mały|350px| Prostytucja w Polsce nie jest zabroniona prawnie, jednak w polskim kodeksie karnym wymieniono trzy rodzaje przestępstw związanych z prostytucją: stręczycielstwo, sutenerstwo i kuplerstwo.

Rys historyczny Do wieku XVII Prostytucja w Polsce ma głębokie korzenie historyczne. Od X wieku odnotowuje się prostytucję wędrowną, a wraz z rozwojem miast pojawiają się domy publiczne. Filarem rozpowszechniania się prostytucji na ziemiach polskich był przez wieki handel dziewczętami i młodymi kobietami. Polegał on, w odległych czasach, na werbowaniu i wywożeniu do innych miast dziewcząt i kobiet z przeznaczeniem do uprawiania prostytucji (zdarzały się też porwania i przymuszenia).

Najwcześniejsze informacje o prostytucji na ziemiach polskich pochodzą dopiero z XIV i XV wieku, choć nie ma wątpliwości, że istniała ona wcześniej, w źródłach bowiem jawi się już w postaci niejako gotowej, ukształtowanej, zorganizowanej w domach publicznych, poddanej pewnym formom kontroli ze strony miasta. Już od XV wieku władze wielu miast polskich tolerowały prostytucję a próby jej ograniczania były nieskuteczne. Za pierwszy dom publiczny w Polsce (znany historykom) uchodzi XV-wieczny lokal w Bochni, z którego usług korzystali najprawdopodobniej kupcy przybywający po tamtejszą sól. W XV wieku miejskie domy publiczne, zwane z niemiecka zamtuzami (słowo zamtuz pochodzi od śr.-w.-niemieckiego samt-hūs co znaczy dom publiczny), znajdujące się najczęściej pod opieką kata miejskiego (faktycznie prowadziły je katowskie żony), funkcjonowały legalnie nie tylko w stołecznym Krakowie oraz w innych miastach, ale również mniejszych miejscowościach, a nawet na wsi. Niewielkie zamtuzy działały też przy niektórych warsztatach rzemieślniczych. Łączenie urzędu kata z zarządem domu publicznego miało prawdopodobnie związek z przejmowaniem wzorów niemieckich, gdyż właśnie takie łączenie było charakterystyczne dla tamtych krajów.

W drugiej połowie XVI i XVII wieku w największych ośrodkach miejskich – w Krakowie, Warszawie, we Lwowie, w Poznaniu, Lublinie – występowały wszystkie formy prostytucji znane w późniejszych wiekach. Obok działających bez przeszkód legalnych zamtuzów kwitł potajemny nierząd uprawiany przez kobiety na własny rachunek lub w nielegalnych domach publicznych, szynkach, karczmach. Płatne usługi seksualne świadczono w miastach, na wsi i przy drogach, a obok prostytucji zawodowej wiele kobiet oddawało się temu procederowi doraźnie i okolicznościowo. Mimo potępienia prostytucji przez Kościół, a także niewątpliwie surowego stosunku ówczesnego prawa do pozamałżeńskich stosunków seksualnych (np. do cudzołóstwa) stanowisko władz miejskich było niejednolite. W praktyce godzono się na istnienie prostytucji w legalnych katowskich domach publicznych; poza nim była na ogół traktowana jako występek przeciwko obyczajom. Władze miejskie sprawowały bliżej nieokreślony nadzór nad zamtuzami, a nawet czerpały zyski z prostytucji. Co najwyżej niekiedy próbowały zmniejszyć jej rozmiar poprzez nakładanie na prostytutki wysokich podatków lub wprowadzenie zakazu wynajmowania im lokali w mieście.

W portowym Gdańsku do dziś o dawnych, lokalnych ośrodkach nierządu przypominają nazwy ulic na Starym Mieście: Zbytki, Żabi Kruk, Różana czy Panieńska. Jak powszechnie uważano, choć może nie do końca trafnie, z domów publicznych korzystali wówczas w Gdańsku prawie wyłącznie przyjezdni. Miejscowi bogacze mieli od tego służące i kochanki na mieście, a miejscowi biedacy nie mieli pieniędzy.

Stopień represywności wobec kobiet oddających się prostytucji był stosunkowo niski. Znacznie bardziej rygorystyczne wzorce moralno-obyczajowe reformacji, a później kontrreformacji spowodowały narastanie od początku XVI w. głosów potępiających tolerowanie prostytucji. Próby represji były jednak nadal bardzo słabe, a postawa tolerancyjna współistniała z represyjną. Niejednolite stanowisko prawne wobec prostytucji nie dotyczyło natomiast stręczycielstwa i sutenerstwa, za które groziły w Rzeczypospolitej surowe kary – od publicznej chłosty, okaleczenia ciała, wydalenia z miasta aż po śmierć. Również tu praktyka odbiegała od przyjętych zasad.

Wiek XVIII Wiek XVIII to czasy barier społecznych, podziałów stanowych, gdzie urodzenie określało pozycję człowieka na całe życie. W tych czasach jedynie prostytucja dawała względną łatwość przekraczania granic społecznych. Jeśli już gdzieś spotykała się arystokracja z pospólstwem, jeżeli gdzieś był ze szlachtą polską polski lud, to w łożnicy domów publicznych. Zajęcie się prostytucją było w XVIII wieku jednym z najlepszych sposobów omijania barier społecznych – prostytucja dawała dostęp do szybkich pieniędzy, dawała też dostęp do „dobrego towarzystwa” i w konsekwencji do stanu szlacheckiego – w XVIII wieku w Warszawie warunki sprzyjały rozkwitowi prostytucji również w najwyższych sferach. Obraz rozwiązłości, upadku obyczajów i panoszących się chorób wenerycznych na początku lat 90. tamtego wieku pozostawili cudzoziemcy. Libertyńską postawę wobec życia seksualnego odzwierciedlają utwory w rodzaju Pochwały bordelu Stanisława Kostki Potockiego. Świadectwem tego okresu są też dwa rymowane przewodniki z lat 70. z informacjami i radami dla niezorientowanych w warszawskich realiach amatorów płatnych usług seksualnych. Wśród amatorów płatnej miłości pojawiają się w źródłach na przykład takie postacie jak Adam Poniński (który ponoć kupił sobie też cnotę jednej z panien – dziewictwo z uwagi na profilaktykę przeciw chorobom wenerycznym było w szczególnej cenie, przeliczanej na 30 dukatów); Otto Stackelberg; August Sułkowski, który w latach 1774-1776 posiadał przywilej na teatr publiczny w Warszawie; a także brat królewski, podkomorzy koronny książę Kazimierz Poniatowski, który uchodził za szczególnie rozrywkowego. Bywało też, że kobiety swobodnych obyczajów wiązały się ze swoimi klientami. Szczególnym symbolem było tu małżeństwo prostytutki z urzędnikiem aparatu ścigania (który wówczas był zobowiązany ścigać nierząd), jako że prostytucję i policję łączył węzeł korupcji. Strażnicy prawa otaczali prostytutki opieką (lub przynajmniej rezygnowali z obowiązku ścigania), one natomiast dzieliły się z nimi dochodami ze swojej profesji (lub po prostu użyczały swych wdzięków). Z procederem prostytucji był też związany między innymi Jacek Jezierski, bliski krewny Franciszka Walezego, poseł i senator, uważany też za pierwszego polskiego ekonomistę, który w swym pałacu przy moście założył dom publiczny. Zyski z nierządu ciągnęła też na przykład marszałkowa wielka koronna Barbara z Duninów Sanguszkowa, właścicielka zabudowań na zbiegu ulic Senatorskiej i Podbielańskiej. Kuplerzy pobierali w owym czasie 50 procent od zarobków prostytutek – w Warszawie było jednak zaledwie kilkaset prawdziwych profesjonalistek podczas, w Paryżu swoje usługi oferowało ok. 20 tys. prostytutek.

Wiek XIX Do końca istnienia Rzeczypospolitej nie powstała odpowiednia regulacja odnosząca się do tego zjawiska. W okresie rozbiorowym próbowano prostytucję ująć w nakazy administracyjne. Pierwsza regulacja prostytucji wprowadzono w Warszawie w 1802. W I połowie XIX wieku wiele regulacji było w fazie projektów, wówczas też ugruntowała się koncepcje „zła koniecznego” i „burdelu idealnego”, które w drugiej połowie XIX wieku stały się podstawą dla systemu nadzoru prostytucji i działalności komitetów lekarsko-policyjnych. W 1843 rosyjski namiestnik dokonał opodatkowania domów publicznych i prostytucji. 30 lat później utworzono w stolicy Komitet Policyjno-Lekarski, który zarządzał kontrolę prostytutek z domów publicznych i ulicznych.

Na początku wieku XIX, w czasach pruskich, Warszawa podupadła – nie była bowiem wówczas stolicą. Po wkroczeniu Rosjan, za czasów Królestwa kobiety oferujące płatną miłość grupowały się wokół dwu centrów wojskowych: powązkowskiego obozu wojskowego i na Czerniakowie w okolicach Łazienek, gdzie mieściła się Szkoła Podchorążych, Koszary Kirasjerskie i Ułańskie.

Prostytucję ujęto w nadzór administracyjny. Gazeta Policyjna podaje, że w 1844 zatrzymano 1356 kobiet za „pokątny nierząd” (kierowano je zwykle do tzw. Domu Wyrobnego). Natomiast prostytutki, które były poddane nadzorowi i kontroli, przepisy dzieliły na cztery kategorie. Do najniższej kategorii zaliczano mieszkanki i pracowniczki domów publicznych. Do drugiej te, którym wypadało mieszkać i pracować w domach schadzek. Do trzeciej – prostytutki mieszkające oddzielnie, ale poddane kontroli, czyli tak zwane tolerantki. Do czwartej, najwyższej w hierarchii (była to arystokracja zawodu) – zaliczano tak zwane indywidualistki, które miały prawo same sobie dobierać klientów (a do kontroli sanitarnej musiały stawiać się dwa razy w miesiącu).

Domy publiczne podzielono na cztery kategorie, domy schadzek natomiast na dwie. Od kiedy to zmarła „Baronowa” – właścicielka jedynego pierwszorzędnego domu schadzek, funkcjonowały w Warszawie już tylko te drugorzędne. Różnice pomiędzy domami publicznymi i domami schadzek były trudno uchwytne, te drugie uchodziły jednak za uczciwsze i dlatego było ich więcej, gdyż łatwiej werbowano do nich personel. W 1868 było 22 domy schadzek II kategorii i 16 domów publicznych, w tym jeden III kategorii, 15 zaś IV kategorii. Mieściły się one początkowo w śródmieściu, przy ulicach: Podwale, Freta od Zakroczymskiej, Kapitulnej, Krakowskim Przedmieściu od Placu Zamkowego do Trębackiej, Trębackiej na całej długości, Bielańskiej, Mylnej i części Długiej ku Freta oraz początku Świętojańskiej (od strony Freta).

W 1858 w Warszawie było zarejestrowane 825 panien (co – szacując z tymi, które uprawiały swoją profesję „na lewo” – daje w sumie około 2,5 tys.). Dawało to Warszawie w światowej statystyce 16. miejsce (w cesarstwie Warszawę wyprzedziły jedynie Moskwa i Petersburg). Szacuje się, że statystyczny warszawiak miewał jedną płatną przygodę na tydzień.

Od lat 70. XIX wieku prostytucja bardzo dobrze prosperowała, najgłośniejsze domy w Warszawie to zakład Dwosi Blusztejnowej nieopodal hotelu „Saskiego”, Ewy Lato i Kühnowej na rogu Koziej, Nuty Jeleń koło Bernardynów oraz 13 domów publicznych na ulicy Freta, gdzie pracowało około 500 prostytutek (w tym zakład madame Tomasowej). Nikołaj Klejgels, sprawujący w latach 1888-1896 urząd oberpolicmajstra przeniósł domy publiczne ze Starego i Nowego Miasta w rejon Towarowej (między Krochmalną i Grzybowską) a koncesje dostały tylko te, które stać było na wybudowanie porządnych gmachów i utrzymanie wysokiego standardu. Do nowo powstałych domów wkraczało się po schodach z marmuru, sale recepcyjne wspierały kolumny, ściany zdobiły lustra, po minięciu stojkowego i cerbera wchodziło się na schody wyłożone dywanem, na sufitach i ścianach widniały malowidła, w rogu natomiast znajdowała się estrada gdzie co noc grała orkiestra, kwartet lub kwintet. Jednak był też i drugi, przeciwległy kraniec ówczesnego rynku prostytucji – najniższej klasy prostytutki werbujące klientów na świeżym powietrzu oraz tanie, prymitywne drewniane budy z przegrodami z desek, gdzie każda prostytutka obsługiwała po 30 klientów dziennie – tu klientami byli wyłącznie żołnierze.

Tym niemniej domy publiczne o wyższych standardach w XIX wieku były dość zwykłym miejscem rozrywki i odpoczynku, czymś w rodzaju męskiego klubu towarzyskiego, gdzie w określone dni spotykali się ci sami ludzie. W tamtych czasach dom publiczny stał się jedną z ważniejszych instytucji życia społecznego (choć oficjalnie skrywaną), a goście czuli się tu bardziej po domowemu niż w swych wiktoriańskich domach rodzinnych. Odwiedzanie tego typu przybytków stanowiło swoisty model spędzania wolnego czasu. W domach schadzek załatwiano również interesy, nawiązywano kontakty i zawierano kontrakty, pełniły one funkcje swoistych giełd pracy (działały niczym biura pośrednictwa) albo przypominały klub oficerski. Domy takie zajmowały się też polityką, były bowiem zakłady w których zbierały się elity miasteczka a nawet kraju.

Wiek XX