 kandydował również na prezydenta Stanów Zjednoczonych z ramienia partii Do-Nothing.

Styl Phillipsa z biegiem lat stawał się coraz bardziej oparty na opowiadaniu historii, a nie tylko na piosenkach. Był utalentowanym gawędziarzem i monologistą, a jego koncerty zazwyczaj zawierały więcej opowiadań, aniżeli śpiewanej treści. Wiele ze swojego sukcesu przypisał swojej osobowości. "Lepiej być sympatycznym niż utalentowanym” - często powtarzał.

Zmarł 23 maja 2008 w Nevada City z powodu powikłań związanych z operacją serca.