Pamięć o zbrodniach OUN i UPA – zbiorowa pamięć o zbrodniach popełnionych przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię na ludności cywilnej podczas rzezi wołyńskiej, czystki etnicznej w Małopolsce Wschodniej i partyzanckich walk z UPA w latach 1944–1945.

Geneza

W latach 1943–1945 Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (frakcja Stepana Bandery, OUN-B) oraz Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) przy wsparciu ukraińskiej ludności cywilnej dokonały na mieszanych etnicznie południowo-wschodnich ziemiach II Rzeczypospolitej (dawne województwa wołyńskie, tarnopolskie, stanisławowskie oraz część województw lwowskiego, lubelskiego i poleskiego) masowej zbrodni (ludobójstwa, ludobójczej czystki etnicznej) na cywilnej ludności polskiej. W wyniku ataków przeprowadzanych głównie na terenach wiejskich zginęło według konserwatywnych szacunków około 100 tys. PolakówGrzegorz Motyka, Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła”, Kraków 2011, , s. 447-448W oparciu o istniejące dane naukowe – nie mówię tu o utrzymanych w sensacyjnym tonie różnych popularnych publikacjach – można mówić o liczbie około 100 tys. zamordowanych Polaków. Zapewne będzie to liczba trochę mniejsza, jednak proponuję używać sformułowania „około stu tysięcy”, bo być może w przyszłości postępujące badania naukowe pokażą, że ofiar jest o kilka-kilkanaście tysięcy więcej... [w:] Wołyński konflikt pamięci. Z dr hab. Grzegorzem Motyką o bolesnej historii polsko-ukraińskiej rozmawiają Magdalena Semczyszyn i Filip Gańczak, „Pamięć.pl” 2012, nr 4-5, s. 17 (według wyższych szacunków Ewy Siemaszko zabito 134 tys. Polaków). W wyniku polskiego odwetu zginęło 10-15 tys. Ukraińców.

Na Wołyniu znajduje się około 1500 miejsc (miejscowości), w których dokonywano zbrodni na Polakach, w dawnych województwach tarnopolskim, lwowskim i stanisławowskim – około 2000Adam Kruczek, Kropla w morzu kresowej krwi, dodatek „Wołyń. Fałszowanie pamięci. 1943-2013”, Nasz Dziennik nr 160/2013, s. VIII.

Pochówki ofiar były zazwyczaj dokonywane w pośpiechu przez osoby ocalałe z rzezi tuż przed opuszczeniem miejscowości w obawie przed powrotem oprawców. Jeśli sytuacja uniemożliwiała pochówki indywidualne na cmentarzu, chowano w zbiorowych mogiłach, przy kościołach, kapliczkach, krzyżach i figurach przydrożnych, względnie w innych miejscach. Część ciał zabitych spoczywa w miejscach, gdzie pozostawili je zabójcy (doły, rowy, piwnice, spalone zabudowania, dawne studnie itp). Niektórych pochówków dokonywali miejscowi Ukraińcy. Wykonane groby były często bezczeszczone i niszczone, ślady po bytności Polaków zacierano.

W obawie przed eksterminacją, w wyniku stosowanych przez OUN-UPA wypędzeń pod groźbą śmierci (w Małopolsce Wschodniej) i według Ryszarda Torzeckiego, by uchronić się przed powrotem okupacji sowieckiej i terroru NKWDW tej nierównej walce bez większych perspektyw (zwłaszcza po lutowym przemówieniu Churchilla) wielu Polaków (zwłaszcza rodzin) wybierało ucieczkę na zachód, choć kierownictwo podziemia wzywało do pozostania na tych ziemiach. Uciekano nie tylko pod naporem ukraińskiego żywiołu nacjonalistycznego, ale także w obawie przed bolszewikami, którzy wyraźnie podkreślali przynależność Ukrainy Zachodniej do ZSRR. Ludność kresowa była wyjątkowo przywiązana do swej ojcowizny, uciekała w ostateczności, zwłaszcza że Niemcy często rekwirowali chłopom dobytek ruchomy, z którym uciekali i wywozili ich na roboty. Mimo to liczba uciekinierów sięga kilkuset tysięcy osób. Ryszard Torzecki, Polacy i Ukraińcy. Sprawa ukraińska w czasie II wojny światowej na terenie II Rzeczypospolitej, WN PWN, Warszawa 1993, s. 267-268, . 22 lutego 1944 w Izbie Gmin Winston Churchill złożył publiczne oświadczenie, że rząd brytyjski nigdy nie gwarantował jakiejś określonej linii granicznej w Polsce, że już w 1919 popierał linię Curzona jako granicę polsko-rosyjską. Churchill stwierdził, że żądania sowieckie nie wykraczają poza to, co rozsądnie słuszne, a jako rekompensatę za rewizję granicy sowiecko-polskiej Polska uzyska po wojnie bliżej niesprecyzowane nabytki terytorialne kosztem Niemiec. Oznaczało to publiczną akceptację Wielkiej Brytanii wobec przebiegu granicy sowiecko-polskiej wzdłuż tzw. linii Curzona. Treść przemówienia została przekazana do okupowanego kraju przez sekcję polską BBC, szeroko cytowała je również propaganda niemiecka, stąd jego treść była powszechnie znana. Jan Karski, Wielkie mocarstwa wobec Polski 1919-1945, wyd. I krajowe, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1992, s. 416-417, . Grzegorz Mazur, Jerzy Skwara, Jerzy Węgierski, Kronika 2350 dni wojny i okupacji Lwowa 1 IX 1939 – 5 II 1946 podają pod datą 25 lutego 1944: W godzinach południowych (12.15 lub 13.15) włączono we Lwowie w sieć megafonów 15-minutową radiową audycję BBC z Londynu. Mowa Churchilla wywarła wrażenie. Grzegorz Mazur, Jerzy Skwara, Jerzy Węgierski, Kronika 2350 dni wojny i okupacji Lwowa 1 IX 1939 – 5 II 1946, Unia Katowice, Katowice 2007, . s. 420., z terenów Wołynia i Małopolski Wschodniej zbiegło do centralnej Polski (względnie, aby opuścić zagrożony teren, zgłosiło się na roboty do Rzeszy) ponad 400 tys. uchodźców. W latach 1944–1946 władze sowieckie wysiedliły z USRR w powojenne granice Polski około 850 tys. osób, głównie Polaków. W wyniku ucieczek, przesiedleń i powojennej zmiany granic, rodziny ofiar oraz państwo polskie na kilkadziesiąt lat straciły możliwość pielęgnowania i upamiętniania pozostawionych na Kresach grobów polskich ofiar OUN i UPA.

Pamięć do lat 80. ZSRR Pamięć o zbrodniach OUN i UPA na Polakach (a także o polskich działaniach odwetowych) była w sowieckim dyskursie o wojnie nieobecna. Narzucana przez państwo zbiorowa pamięć koncentrowała się na zmaganiach ZSRR z hitlerowskimi Niemcami („wielkiej wojnie ojczyźnianej”). Nie było w niej miejsca dla działań narodowych partyzantek, historii przesiedleń, deportacji itp. Ukrywano fakty antagonizmów narodowościowych, gdyż przeczyły obrazowi „bratnich socjalistycznych narodów” wspólnie walczących z nazistowskim najeźdźcą. Pamięć o martyrologii ludności cywilnej zaniedbywano, ponieważ w sowieckiej hierarchii ofiar działacze partyjni i państwowi oraz kombatanci stali wyżej niż ludność cywilnaTarik Cyril Amar, „A Disturbed Silence: Discourse on the Holocaust in the Soviet West as an Anti-Site of Memory”, [w:] Michael David-Fox, Peter Holquist, Alexander M. Martin (red.), The Holocaust in the East: Local Perpetrators and Soviet Responses, Pittsburgh: University of Pittsburgh Press, 2014, s. 163.

Pomniki poległych w walce z OUN i UPA, a także osób cywilnych zabitych przez te formacje, rozpoczęto stawiać na zachodzie USRR na początku lat 50., jednak w 1957 roku w samym obwodzie lwowskim było tylko 6 pomników kombatantów poległych w walce z UPA. Po interwencji partyjnych władz obwodu powstały setki takich pomników. Według obliczeń Grzegorza Rossolińskiego-Liebe pod koniec lat 60. stanowiły one w zależności od rejonu od 10% do 80% wszystkich pomników w obwodzie, przy czym najczęściej nie było ich więcej niż 20%. Upamiętniały one poległych funkcjonariuszy, zabitych urzędników, członków partii i Komsomołu, kołchoźników lub zwykłych mieszkańców miejscowości. Jako sprawców najczęściej wskazywały „ukraińskich burżuazyjnych nacjonalistów”. Celem tych upamiętnień było zdezawuowanie członków OUN i UPA jako „wrogów ludu” i niemieckich kolaborantów.

Według Andrzeja Przewoźnika władze sowieckie dokonały łącznie kilkudziesięciu upamiętnień miejsc pochówku polskich ofiar OUN i UPA, przy czym narodowość ofiar na inskrypcjach była zatajana. Stosowano określenia „spokojni mieszkańcy wsi” lub „obywatele sowieccy”. Zdaniem Eleonory Narvselius pamięć o „konflikcie z polskimi sąsiadami” trwała lokalnie tylko wśród mieszkańców zachodnich obwodów USRR.

PRL W PRL z przyczyn politycznych polska obecność na Kresach stała się tematem tabuPrawdę mówiąc, barbarzyńskie masowe mordy na polskich cywilach, jakich w 1943 r. dopuściła się na Wołyniu i w 1944 r. w Galicji UPA, stanowiły jeden z najbardziej przerażających epizodów wojennych. (...) Władza komunistyczna rozproszyła ocalałych w całej Polsce. Nie wolno im było zabierać głosu, by mówić o swych przeżyciach, ponieważ dyskusja o utraconych przedwojennych terytoriach stanowiła tabu. Udziałem ocalałych Polaków stało się także głębokie upokorzenie, wynikające z upadku cywilizacyjnej misji na Wschodzie, która to idea określała niegdyś Polską tożsamość narodową (...)[w] Timothy Snyder, Rekonstrukcja narodów. Polska, Ukraina, Litwa i Białoruś 1569-1999, Sejny 2009, s. 231-232, .. Prawdziwe zbrodnie UPA dokonane na Kresach Wschodnich traktowano zdawkowo, nie pozwalając na ich rzetelne badanie i sporządzenie rejestru ofiarGrzegorz Motyka, W kręgu „Łun w Bieszczadach”, Warszawa 2009, s. 38-47, .. W powstających artykułach, pracach naukowych i beletrystyce wyolbrzymiano wkład partyzantki sowieckiej w obronę Polaków, przemilczając istnienie i rolę Armii Krajowej. Przemilczane zbrodnie UPA na ziemiach przejętych przez ZSRR rekompensowano, szczególnie w pozycjach beletrystycznych, opisami niekiedy fikcyjnych zbrodni UPA na terenie powojennej Polski oraz ubarwionymi opisami walki z UPA po wojnie. Zdaniem G. Motyki władze stworzyły „mit Bieszczadów”, który miał zastąpić „mit Kresów” i ukoić tęsknotę kresowiaków za utraconymi ziemiami. Jego celem było także przedstawienie funkcjonariuszy Polski Ludowej walczących z UPA jako polskich patriotów. Według tego historyka w okresie PRL w różnym stopniu takiemu skrzywieniu ideologicznemu, niezależnie od intencji autorów, podlegały wszystkie publikacje dotyczące UPA (w tym nieliczne o rzezi wołyńskiej) – w sumie 58 prac naukowych i popularnonaukowych, 50 wspomnień, 10 tomików serii „Żółtego Tygrysa” i ponad 60 powieści.

Według Motyki wiodącą rolę w propagandzie PRL odegrała powieść Jana Gerharda „Łuny w Bieszczadach” wydana w 1959 roku i wznawiana 11 razy. Na jej kanwie nakręcono film „Ogniomistrz Kaleń” z Wiesławem Gołasem w roli głównejMotyka, „W kręgu...”, s.17-18. W 1969 roku ukazały się wspomnienia komendanta samoobrony Przebraża Henryka Cybulskiego „Czerwone noce”; pamiętniki wydawali dowódcy polskiej partyzantki komunistycznej z Wołynia (Michał Kunicki, Józef Sobiesiak). W latach 70., po wycofaniu z księgarń monografii Antoniego Szcześniaka i Wiesława Szoty „Droga do nikąd”, nowe publikacje o walkach z UPA wstrzymano.

Ponowne rozluźnienie rygorów cenzuralnych nastąpiło w połowie lat 80. Pracę o 27. Wołyńskiej Dywizji AK opublikował Michał Fijałka. Równolegle publikowanie książek o OUN i UPA, łączących optykę nacjonalistyczną ze schematami komunistycznej propagandy, rozpoczął Edward PrusGrzegorz Rossoliński-Liebe, Stepan Bandera..., s. 516-519. Władze pozwoliły na inicjatywy zmierzające do policzenia ofiar zbrodni UPA na Kresach.

Zbieranie wspomnień byłych mieszkańców wsi Ostrówki i Wola Ostrowiecka rozpoczął prywatnie już pod koniec lat 70. Leon Popek, syn ocalałej z rzezi Ostrówek Heleny Popek. W 1984 po opublikowaniu w czasopiśmie „Nurt” artykułu Jerzego Tomaszewskiego, w którym autor oskarżył Armię Krajową na Wołyniu o mordowanie ukraińskich cywilów, środowisko kombatanckie żołnierzy 27. Wołyńskiej Dywizji AK przystąpiło do zbierania relacji polskich świadków na temat wydarzeń z okresu 1943–1944. Efektem zainicjowanych wtedy prac dokumentacyjnych była wydana w 1990 roku publikacja Józefa Turowskiego i Władysława Siemaszki pt. „Zbrodnie nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939–1945”.

Pierwszy pomnik rzezi wołyńskiej w Polsce został odsłonięty 26 sierpnia 1984 roku na cmentarzu parafialnym w Rudzie-Hucie. Stanął on dzięki staraniom Leona Popka i Tomasza Trusiuka, którzy rok wcześniej doprowadzili do pierwszego spotkania byłych mieszkańców Ostrówek i Woli Ostrowieckiej w 40. rocznicę eksterminacji wsi. Na poświęcenie pomnika przybyło kilka tysięcy byłych mieszkańców Wołynia z całej PolskiLeon Popek, Ostrówki. Wołyńskie ludobójstwo, Warszawa 2011, Oficyna Wydawnicza „Rytm”, , s.34-37.