Maxthon bez zgody, a nawet przy wyraźnym sprzeciwie użytkownika, wysyłał na chińskie serwery szereg danych o używaniu przeglądarki, zainstalowanych wtyczkach i zawartości komputera użytkownika – wszystkie adresy odwiedzanych stron, wyszukiwane słowa kluczowe, a także informacje o systemie operacyjnym i wszystkich zainstalowanych na komputerze programach, wraz z ich dokładnymi wersjami. O przesyłaniu tak szerokiego zakresu informacji producent nie poinformował i nie było to dotychczas jawne; nie dał również możliwości wyłączenia przesyłania tych danych.
Dane te były przesyłane w sposób zaszyfrowany, jednak ze względu na wybrany sposób szyfrowania (użycie stałego klucza zapisanego w kodzie programu – takiego samego dla wszystkich użytkowników) Maxthon miał narażać użytkowników na przechwycenie i odczytanie informacji o ich komputerze przez hakerów i atak na ich komputer.