Rewolucja portugalska w 1910 roku, inaczej rewolucja 5 października 1910 roku w Portugalii (port. Revolução de 5 de Outubro de 1910) – zbrojny przewrót, który doprowadził do obalenia portugalskiej monarchii i wprowadzenia władz republikańskich. Wywołana i kierowana przez Portugalską Partię Republikańską i masonerię. Bezpośrednie walki, trwające od 3 do 5 października 1910 roku, objęły wyłącznie Lizbonę i okręty floty. W efekcie zlikwidowano Królestwo Portugalii i powołano do życia Republikę Portugalską. Według oficjalnych danych w rewolucji zginęło 65 osób, zaś 728 odniosło rany.

Królestwo Portugalii, po ogłoszeniu w 1822 roku przez Brazylię niepodległości, jawiło się jako słabe i biedne. Stopniowo uzależniało się od sojuszu z Wielką Brytanią oraz od pożyczek zagranicznych. Brytyjskie ultimatum z 1890 roku, w wyniku którego Portugalia straciła znaczną część swych afrykańskich kolonii, przekreśliło podstawy dotychczasowej polityki. Zbiegło się to w czasie z kryzysem gospodarczym i pogorszyło nastroje społeczne. Działania kolejnych rządów, nieumiejętne posunięcia króla Karola I, a przede wszystkim koncesje na rzecz Kościoła katolickiego, doprowadziły do stopniowej utraty popularności panującego. W efekcie tego 1 lutego 1908 roku w Lizbonie doszło do zamachu, w którym zginął król i jego najstarszy syn. Nowy król Manuel II był jeszcze mniej konsekwentny w działaniach od swojego ojca. Kraj wstrząsany był strajkami i skandalami, a prace parlamentu regularnie blokowała opozycja. Wprowadzenie republiki wydawało się w tej sytuacji logicznym remedium na większość problemów.

Geneza przewrotu Ruch republikański Początki portugalskiej myśli republikańskiej sięgają odzyskania przez ten kraj niepodległości w 1820 roku, choć wtedy uważano taką postawę za radykalizm. Po 1848 roku pod wpływem wydarzeń we Francji, nieliczne jeszcze grupy rozpoczęły szerszą agitację, której widocznym znakiem było rozpoczęcie wydawania gazety A República. Realne znaczenie republikanie zyskali jednak dopiero około 1870 roku, po proklamowaniu republiki w sąsiedniej Hiszpanii.

Republikanie portugalscy poza samym zlikwidowaniem monarchii nie mieli szerszego programu politycznego. Ich cele były zasadniczo zbieżne z Odrodzeniowcami, lecz w warstwie retorycznej zarzucano monarchii niekompetencję, bezwstyd i ucisk, mocno akcentując własny patriotyzm i antyklerykalizm. Ten ostatni niejednokrotnie zmniejszał liczbę zwolenników ruchu, zwłaszcza na wsi wpływy republikańskie były niewielkie. thumb| João Franco i Bernardino Machado, karykatura z 1904 W wyborach 1892 roku do Kortezów weszło trzech deputowanych Portugalskiej Partii Republikańskiej, w 1908 siedmiu, a w 1910 roku już czternastu.

Z początkiem XX w. fatalna sytuacja gospodarcza i chaotyczne posunięcia polityczne króla pomogły, by postulat obalenia monarchii nabrał pozorów realnego i logicznego posunięcia, przy tym znacznie łatwiejszego niż większość innych środków naprawy państwa. Wzrastającą popularność Portugalskiej Partii Republikańskiej wykorzystał dotychczasowy Odrodzeniowiec Bernardino Machado, który po zmianie barw partyjnych zdołał objąć kierownictwo republikanów.

Wszystkie środowiska postępowe, nie tylko republikańskie, miały silne poparcie w ludności dwóch największych miast, pośród ludzi wykształconych i aktywnych. Szczególnie silny był rozdźwięk między Lizboną a resztą kraju. Środowiska wiejskie, choć jednoznacznie konserwatywne, cechowały się znaczną biernością. Ich względną siłę wzmacniał postulat neutralności politycznej korony i Kościoła.

W wyborach municypalnych w 1908 roku republikanie uzyskali pełną władzę nad Lizboną, co dało im przekonanie o ich względnej sile. W Porto rządziła koalicja republikanów i liberalnych monarchistów. Odsunięto umiarkowanego Bernardino Machada od władzy nad partią i zaczęto planować przewrót.

Przyczyny spadku popularności monarchii Bragançów thumb|Król Karol I z rodziną Król Karol I był inteligentny, ale wyniosły i nie potrafił zdobyć popularności takiej, jaką miał jego ojciec. Jego francuska żona, Amelia księżniczka Orleańska uchodziła zaś za bigotkę. Angielskie ultimatum w sprawie kolonii z 1890 roku przyniosło monarchii pierwszą poważną porażkę wizerunkową. Mimo oczywistej dysproporcji sił i konieczności przyjęcia brytyjskich warunków, rozpowszechniano plotkę, że król i jego otoczenie byli w zmowie z Anglikami z własnej woli lub zdradzili w wyniku korupcji. W 1890 roku Europę dotknął międzynarodowy kryzys ekonomiczny, który w Portugalii miał chyba najsilniejszy wymiar. Zbankrutowało kilka banków, pieniądz się zdewaluował, a długi państwa zastraszająco rosły. Stało to w opozycji do ciągłego wzrostu ekonomicznego poprzednich dziesięcioleci. Rodzina królewska też stopniowo popadała w coraz większe długi, czego ujawnienie spotkało się z dezaprobatą nawet głównych partii. Choć większość ludności portugalskiej stanowili katolicy, a oficjalnym patronem kraju był św. Jakub, specyficzne dla tego kraju były mocne wpływy środowisk antykościelnych i masońskich, zaś z zaszłości historycznych wynikał prawny zakaz działalności zgromadzeń zakonnych. Tymczasem od hucznych obchodów siedemsetnej rocznicy urodzin św. Antoniego, patrona Lizbony, zaczęło się ożywienie działalności instytucji kościelnych, pojawiły się też nowe. W 1901 roku pozwolono na swobodny rozwój zakonów katolickich, co zbiegło się też z powołaniem Partii Nacjonalistycznej, ostentacyjne odwołującej się do zasad katolicyzmu. Powszechnie upatrywano w tym efekt spisku, na czele którego miała stać królowa Maria Amelia. thumb|João Franco Powołany w 1906 roku na stanowisko premiera João Franco starał się działać możliwie jak najskuteczniej, nie licząc się z opinią publiczną. Wprowadził cenzurę prasy, uwięził swych adwersarzy politycznych i zawiesił zajęcia na rozpolitykowanym Uniwersytecie w Coimbrze. Choć te zapędy dyktatorskie były jego własną inicjatywą, odium musiało spaść na monarchię. Młody król Manuel II objął tron nieprzygotowany, albowiem jego ojciec i starszy brat zginęli w zamachu. Stąd postrzegany był jako lękliwy i słaby, ustępował przeciwnikom politycznym, a jego panowanie określono okresem „kapitulanckiej monarchii”.

Wczesne próby zmiany ustroju lewo|thumb|Tablica w Porto, upamiętniająca rewoltę z 31 stycznia 1891 Zmiana kursu politycznego Wielkiej Brytanii względem Portugalii w końcu XIX w. wynikała zarówno z angielskiego imperializmu, jak i z postrzegania małego, iberyjskiego kraju jako niezdolnego własnymi siłami utrzymać rozległe terytoria kolonialne. 11 stycznia 1890 roku Brytyjczycy wystosowali ultimatum, żądając wycofania się Portugalczyków z terytorium Rodezji Północnej, Rodezji Południowej i Niassy, co wywołało dwukrotną zmianę rządu portugalskiego, lecz kraj ten ostatecznie spełnił wszystkie żądania Anglików. Powszechne oburzenie z tym związane doprowadziło w 1891 roku do manifestacji, zamieszek, a nawet jawnej rebelii antymonarchistycznej w Porto.

Z początkiem XX w. przedstawiciele na zmianę rządzących partii Odrodzeniowców i Postępowców, coraz mniej kryli się ze swą podatnością na korupcję, nieudolnością i nieskutecznością. thumb|Zamach na Karola I i Ludwika Filipa W 1906 roku manifestacja republikanów w stolicy stanowiła bezpośredni impuls zmuszający króla do zmiany premiera. Wyznaczony na to stanowisko João Franco starał się uspokoić sytuację niemal jak dyktator, co wywołało odwrotny od zamierzonego skutek. 28 lipca 1907 roku w Porto doszło do zamieszek, w których interweniowało wojsko. W strzelaninie zginęło kilka osób. Policja aresztowała aktywistów republikańskich i ujawniła rozgałęziony spisek. Premier podsunął królowi dekret o zesłaniu spiskowców na Timor, w Portugalii nie było bowiem kary śmierci. Stało się to bezpośrednią przyczyną zamachu, w którym 1 lutego 1908 roku życie stracił król Karol I i jego syn Ludwik Filip, a książę Manuel został ranny. Zamachowców zabito na miejscu, lecz poszukiwania ich mocodawców zaniechano. Podczas pogrzebu monarszego wywołano tumult, w którym stratowano kilka osób przybyłych z prowincji. Prawdopodobnie zamach na monarchę zorganizowali masoni bez porozumienia z republikanami, którzy w owym czasie popierali akcje bez przemocy. Po zamachu wpływy wolnomularzy w Portugalii znacznie wzrosły.

Przebieg wydarzeń z 1910 roku Narastanie napięcia thumb|Wiec republikański w Lizbonie Od 1909 roku republikanie i masoni wywoływali z byle powodu strajki i blokowali obrady parlamentarne. Liczba strajków rosła – w 1909 roku odnotowano ich dwa tysiące, a do października 1910 roku ponad dziesięć tysięcy.

Król szukał poparcia za granicą. Okazało się jednak, że żadna z europejskich stolic nie była zainteresowana utrzymaniem go na tronie Portugalii. Co więcej, podczas wizyty w Paryżu Manuel II został uprzedzony o możliwości zbrojnego przewrotu w następnym roku. Brytyjczycy z kolei wskazali, że sojusz łączy ich z Portugalią, a nie domem panującym w niej.

W czerwcu 1910 roku zawiązano konspiracyjną Lizbońską Radę Rewolucyjną. Zdominowana była przez masonów i republikanów, a często były to te same osoby. Rada wkrótce pokierowała przewrotem. Udało się pozyskać do planów adm. Cândido dos Reisa, dowódcę marynarki wojennej i rozwinąć konspirację w korpusie oficerskim.

Ze względu na przygotowania do rebelii, bez wielkich starań przystąpiono do wyborów parlamentarnych. Potraktowano kampanię jako okazję do awantur i podsycania atmosfery rewolucyjnej. Republikanie w wyborach zdobyli 14 mandatów, w tym 11 z Lizbony. Dawało to im poczucie siły w stolicy.

Przewrót zbrojny thumb|Krążownik „Dom Carlos I” Bezpośrednim impulsem był przyjazd do Lizbony prezydenta Brazylii Hermesa Rodrigeusa da Fonseki, który przybył po wizycie w Niemczech 1 października 1910 roku na pokładzie pancernika „São Paulo”. Ulica przywitała go entuzjastycznie, bowiem uosabiał drugą, lepszą i bogatszą Portugalię, która przy okazji jest republiką. Manifestacje zamieniły się w zamieszki, które nie wygasły z nastaniem nocy. Wizyta brazylijskiego okrętu oznaczała zarazem, że flota portugalska nie zostanie odesłana w morze na manewry, jak działo się wcześniej w celu zażegnania wybuchu.

Choć w rewolucję zaangażowano oddziały wojska, marynarki i licznych cywili, większość spiskujących wojskowych nie przybyła na wezwanie, zaś oddziały, które wyszły z koszar uznały się za odizolowane. Jedyny wyższy wojskowy, admirał Cândido dos Reis, uznał tę sytuację za beznadziejną i popełnił samobójstwo, gdy nie przybył po niego kuter z okrętów. Podlegli mu oficerowie na naradzie postanowili rozejść się ze swymi oddziałami. Wszystko wskazywało na to, że rewolucja upadnie. Tymczasem wśród cywilów wrzało. Popularny przywódca republikanów Miguel Bombarda zginął z ręki swego, chorego psychicznie, pacjenta. Tymczasem rozpropagowano, że zabił go klerykał i monarchista. Podobnie odebrano śmierć adm. Cândido dos Reisa. thumb|Rewolucjoniści na barykadach 5 października 1910 Rewolucjonistów uratowali marynarze. Krążowniki „Adamastor” i „São Rafael” rozpoczęły 4 października około godziny 11 zgodnie z planem ostrzeliwać pałac królewski Palácio das Necessidades. Pół tysiąca marynarzy pod wodzą Antonio Machado dos Santosa opanowało koszary lizbońskiej piechoty i centralny plac Rotundę. Największy krążownik „Dom Carlos I” pozostał bierny, lecz wieczorem rewolucyjni marynarze opanowali i jego, a na pokładzie zamordowano dowódcę i oficerów wiernych królowi. lewo|thumb|Rewolucjoniści na barykadach W nocy z 4 na 5 października opanowano w wyniku działalności spiskowców koszary artylerii, a wierne królowi kawaleria i Guarda Municipal zachowały bierność. Król samochodem wyjechał do Mafry. thumb|José Relvas ogłasza powstanie Republiki Portugalskiej