thumb|Grupa Japończyków wziętych do niewoli na Okinawie w 1945 roku Jeńcy japońscy w czasie II wojny światowej – określenie odnoszące się do członków japońskich sił zbrojnych, którzy poddali się – głównie siłom alianckim – od momentu ataku na Pearl Harbor do zakończenia działań zbrojnych na Pacyfiku we wrześniu15 sierpnia cesarz Hirohito wygłosił swe słynne przemówienie radiowe do narodu, 23 sierpnia Cesarski Sztab Generalny wydał rozkaz o zaprzestaniu oporu na wszystkich frontach, a 28 sierpnia na wyspach macierzystych zaczęły lądować amerykańskie wojska okupacyjne. Tradycyjnie przyjmuje się, że wojna zakończyła się 2 września 1945 roku, tj. wraz z podpisaniem aktu kapitulacji na pokładzie pancernika „Missouri”. 1945 roku. Szacuje się, że do niewoli zachodnich aliantów w trakcie działań wojennych trafiło około 50 tys. jeńców, a do niewoli radzieckiej ponad 500 tys. Fakt, że liczba poddających się zachodnim aliantom żołnierzy była dość niska, wynikał w dużej mierze z indoktrynacji, której władze wojskowe poddawały swoich podwładnych, każąc im bić się aż do śmierci. Poza tym alianci nie byli skorzy do brania jeńców, a wielu żołnierzy japońskich było przekonanych, że ci, którzy się poddadzą i tak zostaną przez nieprzyjaciół zgładzeni.
Rządy krajów zachodnich i wysocy dowódcy wojskowi zachodnich sił alianckich nakazywali traktowanie japońskich jeńców zgodnie z odpowiednimi konwencjami prawa międzynarodowego. W praktyce jednak żołnierze frontowi niechętnie akceptowali poddawanie się żołnierzy japońskich, po części z powodu informacji o zbrodniach wojennych popełnianych przez Japończyków na jeńcach alianckich, a po części z powodu dość częstego symulowania przez żołnierzy japońskich zamiaru poddania się, a następnie po zbliżeniu się do przeciwnika dokonywania samobójczego ataku na zaskoczonych żołnierzy alianckich. Pewne znaczenie miał też rasistowski stosunek do Azjatów. Akcja podjęta w roku 1944, mająca na celu zachęcanie żołnierzy do brania jeńców, odniosła pewien sukces, dzięki czemu w schyłkowym okresie wojny liczba Japończyków branych do niewoli sukcesywnie rosła.
Niektórzy jeńcy japońscy wierzyli, że poddając się, zrywają wszelkie więzi łączące ich do tej pory z ojczyzną, co paradoksalnie prowadziło do tego, że chętnie współpracowali z wywiadem alianckim. Wzięci do niewoli przez aliantów zachodnich i przetrzymywani w obozach w Australii, Nowej Zelandii, Indiach i Stanach Zjednoczonych, byli generalnie dobrze traktowani. Ci natomiast, którzy dostali się do niewoli radzieckiej, trafiali do obozów pracy przymusowej na Syberii. Po wojnie jeńców repatriowano do Japonii, chociaż w USA i Wielkiej Brytanii przetrzymywano tysiące z nich do 1946, a nawet do 1947 roku, zaś Związek Radziecki zwolnił tych, którzy przeżyli, dopiero w latach 50.
Podejście japońskie thumb|left|Stojący w wodzie Japończyk nie odpowie na wezwanie do poddania się; za chwilę rozerwie się granatem. Nowa Gwinea, 18 grudnia 1942 W latach 20. i 30. XX wieku Cesarska Armia Japońska wypracowała swoisty kodeks honorowy, który wymagał od żołnierzy, by nie poddawali się, tylko walczyli do końca. Było to odzwierciedleniem praktyk stosowanych w japońskiej sztuce walki od średniowiecza. W okresie Meiji władze japońskie przyjęły zachodni sposób traktowania jeńców; w rezultacie po zakończeniu wojny rosyjsko-japońskiej tylko kilku oficerów, którzy skapitulowali, zostało za to ukaranych. Żołnierze wzięci do niewoli przez wojska japońskie podczas I wojny chińsko-japońskiej i I wojny światowej również byli traktowani według międzynarodowych norm. Natomiast po zakończeniu Wielkiej Wojny stosunek do kwestii poddawania się zaczął się zmieniać. Wprawdzie Japonia podpisała konwencję genewską z roku 1929 zawierającą rozdział o traktowaniu jeńców wojennych, ale jej nie ratyfikowała, tłumacząc, że kapitulacja jest niezgodna z duchem japońskiej armii. Takie podejście zaowocowało indoktrynacją młodych ludzi i wprowadzeniem w życie zasady gyokusai – obowiązku walki do końca.
Podejście japońskich wojskowych do tej sprawy uregulował Kodeks Służby Polowej (Senjinkun) z roku 1941, który zawierał sformułowanie: „nie dać się wziąć przez nieprzyjaciela żywcem”, co oznaczało obowiązek popełnienia samobójstwa nawet w przypadku dostania się do niewoli. Dokument ten miał na celu unormowanie standardów postępowania żołnierzy japońskich i wzmacniał dyscyplinę w armii; otrzymywał go każdy nowo powołany do służby szeregowiec. Kodeksowi Senjinkun towarzyszyła szeroka akcja propagandowa na rzecz uznania za bohaterów tych, którzy zginęli na polu bitwy, zamiast się poddać. Japońska Cesarska Marynarka Wojenna nie wydała wprawdzie dokumentu będącego odpowiednikiem Senjinkun, niemniej od personelu marynarki oczekiwano identycznego podejścia. Większości członków japońskich sił zbrojnych wmawiano, że po wzięciu do niewoli przez aliantów zostaną poddani torturom i/lub zamordowani. thumb|Dwaj Australijczycy z japońskim jeńcem na Nowej Gwinei (1943) W roku 1940 zmodyfikowano też regulamin armii, zastępując punkt mówiący o tym, że ciężko ranni żołnierze w szpitalach polowych są pod ochroną Czerwonego Krzyża zgodnie z konwencją z roku 1864, innym punktem, gdzie podstawowym obowiązkiem rannego było nie dać się wziąć żywcem. W czasie wojny skutkowało to bądź zabijaniem rannych przez personel medyczny, bądź też wręczaniem im granatów, by popełnili samobójstwo. Oto fragment tekstu Kodeksu, powtórzony później, niemal słowo w słowo, przez Instrukcję dla żołnierzy wydaną przez kancelarię premiera Hideki Tōjō:
Jak zauważa Max Hastings, mimo wątpliwości niektórych karnistów, czy wprowadzenie zasad Senjinkun jako obowiązkowych dla każdego żołnierza było legalne, dokument został zaakceptowany, bo odzwierciedlał japońskie normy socjalne; miał ogromny wpływ zarówno na żołnierzy, jak i cywilów. W roku 1942 dowództwo armii wprowadziło przepis, zgodnie z którym oficer oddający w niewolę podległych mu żołnierzy może zostać skazany na sześć miesięcy więzienia niezależnie od okoliczności, w jakich doszło do poddania. Mało kto zwrócił na ten przepis uwagę, bowiem Senjinkun przewidywał znacznie ostrzejsze kary i silniej oddziaływał na morale Japończyków, a wywołane tym podejście do kwestii poddania się odbijało się na losach żołnierzy alianckich wziętych do niewoli.
Nie wszyscy wojskowi japońscy stosowali się do nakazów Senjinkun. Ci, którzy zdecydowali się poddać, robili tak z wielu powodów, jak na przykład niewiara w to, że samobójstwo jest czymś właściwym, obawa o własne życie, niechęć do oficerów, czy też aliancka propaganda obiecująca dobre traktowanie w niewoli. Analiza treści pamiętników żołnierzy japońskich, jakiej dokonał Richard Aldrich z Nottingham University, wykazała, że uznawanie wszystkich za fanatycznie oddanych cesarzowi i zasadom kodeksu „Bushidō” jest nie do końca właściwe. W ostatnich latach wojny morale żołnierzy japońskich obniżało się, co było skutkiem alianckich zwycięstw, a prowadziło do wzrostu liczby tych, którzy gotowi byli złożyć broń.
Podejście alianckie thumb|Japończyk poddający się Amerykanom na Wyspach Marshalla (Roi-Namur) w styczniu 1944 Początkowo alianci zachodni zamierzali traktować wziętych do niewoli Japończyków zgodnie z konwencjami międzynarodowymi. W grudniu 1941 roku, krótko po rozpoczęciu działań zbrojnych na Pacyfiku, rządy brytyjski i amerykański zwróciły się za pośrednictwem Szwajcarii do władz japońskich, pytając, czy Japonia będzie przestrzegać konwencji genewskiej z 1929 roku. Rząd japoński odpowiedział tą samą drogą, że wprawdzie nie ratyfikował konwencji, ale mimo to Japonia będzie traktować jeńców zgodnie z jej zapisem. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Gdy alianci zgodnie z wymogami konwencji podali rządowi japońskiemu dane personalne jeńców, ten nie przekazał tych informacji rodzinom schwytanych, trzymając się zasady, że „japoński żołnierz się nie poddaje”.
Na początku wojny z Japonią żołnierze alianccy nie byli zainteresowani braniem jeńców. W ciągu pierwszych dwóch lat trwania konfliktu wojska amerykańskie były temu generalnie przeciwne, na co składały się rasistowski sposób myślenia, złość wywołana podstępnym atakiem na Pearl Harbor i doniesienia o zbrodniach dokonywanych przez Japończyków. Podobne było nastawienie Australijczyków, zwłaszcza marynarzy, których sposób myślenia oddaje następujący zapis:
Powszechnie znane były przypadki zakładania przez Japończyków pułapek minowych pod ciałami poległych i rannych kolegów, a także udawanie chęci poddania się, by wciągnąć alianckich żołnierzy w zasadzkę, co nie ułatwiało zmiany stanowiska, szczególnie w ferworze pola bitwy. Alianccy żołnierze uważali, że przeciwnicy nie mają zamiaru się poddawać, a każdą próbę traktowali jak oszustwo; w australijskiej szkole sztuki walki w dżungli uczono słuchaczy, by zabijali każdego poddającego się Japończyka, który nie podniesie natychmiast rąk do góry. W niektórych przypadkach poddający się żołnierz japoński był zabijany od razu lub w drodze do obozu jenieckiego, a pretekstem (czy też prawdziwą przyczyną) był jeden nieostrożny ruch. W walce w dżungli, gdzie odległość między przeciwnikami była z reguły niewielka, żołnierze alianccy trzymali się zasady „najpierw strzelaj, pytaj później”. thumb|left|Dwaj japońscy żołnierze wzięci do niewoli (ten po lewej czyta ulotkę agitacyjną) i mieszkanka Okinawy
Mimo takich zachowań dowództwo alianckie czyniło systematycznie wysiłki mające na celu przekonanie żołnierzy do brania Japończyków do niewoli. Przy każdej dywizji US Army istniał zespół złożony z Amerykanów japońskiego pochodzenia mający m.in. za zadanie nakłanianie żołnierzy przeciwnika do kapitulacji. Siły alianckie prowadziły natężoną walkę psychologiczną mającą obniżyć morale wojsk japońskich i zachęcać je do złożenia broni. Służyło temu zrzucanie na obszary zajmowane przez Japończyków ulotek z treścią konwencji genewskiej i „przepustek” dla chcących się poddać. Kampanię tę jednak torpedowali swym zachowaniem żołnierze w polu. W końcu, w maju 1944 roku, dowódcy US Army zaczęli wprowadzać program edukacyjny, mający zmienić sposób zachowania się żołnierzy frontowych. W programie tym kładziono nacisk na dane wywiadowcze, jakie można byłoby uzyskać od poddających się, a także na własną korzyść żołnierza, jeśli przeciwnik zacznie wybierać życie zamiast śmierci. Akcja ta częściowo powiodła się, a jej rezultatem była większa liczba branych jeńców. Żołnierz będący świadkiem kapitulacji Japończyków sam nabierał ochoty na branie jeńców. Propaganda aliancka oraz demoralizacja spowodowana słabnącą siłą odporną Japonii również wpływały na wzrost liczby poddających się lub dezerterujących Japończyków, jednak nawet większość z tych, którzy się poddali, nie wierzyła w poprawne traktowanie jeńców, spodziewając się, że zostaną zabici. thumb|Jeniec japoński zmuszony do publicznego mycia się na pokładzie USS „New Jersey”, grudzień 1944
Rozbitkowie ze statków zatopionych przez alianckie okręty podwodne zazwyczaj odmawiali poddania się, w rezultacie jeńców musiano brać siłą. Okręty podwodne US Navy otrzymywały czasem rozkaz dostarczenia wybranych jeńców (tj. oficerów i radiotelegrafistów) dla potrzeb wywiadu; w tym celu formowano nawet specjalne zespoły z członków załóg. Generalnie jednak alianccy podwodniacy nie zaprzątali sobie głowy braniem jeńców, więc liczba ujętych przez nich Japończyków była stosunkowo niewielka. Okręty podwodne przeważnie brały jeńców pod koniec odbywanego patrolu, by uniknąć konieczności pilnowania ich przez dłuższy czas. W pewnej liczbie przypadków podwodniacy z rozmysłem rozstrzeliwali rozbitków. Podczas procesu norymberskiego admirał Chester Nimitz, zeznający korespondencyjnie jako świadek w sprawie admirała Karla Dönitza, przyznał, że podczas wojny na Pacyfiku amerykańskie okręty podwodne „z zasady nie ratowały rozbitków nieprzyjaciela”.