Zwyczaj pielgrzymowania do Kończyckiej Madonny utrzymywał się jeszcze w latach pięćdziesiątych XX wieku, jednak później stopniowo zanikał.

Historycy sztuki podkreślają, że nieznany autor obrazu musiał być niezwykle utalentowany. Widać, że miał wyjątkowo sprawną rękę, gdyż kreski rysunku zostały poprowadzone niezwykle swobodnie. Można zauważyć, że projekt był bardzo dobrze przemyślany, gdyż w czasie powstawania dzieła artysta zmieniał lub dopracowywał szczegóły, bazując tylko na wcześniej narysowanych konturach. Wysoka jakość artystyczno-technologiczna przemawia za tym, że była to fundacja królewska, zapewne przeznaczona do świątyni o wysokiej randze. W zachowanych gniazdach znajdują się także zamontowane zawiasy, które wskazują na to, że obraz pierwotnie stanowił środkową część tryptyku.

W 1945 roku, w czasie działań wojennych, kościół parafialny został splądrowany i zniszczony. Skradziono wtedy m.in. liczne wota, które świadczyły o wysłuchanych prośbach i zaufaniu pątników do Pani Kończyckiej, obraz jednak został nietknięty.