thumb|Cmentarz ofiar pacyfikacji Skłobów Pacyfikacje „hubalowskie” – określenie akcji represyjnej przeprowadzonej przez okupantów niemieckich w Polsce w dniach 30 marca – 11 kwietnia 1940 roku, wymierzonej we wsie, w których pobliżu operował oddział majora Henryka Dobrzańskiego ps. „Hubal”.
W akcji pacyfikacyjnej uczestniczyły jednostki SS, Ordnungspolizei, Selbstschutzu i NSKK. Różnymi formami represji dotkniętych zostało 31 wsi w powiatach koneckim, kieleckim i opoczyńskim, przy czym cztery wsie zostały doszczętnie spalone, a w piątej zniszczono większą część zabudowy. Zamordowanych zostało 712 polskich cywilów, w tym dwie kobiety i sześcioro dzieci.
Pacyfikacje „hubalowskie” były pierwszą tego typu akcją represyjną przeprowadzoną przez Niemców w okupowanej Polsce i Europie.
Geneza thumb|Major Henryk Dobrzański ps. „Hubal” w towarzystwie swoich żołnierzy. Zima 1939/40
W ostatnich dniach kampanii wrześniowej mjr Henryk Dobrzański ze 110. rezerwowego pułku ułanów zebrał wokół siebie grupę oficerów i żołnierzy zdecydowanych kontynuować walkę z Niemcami. Początkowo Dobrzański zamierzał przyjść z odsieczą oblężonej Warszawie, a gdy dotarła do niego wiadomość o jej kapitulacji, postanowił przedrzeć się na Węgry i stamtąd przedostać się do odbudowywanej we Francji Armii Polskiej. Podobny zamiar powzięło kilkudziesięciu jego podkomendnych. W pierwszych dniach października 1939 roku oddział przedostał się w Góry Świętokrzyskie, gdzie entuzjastyczne przyjęcie ze strony miejscowej ludności przekonało majora, że wrześniowa klęska nie złamała woli oporu polskiego społeczeństwa. Pomysł marszu na Węgry został wtedy porzucony na rzecz koncepcji kontynuowania walki zbrojnej w okupowanym kraju. Niedługo później mjr Dobrzański przybrał pseudonim „Hubal”. Począwszy od lutego 1940 roku jego oddział nosił natomiast nazwę Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego.
Obszarem działalności oddziału „Hubala” stała się Kielecczyzna. Major zamierzał doczekać tam spodziewanej na wiosnę 1940 roku ofensywy francusko-angielskiej, a następnie wesprzeć działania aliantów intensywnymi akcjami zbrojnymi na niemieckim zapleczu. W tym celu podjął próbę utworzenia zakonspirowanej organizacji wojskowej (tzw. Okręg Bojowy Kielce), która stanowić miała zaplecze dla jego oddziału oraz służyć organizowaniu społeczeństwa i przygotowywaniu przyszłego wystąpienia zbrojnego. W pierwszej dekadzie marca 1940 roku w szeregach oddziału znajdowało się już 320 żołnierzy. Major „Hubal” zyskał wielką popularność i autorytet wśród miejscowej ludności, a jego działalność przyczyniła się do przełamania nastrojów apatii i zniechęcenia panujących w polskim społeczeństwie.
Tymczasem w połowie marca 1940 roku kierownictwo Związku Walki Zbrojnej, którego koncepcje walki z okupantem pozostawały skrajnie odmienne od planów „Hubala”, podjęło próbę rozwiązania oddziału. Na rozkaz komendanta Okręgu Łódzkiego ZWZ, ppłk. Leopolda Okulickiego ps. „Miller”, szeregi opuściła znaczna liczba oficerów i żołnierzy (13 marca). Przy „Hubalu”, który zdecydowany był kontynuować otwartą walkę, pozostało 70 żołnierzy. Zredukowany oddział opuścił swą dotychczasową kwaterę we wsi Gałki i przeszedł do wsi Hucisko, gdzie zatrzymał się na ponad dwa tygodnie. Na skutek napływu ochotników jego liczebność wzrosła wkrótce do ponad 100 żołnierzy.
„Hubal” starał się unikać poważniejszych starć z Niemcami. Niemniej sam fakt istnienia polskiego oddziału stanowił dla okupantów powód do niepokoju, zwłaszcza w kontekście spodziewanego wybuchu walk na froncie zachodnim. W marcu 1940 roku Niemcy rozpoczęli przygotowania do rozprawy z „Hubalem”, jednakże spory kompetencyjne pomiędzy Wehrmachtem a władzami policyjnymi Generalnego Gubernatorstwa chwilowo opóźniły rozpoczęcie obławy.
Pierwsze pacyfikacje 30 marca 1940 roku oddziały SS i policji niemieckiej, skoncentrowane w okolicach Skarżyska-Kamiennej, Szydłowca, Chlewisk i Przysuchy, przystąpiły do obławy na polski oddział. Atak na kwaterę główną „hubalczyków” w Hucisku przyniósł jednak Niemcom dotkliwą porażkę. Polscy żołnierze nie tylko odparli atak przeciwnika, lecz także zmusili go do odwrotu i zadali ciężkie straty, sięgające około 100 zabitych i rannych. Straty własne ograniczyły się do trzynastu zabitych i zaginionych, dziesięciu rannych i jednego dezertera.
Tego samego dnia, w którym rozegrał się bój pod Huciskiem, nacierający w drugim rzucie oddział Ordnungspolizei zatrzymał we wsi Stefanków wszystkich przebywających tam mężczyzn, tj. 77 osób. Aresztantów zaprowadzono najpierw do siedziby nadleśnictwa w Chlewiskach, a następnie do ratusza w Szydłowcu. Podczas transportu i pobytu na punktach etapowych więźniowie byli bici i dręczeni. Ostatecznie wszystkich mężczyzn ze Stefankowa wywieziono do więzienia w Radomiu, gdzie poddano ich intensywnym przesłuchaniom i brutalnemu traktowaniu. Jako że wśród aresztowanych znajdowali się górnicy z kopalni Skalna Górka, w sprawie ich zwolnienia zainterweniował dyrektor Absolon z Kielc. W rezultacie po upływie kilku dni jedenastu więźniów wypuszczono z więzienia. Ostatecznie tylko siedmiu powróciło jednak do swych domów. Czterech pozostałych ponownie zatrzymano, prawdopodobnie zaraz po opuszczeniu murów więzienia.
30 marca niemiecka policja przeprowadziła rewizje i aresztowania także w kilku innych wsiach. W Gałkach – o których Niemcy wiedzieli, że stanowiły wcześniej kwaterę „hubalczyków” i które były drugim obok Huciska celem natarcia – zatrzymano 40 mężczyzn w wieku od 15 do 60 lat. Kolejnych 23 mężczyzn aresztowano w pobliskim Mechlinie. Aresztantów z obu wsi popędzono pieszo do Gielniowa, a stamtąd wywieziono samochodami ciężarowymi do majątku Korytków, gdzie Niemcy aresztowali jeszcze dwie osoby (miejscowego dziedzica i jego syna). Ostatecznie wszystkich zatrzymanych osadzono w więzieniu w Radomiu. Tego dnia w celach radomskiego więzienia znalazło się łącznie 157 osób aresztowanych w trakcie obławy na oddział „Hubala”.
Tymczasem „hubalczycy” oderwali się od przeciwnika i, pokonawszy 25-kilometrową marszrutę, stanęli we wsi Szałas. 31 marca niebronione Hucisko zostało zajęte przez jednostki SS i Selbstschutzu. Niemcy aresztowali 33 mężczyzn, których pobili, a następnie zamknęli w pustym domu na skraju wsi. Niewykluczone, że początkowo zamierzali spalić więźniów żywcem, ostatecznie odprowadzili ich jednak do Bokowa. Tam aresztowano kolejnych pięciu mężczyzn. Następnie wszystkich 38 aresztantów Niemcy pognali pieszo do Wołowa. W trakcie przemarszu został zastrzelony mieszkaniec Huciska, który nie był w stanie nadążyć za kolumną. W Wołowie Niemcy zwolnili trzech nieletnich chłopców z Huciska, a pozostałych 34 aresztantów zabrali do więzienia w Radomiu.
1 kwietnia Niemcy podjęli kolejną próbę rozbicia oddziału „Hubala”. W czasie walk prowadzonych w rejonie Szałasu polscy żołnierze zdołali jednak odeprzeć atak i oderwać się od przeciwnika. Tego samego dnia w jednym z osiedli Szałasu, zwanym Komornikami, Niemcy aresztowali wszystkich napotkanych mężczyzn, tj. 28 osób (1 kwietnia). Oddziały przeprowadzające obławę rozstrzelały także dwóch mężczyzn w Suchedniowie.
Tymczasem „Hubal” skierował swój oddział na wschód, zamierzając przedrzeć się w Góry Świętokrzyskie. Próba przekroczenia szosy Skarżysko-Kamienna – Kielce zakończyła się jednak niepowodzeniem. W tej sytuacji major zawrócił na zachód, dzieląc jednocześnie swój oddział na dwie części. W nocy z 1 na 2 kwietnia pododdział kawalerii z „Hubalem” na czele przebił się przez pozycje 8. pułku SS-Totenkopfverbände rozłożone wzdłuż szosy między Odrowążem a Samsonowem. Następnie kawalerzyści ukrywali się przez cały dzień w gęstym zagajniku, a po zapadnięciu zmroku wyruszyli w kierunku Podchyby, gdzie niepostrzeżenie przekroczyli zewnętrzny pierścień niemieckiej blokady. Niemieckiego kordonu nie zdołał natomiast sforsować pododdział piechoty. Dowodzący nim ppor. Marek Szymański ps. „Sęp” był zmuszony zezwolić żołnierzom, aby na własną rękę wychodzili z okrążenia. „Hubal” przez dwa dni nadaremnie oczekiwał na piechurów we wsi Kamienna Wola, po czym wznowił odwrót w kierunku południowo-zachodnim. Niedługo później zredukowany do 23 żołnierzy oddział stanął na kwaterach we wsi Mały Węgrzyn. Niemcy, straciwszy kontakt bojowy z „hubalczykami”, ogłosili 2 kwietnia zakończenie akcji i rozbicie polskiego oddziału. thumb|Tablica na cmentarzu na Firleju upamiętniająca ofiary egzekucji z 4 kwietnia 1940 roku Los osób aresztowanych w pierwszych dniach obławy w większości wypadków okazał się tragiczny. 4 kwietnia 1940 roku w miejscu straceń na Firleju pod Radomiem Niemcy rozstrzelali 145 mężczyzn, w tym 70 mieszkańców Stefankowa, 40 mieszkańców Gałek, 23 mieszkańców Mechlina i dwóch mieszkańców Korytkowa. Mniej więcej w tym samym czasie w Kielcach rozstrzelano 24 mieszkańców Szałasu-Komorników. Pozostałych czterech więźniów z tej wsi przewieziono do aresztu w Skarżysku-Kamiennej. Prawdopodobnie zostali oni straceni 29 czerwca 1940 roku podczas wielkiej egzekucji w lesie Brzask.
Odmienny los spotkał aresztantów z Huciska i Bokowa. Dwóch mężczyzn po pewnym czasie zwolniono z więzienia w Radomiu, przy czym jeden z nich wkrótce zmarł. 32 mężczyzn wywieziono natomiast 17 lipca 1940 roku do KL Sachsenhausen. Z tej grupy tylko ośmiu przeżyło pobyt w obozie (siedmiu z Huciska, jeden z Bokowa).
Niemieckie zbrodnie w dniach 4–8 kwietnia Nieudane próby rozbicia oddziału „Hubala” nadszarpnęły prestiż niemieckich władz policyjnych. Prawdopodobnie był to kluczowy powód, dla którego Wyższy Dowódca SS i Policji w Generalnym Gubernatorstwie (HSSPF „Ost”), SS-Obergruppenführer Friedrich Wilhelm Krüger, podjął decyzję o przeprowadzeniu zakrojonej na szeroką skalę akcji pacyfikacyjnej, wymierzonej we wsie, w których pobliżu operował polski oddział. Odwet na ludności cywilnej miał zatrzeć wrażenie porażki, spowodowane dotychczasowymi niepowodzeniami w walce z „Hubalem”.
5 kwietnia w Końskich odbyła się zwołana w trybie nadzwyczajnym narada, na którą wezwano polskich wójtów i burmistrzów z powiatu koneckiego. Obecny na spotkaniu naczelnik wydziału spraw wewnętrznych w urzędzie gubernatora dystryktu radomskiego zapowiedział, że polskie wystąpienie zbrojne zostanie w bezwzględny sposób stłumione, a „tam gdzie ludność współdziałała z bandytami wsie zostaną spalone, a mieszkańcy wystrzelani”. Niemiecki starosta powiatu koneckiego, dr Albrecht, ostrzegł natomiast, że nie będzie w stanie zapobiec represjom, o ile ludność nie wykaże się „gorliwym współdziałaniem”. Tego samego dnia Albrecht wydał obwieszczenie, w którym informował fałszywie o rozbiciu oddziału „Hubala” oraz zagroził:
Tymczasem w komunikacie do ludności ziemi koneckiej, wydanym 4 kwietnia 1940 roku, „Hubal” zdementował niemieckie doniesienia o rozbiciu jego oddziału. Zapowiedział jednocześnie:
Obława w trójkącie Mniów – Sielpia Wielka – Stąporków W dniach 4–6 kwietnia oddziały SS i policji zamknęły pierścień okrążenia wokół obszaru leżącego w trójkącie Mniów – Sielpia Wielka – Stąporków. Niemcom nie udało się osaczyć oddziału „Hubala”, gdyż już kilka dni wcześniej opuścił zagrożony teren. Niemniej w czasie blokady doszło do licznych zbrodni na ludności cywilnej. W Krasnej esesmani z 11. pułku SS-Totenkopfverbände spalili jeden dom oraz zabili dwóch mężczyzn (4–5 kwietnia). We wsi Koprusa policjanci ze 111. batalionu Ordnungspolizei zamordowali rodzinę „hubalczyka” Mariana Guta – oboje jego rodziców oraz dwoje rodzeństwa w wieku 3 i 12 lat – a także spalili należące do niej gospodarstwo (4 kwietnia). Dwa dni później Niemcy zamordowali jednego mężczyznę w Matyniowie.