Elisabeth Anna Maria Jerichau-Baumann (ur. 27 listopada 1818 w Warszawie, zm. 11 lipca 1881 w Kopenhadze) – duńska malarka polskiego pochodzenia. Globtroterka, matka dziewięciorga dzieci. Zerwała więzi XIX wieku wykluczające kobiety z pełni życia publicznego. Zaskakiwała otoczenie swoją erudycją i biegłym władaniem siedmioma językami.

Życiorys Była córką właściciela fabryki kart do gry „Gotti & Baumann” Filipa Adolfa Baumanna (1776-1863), działacza warszawskiej gminy ewangelicko-augsburskiej, oraz Joanny Fryderyki Reyer (1790-1854) pochodzącej z Gdańska. Fabryka i dom rodzinny Baumannów usytuowane były w południowym skrzydle gmachu biblioteki konwiktu zakonu pijarów na Żoliborzu, przedmieściu Warszawy przy ulicy Gwardii 1670 (obecna Cytadela).

Elisabeth od dzieciństwa była artystycznie utalentowana i rodzice widzieli w niej spadkobierczynię Angeliki Kaufmann, jedynej w tym czasie malarki, której udało się odnieść światowy sukces. Powstanie listopadowe 1830–1831 wywarło ogromne wrażenie na dwunastoletniej dziewczynce. W duńskiej książce Ungdomserindringer (Wspomnienia z młodości) pisze: „Moja mała głowa była pełna powstańczych pieśni, które dotąd wszystkie pamiętam. Cudowni ułanie galopowali ulicami, każdy z biało-czerwoną chorągiewką na lancy. Za nimi szły ochotnicze oddziały chłopów, kosynierów, uzbrojonych w kosy stawione na sztorc i wszyscy śpiewali: »Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy. Co nam obca moc wydarła [szablą] odbierzemy«. Biały orzeł na czerwonym tle trzepotał radośnie w powietrzu i nadeszła wolność”. Po klęsce powstania opisuje “szeregi [...] żołnierzy w łachmanach, pozbawionych broni, wpatrujących się w ziemię. Wielu z nich zaciskało pięści w bezsilnym gniewie, wielu było kalekami [...]. Płaczące kobiety z tobołkami i dziećmi na ręku szły na końcu tego smutnego pochodu. Opłakiwały utratę wolnej Polski, utratę wolności odcinającą je od ojczyzny i skazującą na wygnanie. … Moje młode serce czuło ich ból i nigdy w mym życiu nie byłam bardziej milcząca i pełna smutku…”.

W 1838-1844 roku studiowała jako prywatny uczeń w Szkole Malarstwa w Düsseldorfie. Jej romantyczny a potem socjalno-krytyczny kierunek malarski kształtowali profesorowie Wilhelm von Schadow, Ferdinand Sohn i Carl F. Lessing. Nazywano ją „małą Polką” i zwróciła „szybko na siebie uwagę z powodu swej urody i niezmiernego talentu”, tak pisał jej przyjaciel, bajkopisarz duński Hans Christian AndersenHans Christian Andersen, Jens Adolf Jerichau og Elisabeth Jerichau, født Baumann, I:

Folkekalender for Danmark, C.C. Lose og Deblanco og C.G. Iversen, 1854, s. 84.. Nie znosiła jednak uwag w rodzaju „piękny talent jak na damę”, jej motywacją bowiem było ściganie się z mężczyznami. Dyrektor szkoły, malarz Peter von Cornelius, pochwalił jej obrazy, mówiąc jej kolegom malarzom: „Ta kobieta jest jedynym mężczyzną wśród was”. Malować po męsku było wtedy największą pochwałą.

W Düsseldorfie uczestniczyła z powodzeniem w przedstawieniach teatralnych. Jej wielkim sukcesem była rola Marii w dramacie Wilhelma Szekspira Jak się wam podoba. Sławy dramaturg i reżyser Karl Immermann był pełen zachwytu: „Tak trzeba to grać, moja mała Polko!”Elisabeth Jerichau-Baumann, Ungdomserindringer, Wøldikes Forlag, Kjøbenhavn 1874, s. 59.. mały|Polska chłopska rodzina na zgliszczach spalonego domu, 1844, olej, 221 x 188 cm. mały|Polka uciekająca z dziećmi ze zniszczonego domu, 30 x 25 cm, sygnowany. Prawdopodobnie szkic albo replika wielkiego obrazu z akademii w Düsseldorfie, Sprzedany na aukcji: James Adam & Sons Ltd Fine Arts Auctioners & Valuers, Dublin, 2, Irlandia. Powstańcze wspomnienia zinterpretowała Elisabeth artystycznie w 1844 roku w dwóch dyplomowych obrazach: Polka uciekająca z dziećmi ze zniszczonego domu i Polska chłopska rodzina na zgliszczach spalonego domu.

Okoliczności powstania obrazów podaje artystka w Ungdomserindringer (Wspomnienia z młodości)Elisabeth Jerichau-Baumann, Ungdomserindringer, Wøldikes Forlag, Kjøbenhavn 1874, s. 93–96.: „Nagle nadeszły i wołały na mnie wspomnienia z ojczyzny; … Zobaczyłam biedną wieśniaczkę, którą kiedyś spotkałam uciekającą przez pola z jednym dzieckiem na ręku, z drugim trzymającym się jej sukni, podczas gdy to trzecie i najstarsze szło obok tej nieszczęśliwej matki przyciskającej swą bladą twarz do rumianej buzi dziecka. … To było zaraz po Powstaniu. Obraz ten odżył w mym sercu i to wspomogło moje osłabione siły, by to drogie, smutne wspomnienie oddać z zasługującą mu miłością. Drugi obraz, jeszcze większy od poprzedniego, także o ojczystej tematyce, wykonałam ze zwiększoną siłą i zapałem. Przedstawiał polską chłopską rodzinę, która wraca na zgliszcza spalonego domu”.

Obrazy odniosły sukces. Na wystawie w Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Berlinie w 1844 roku „Tłumy widzów oblegały obrazy ręką panny Baumann robione” – doniósł warszawski „Dzwon Literacki”Wincenty Smokowski, O malarstwie w Polsce, Dzwon Literacki, 1846, t. 2. 148..

Na wystawie w Kolonii obrazy zostały zakupione do Galerii Markiza Lansdowne’a w Londynie i przez Towarzystwo Artystyczne (Berliner-Verein).

Refleksje na temat polskich obrazów podają polskie opracowaniaBolesław Podczaszyński, Obrazy nowoczesne i ryciny. Obraz Pani Elizy Bauman-Jerichow [w:] “red.” Bolesław Podczaszynski, Pamiętnik Sztuk Pięknych: zbiór wiadomości potrzebnych i pożytecznych miłośnikom i zwolennikom sztuki, nakł. Henryka Natansona, Warszawa 1850–1855, cz. 1, s. 29-30.Anna Lewicka-Morawska, Polskie dzieła Elżbiety Baumann-Jerichau [w:] red. W. Baraniewski, Mowa i moc obrazów: prace dedykowane profesor Maria Poprzęckiej, Warszawa 2005, s. 229.Stanisław Pomian, Wystawa Sztuk Pięknych w Berlinie w r. 1844, Księgarnia J.K. Żupańskiego, Poznań 1844, s. 7-13.Spis dzieł sztuk pięknych na wystawę publiczną w Warszawie w roku 1845, [b.w.], Warszawa 1845, s. 3 i12.Wystawa Sztuk Pięknych, Gazeta Warszawska, 1845, nr 199, s. 3.Anna Lewicka-Morawska, Polskie dzieła Elżbiety Baumann-Jerichau [w:] red. W. Baraniewski,

Mowa i moc obrazów: prace dedykowane profesor Marii Poprzęckiej, Warszawa 2005, s. 227-228.Anna Dymna. Biały atrament. Stulecie praw wyborczych Polek, Ridero, 2019, s. 132-140..

Wiadomość o polskich obrazach dotarła do kata powstania listopadowego, carskiego namiestnika Królestwa Polskiego Iwana Paszkiewicza. Skazał ją de facto na banicję grożąc chłostą w razie powrotu do Warszawy. Artystka pisze: „… w mojej młodości namalowałam dwa polskie obrazy, które przyczyniły się do wygnania mnie [z ojczyzny], bo książę Paskiewicz, w swoim czasie namiestnik Polski, powiedział mojemu ojcu, gdy chciałam wrócić do domu z Düsseldorfu, w którym namalowałam obrazy: »Twoja córka nie miała jeszcze chłosty, dostanie ją teraz!«”Elisabeth Jerichau-Baumann, Brogede Rejsebilleder, Forlagsbureauet, Kjøbenhavn 1881, s. 6-7.. Elisabeth Baumann nigdy już nie powróciła do Polski. Wysyłała jednak na wystawy w Warszawie, Poznaniu i Gdańsku swoje obrazy.

Udała się w podróż do Rzymu, który był wtedy artystyczną stolicą Europy. Tu poznała artystka duńskiego rzeźbiarza Jensa Adolfa Jerichau (1816-1883) . Elisabeth i Jens Adolf pobrali się na Kapitolu w 1846 roku. Mąż został mianowany profesorem Akademii Sztuk Pięknych w Kopenhadze i w 1849 roku Elisabeth Jerichau-Baumann przybyła do swej drugiej ojczyzny – Danii.

Nie zapomniała nigdy swej pierwszej ojczyzny. W 1857 roku namalowała alegorię zniewolonej Polski, Matka Polska. mały|Matka Polska, 1857, szkic, olej 42 x 32 cm Przedstawia Ojczyznę jako zmartwioną wieśniaczkę w szatach o kolorach polskiej flagi. Stojący u jej nóg orzeł, godło Polski, pozbawiony już miejscami piór, pyta, co dalej, gotowy do ponownego lotu. Na niebie czarne chmury, ale i światło (nadzieja) na horyzoncie. Czas leci nieubłaganie, niczym woda z przewróconej amfory. Niestety zachował się tylko szkic do tego obrazu. mały|Umierający Polak, 1865, olej, 102 x 75 cm Po Powstaniu Styczniowym namalowała Elisabeth Jerichau-Baumann obraz Umierający Polak. Obraz konającego na polu bitwy powstańca wywarł wielkie wrażenie na pisarzu Józefie Ignacym Kraszewskim, który uważnie śledził twórczość artystki: „Chłopak młody …dziecko ulic Warszawy ze skronią skrwawioną, sam jeden, gdzieś na brzegu lasu dogorywa. …chwila walki ostatniej nadaje mu tragiczną piękność. – Stojąc przed nim, chce się zapłakać lub zmówić – wieczne odpoczywanie”Józef Ignacy Kraszewski, Listy z zagranicy, Bluszcz 1872, t. 8, nr 37, 292 f.. Agaton Giller, członek Rządu Narodowego podczas powstania styczniowego widział obraz na wystawie w Wiedniu: „Ranny w bitwie powstaniec, młody bez zarostu, zdaje się portretowany, siedzi wsparty pod drzewem. Koszula otwarta na piersi, a krew z ciemienia spływa na koszulę. … Jeszcze żyje młodzieniec ale bez pomocy, jak to się często zdarzało w powstaniu 1863 roku, umrzeć musi – już trupia siność wystąpiła na jego oblicze, i za chwilę odda Bogu ducha”Agaton Giller, Polska na wystawie powszechnej w Wiedniu 1873 r., nakładem autora, Lwów 1873, s. 223-224..

W Danii nie przyjęto tej polsko-niemieckiej imigrantki z otwartymi ramionami. W kraju panowały nacjonalistyczne nastroje z powodu toczącej się akurat wojny z Niemcami o Szlezwik i Holsztyn. Jej miłość do ojczyzny męża była długo nieodwzajemniana mimo że, jak pisze jej biografNicolai Bøgh, Elisabeth Jerichau-Baumann. En Karakteristik, Forlagsbureauet, København, 1886, s. 273.: „Z całą żarliwością swojej natury pani Jerichau wniknęła w duński sposób myślenia, w nasz język, naszą literaturę nasze legendy i wspomnienia, naszą poezję, naturę naszego kraju i typ naszego narodu”. W wierszu z 1859 roku pisze artystka: „O Danio, ty byłaś dla mnie macochą zawsze, ty nigdy nie ofiarowałaś mi swej miłości … Wygnałaś mnie za spienione morze (do Anglii) i nigdy nie spytałaś co się ze mną tam stało …”Nicolai Bøgh, Elisabeth Jerichau-Baumann. En Karakteristik, Forlagsbureauet, København, 1886, s. 274-275..

Wciągnięto ją też w Danii w zaciętą walkę między dwoma skrzydłami artystycznymi: czerpiącymi inspirację z zewnątrz „Europejczykami”, których reprezentowała, a „narodowcami”, definiującymi sztukę jako polityczną broń narodu. Z czasem jednak zyskała przychylność monarchów, arystokracji, wysokich urzędników państwowych i środowiska artystycznego; Dania stała jej prawdziwym domem i przystanią życia. mały|Matka Dania, 1851, olej, 149 x 119 cm, sygnowany. Ny Carlsberg Glyptotek, Kopenhaga Zasłynęła w 1851 roku obrazem Danmark (Matka Dania) będącym alegorią kraju.

Ten obraz jest dotąd najbardziej znanym przez Duńczyków obrazem. Przedstawia dziewczynę z blond włosami, z ornamentem wikingów na czole, kroczącą przez złote łany zbóż z duńską flagą Dannebrog i mieczem w rękach. Ta uzbrojona walkiria będzie ich bronić przed wrogami.

Obrazy malowała niesamowicie szybko: szkic portretu zajmował jej przedpołudnie a kompozycja była gotowa w dwa-trzy dniNicolai Bøgh, Elisabeth Jerichau-Baumann. En Karakteristik, Forlagsbureauet, København, 1886, s. 279.. mały|Zraniony duński wojownik, 1845, olej, 107x143 cm, sygnowany, Statens Museum for Kunst, Kopenhaga Jej specjalnością był portret. Portretowani tchną życiem, a ich twarze są pełne wyrazu. Zauważa u nich coś charakterystycznego i pokazuje to na płótnie. Modeli do jej obrazów umie znaleźć nawet w omnibusie lub na ulicy. Bez skrępowania podchodziła i mówiła: "Przepraszam, jestem panią Jerichau. Czy by pan/pani nie chciał/chciała być moim modelem?” Odmowę brała jako brak respektu do sztuki. Poprosiła raz swego domowego nauczyciela dzieci by był modelem do przełomowego dzieła Zraniony duński wojownik: „Przyjaźń została wystawiona próbę, bo w środku lata musiał leżeć w łóżku od 9 rano do 5-6 wieczorem, mimo że był zupełnie zdrowyNicolai Bøgh, Elisabeth Jerichau-Baumann. En Karakteristik, Forlagsbureauet, København, 1886, s. 189.. mały|Królowa Luiza, 1881, olej, 238 x 144 cm, sygnowany, Amalienborg Muzeum, Kopenhaga mały|Księżniczki Alexandra i Dagmara (córki królowej Luizy), 1856, olej, 95 x 81, Amalienborg Muzeum, Kopenhaga