Katastrofa górnicza w KWK Zofiówka – katastrofa, która miała miejsce 5 maja 2018 roku w zakładzie Ruch "Zofiówka" w Jastrzębiu-Zdroju, należącym do zespolonej kopalni „Borynia-Zofiówka-Jastrzębie”. W jej wyniku zginęło 5 górników, a 2 zostało rannych. Przyczyną katastrofy było tąpnięcie.
Tąpnięcie Do wstrząsu w KWK Zofiówka doszło w sobotę 5 maja 2018 roku o godzinie 10:58Taką godzinę podaje większość źródeł i świadków w tym odczyt z The European-Mediterranean Seismological Centre, podający czas 08:58:07 UTC. Energia tąpnięcia wynosiła 190 MJ (około 3,4 stopni w skali Richtera)Inne szacunki określają siłę wstrząsu od 3,4 do 4,1 w skali Richtera. W chwili wstrząsu w kopalni pracowało 250 osób, z czego w rejonie bezpośredniego zagrożenia 900 metrów pod ziemią – 11. Czterem z nich udało się uciec, siedmiu górników zostało uwięzionych pod ziemią. Wstrząs był odczuwalny w Jastrzębiu-Zdroju oraz okolicy, w tym w dwóch miastach oddalonych o kilkanaście kilometrów od KWK Zofiówka – Żorach i Wodzisławiu Śląskim.
Akcja ratunkowa O godzinie 11:25 w kopalni Zofiówka rozpoczęła się akcja ratunkowa podjęta przez zastęp ratowników z KWK Zofiówka. Około godziny 11:50 do akcji zawałowej skierowano dodatkowe siły. Wysłano z Bytomia do Jastrzębia-Zdroju dwa zastępy zawodowego pogotowia górniczego. Kolejne dwa zastępy skierowano z Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego w Wodzisławiu Śląskim. Na miejscu było 20 zawodowych ratowników. W pierwszych godzinach akcji do poszukiwania zaginionych 7 górników skierowano ogółem 40 ratowników (8 zastępów). Około godz. 17:00 ratownicy dotarli do 2 poszkodowanych, którzy w stanie dobrym zostali przetransportowani do szpitala w Jastrzębiu Zdroju. Do akcji ratunkowej mobilizowano kolejne zastępy.
Wieczorem 5 maja natrafiono na kolejnego górnika – przygniecionego i bez oznak życia. Z czterema kolejnymi nie było kontaktu. Kolejnego martwego górnika odnaleziono w niedzielę 6 maja przed południem. Dalszą akcję utrudniały wysoka temperatura, małe prześwity w zawalonych chodnikach oraz wysokie stężenie metanu. W celu obniżenia jego stężenia zbudowano lutniociągi doprowadzające powietrze do zagrożonego obszaru. Gdy stężenie metanu opadło do około 4 procent akcja została wznowiona, jednak 6 maja o godzinie 16:30 wystąpił wstrząs wtórny, który uwolnił duże ilości metanu, w wyniku czego, pomimo ciągłego pompowania powietrza, 7 maja stężenie metanu wciąż wynosiło jeszcze 8 procent – podczas gdy zastępy ratowników można wpuścić w rejon zagrożenia gdy jego zawartość wynosi poniżej 5 procent (przyjmowana dla metanu wartość dolnej granicy wybuchowości 4,91 procent objętości ulega obniżeniu wraz ze wzrostem temperatury i ciśnienia, natomiast wzrasta wraz ze spadkiem intensywności impulsu inicjującego, jest zależna również od miejsca, w którym mogłoby dojść zapalenia). Powołano zespół ds. zagrożeń naturalnych, złożony z ekspertów AGH, PŚ oraz GIG. Po wznowieniu prac za pomocą sprzętu hydraulicznego duże utrudnienia związane były z wypiętrzeniem spągu. 8 maja wykryto zakłócony sygnał radiowy lampy górniczej. W wyrobisku, jako kolejne utrudnienie, pojawiła się woda (podjęcie próby jej wypompowania oznaczało konieczność przetransportowania pomp na sprężone powietrze na miejsce rozlewiska), wykryto również sygnał drugiej lampy górniczej. 9 maja podjęto działania w trzech kierunkach – wypompowywania wody (układ 4 pomp, z których ostatnia miała zostać zamontowana w rozlewisku), wywiercenia otworu technologicznego (z zastosowaniem wiertnicy drenażowo-powietrznej) oraz zaangażowania ekipy nurków do penetracji zalewiska (okazało się, że sprzęt nurków był zbyt duży w porównaniu z prześwitem chodnika w rozlewisku). 11 maja ukończono wiercenie drugiego otworu do położonego za rozlewiskiem chodnika H-10 (pierwszy okazał się niecelny). Przez otwór o średnicy 9,5 centymetra opuszczono przenośny telefon ratowniczy oraz pakiet żywnościowy. Prace związane z wypompowywaniem wody zaowocowały obniżeniem jej lustra o 19 metrów – widoczne były już elementy konstrukcji łączącej chodnik H-10 z chodnikiem H-2. Rozpoczęto również transport pompy elektrycznej, której zastosowanie pozwoliłoby na 7-krotne zwiększenie wydajności pompowania (wcześniejsze jej zastosowanie nie było możliwe, gdyż urządzenia elektryczne nie mogą pracować przy stężeniu metanu przekraczającym 2 procent objętości), jednak zastosowanie urządzenia okazało się niemożliwe, gdyż opadanie lustra wody uwolniło duże ilości metanu. Do pompowania wody wykorzystano więc kompozytowe pompy szlamowe produkcji australijskiej. 12 maja późnym wieczorem w rozlewisku zlokalizowano ciało pierwszego z trzech poszukiwanych od kilku dni górników, natomiast w niedzielę 13 maja podczas wypompowywania wody natrafiono na ciało drugiego spośród nich. Do akcji zaangażowano psy tropiące, które 14 maja wskazały trop ostatniego z poszukiwanych górników. Stopniowo przeszukiwano kolejne wskazane przez psy obszary w miarę obniżania się lustra wypompowywanej wody. 16 maja odnaleziono ciało ostatniego z górników. Trwająca 12 dni akcja ratunkowa była najtrudniejszą w historii Jastrzębskiej Spółki Węglowej: wzięło w niej udział ponad 2000 ratowników oraz dwa psy tropiące.
Następstwa Na terenie całego województwa śląskiego ogłoszono żałobę, natomiast rodzinom ofiar premier Mateusz Morawiecki przyznał renty specjalne.
Ofiary katastrofy
Marcin Balcerak (lat 35) Piotr Królik (lat 34) Przemysław Szczyrba (lat 38) Łukasz Szweda (lat 29) Michał Trusiewicz (lat 38)
Zobacz też Katastrofa górnicza w kopalni Zofiówka (2022) Katastrofy górnicze w Polsce Tąpnięcie Ratownictwo górnicze
Uwagi
Przypisy
Kategoria:Katastrofy górnicze w 2018 Kategoria:Katastrofy górnicze w Polsce Kategoria:Katastrofy w Polsce w latach 2011–2020 Katastrofa górnicza w kopalni Zofiówka Katastrofa górnicza w kopalni Zofiówka