Trałowce typu Jaskółka – seria sześciu polskich okrętów klasy trałowców redowych z okresu międzywojennego i II wojny światowej, potocznie nazywane „ptaszkami”. Były to pierwsze i zarazem jedyne w okresie II Rzeczypospolitej okręty całkowicie zaprojektowane i zbudowane w kraju. Budowane w dwóch seriach – cztery w latach 1933–1935, a dwa kolejne w latach 1937–1939. Kampanię wrześniową przetrwały trzy jednostki, które następnie służyły podczas wojny w Kriegsmarine do celów pomocniczych. Zatopiony we wrześniu 1939 roku ORP „Mewa” został przez Niemców wydobyty i także wcielony do ich marynarki. Po wojnie wszystkie cztery okręty, które przetrwały, służyły w Marynarce Wojennej PRL, początkowo jako trałowce, a od 1949 roku trzy z nich jako dozorowce, a jeden jako okręt hydrograficzny, do lat 60. XX wieku.
Geneza i zamówienie Po odzyskaniu w 1918 roku niepodległości powołano do życia Marynarkę Wojenną RP. Postawione przed nią zadania m.in. w zakresie broni podwodnej, miały realizować zakupione we wrześniu 1920 cztery poniemieckie trałowce typu FM. Jednostki otrzymały nazwy ptaków (co stało się później tradycją dla polskich trałowców): „Jaskółka”, „Mewa”, „Rybitwa” oraz „Czajka”. Organizacyjnie utworzyły Dywizjon Minowców. 12 października 1931 roku wyeksploatowane jednostki zostały wycofane ze służby i skreślone z listy floty, a we wrześniu 1932 roku dywizjon został rozwiązany. Ich zadania przejęły dwie kanonierki: OORP „Komendant Piłsudski” i „Generał Haller”, jednak ze względu na swoje parametry techniczne nie nadawały się do wykonywania tej służby. Szef Kierownictwa Marynarki Wojennej (KMW), kontradmirał Jerzy Świrski, wiosną 1930 roku zabiegał o spotkanie z marszałkiem Józefem Piłsudskim w celu przekonania go do wyasygnowania środków na rozbudowę floty, jednak ten okazał się nie być zainteresowanym sprawami morskimi. Równocześnie w KMW rozpoczęto starania o znalezienie następców wycofanych okrętów.
Kierownictwo Marynarki Wojennej, mając na uwadze trudności w budowie niszczycieli i okrętów podwodnych we Francji, podjęło decyzję o budowie przyszłych trałowców w kraju, przy tym szczególny nacisk położono na kooperację przy dostawach wyposażenia z krajowymi producentami. Wśród stoczni polskich 25 lutego 1932 roku został rozpisany przetarg na budowę czterech trałowców. Rozprawa ofertowa odbyła się 19 maja 1932 roku, a przewodniczył jej ówczesny Szef Biura Zaopatrzenia KMW, kmdr por. inż. Stanisław Rymszewicz. Swoje oferty przedstawiły: Warszawska Spółka Akcyjna Budowy Parowozów (WSABP) – okręty miały być zbudowane w porcie czerniakowskim w Warszawie, według projektu opracowanego przez kmdr. w st. sp. inż. Mariana Sasinowskiego. Państwowe Zakłady Inżynierii z Warszawy (PZInż.) – jednostki miała zbudować Stocznia Rzeczna w Modlinie na podstawie stoczniowego Biura Konstrukcyjnego kierowanego przez inż. Aleksandra Potyrałę. Stocznia Gdyńska (SG) – projekt opracowali inż. Włodzimierz Błażejewski ze Stoczni Gdyńskiej oraz inż. Wille Dobrzyński z gdańskiego Danziger Werft. Stocznia Lloyd z Bydgoszczy – autorami projektu byli kmdr inż. Dominik Malecki oraz inż. M. Mikosia. Ostatecznie oferta bydgoskiego przedsiębiorstwa nie została przedstawiona w terminie. Do przetargu zaproszono również przedsiębiorstwo Zieleniewski, Fitzner, Gamper, w skład którego wchodziła Stocznia Rzeczna w Krakowie, jednak firma odpowiedziała, że bez przeprowadzenie prób modelu nie może się do niczego zobowiązać. W KMW stanowisko to uznano za rezygnację. Najkorzystniejszą ofertę, zarówno pod względem cenowym (1 037 000,00 zł, za cztery okręty), jak i czasowym (18 miesięcy bez prób dla pierwszego okrętu i co półtora miesiąca każdy następny trałowiec) złożyła Warszawska Spółka Akcyjna Budowy Parowozów. Ponadto WSABP oferowała zamontowanie na trałowcach silników o mocy 500-600 KM każdy, własnej produkcji, których konstruktorem był inż. Kazimierz Toepfler. Po dokonaniu analizy okazało się, że oferowane silniki były prototypami o zbyt dużych gabarytach i masie. Ponadto silniki były przystosowane do eksploatacji lądowej, co w przyszłości mogło rodzić duże problemy w użytkowaniu. Tymczasem PZInż. we wrześniu 1932 roku dokonały w szwedzkiej firmie „Nyquist-Holm AB” z Trollhättan zakupu licencji na budowę silników okrętowych „Nohab”. Wszystko to spowodowało, że jesienią 1932 roku w KMW zdecydowano o przyjęciu oferty złożonej przez PZInż. Oprócz kwestii czysto technicznych, wpływ na wynik przetargu miała polityka równomiernego rozdzielania zamówień wojskowych pomiędzy producentów.
Pomimo zakończenia procedury przetargowej, nieuzgodniona pozostała kwestia finansowania budowy okrętów. Szef KMW 20 kwietnia 1931 roku przedstawił plan wydatków nadzwyczajnych Marynarki Wojennej na rok 1932/1933. Plan zakładał zabezpieczenie 200 000 zł na pierwszą ratę budowy trałowców i ścigacza okrętów podwodnych, a także wyasygnowanie środków na pierwsze raty dla dwóch kontrtorpedowców oraz sześciu okrętów podwodnych. Sztab Główny zaaprobował taki podział, ale decyzja należała do marszałka Józefa Piłsudskiego. Po dwuipółletnich staraniach Szef KMW 24 listopada 1932 roku uzyskał u niego audiencję, podczas której przystał na propozycję. Przed podpisaniem umowy opracowano trzy studialne projekty trałowców. Pierwszy, gotowy już w połowie 1932 roku zakładał jednostkę o wyporności ok. 160 ton. W drugim z kolei wyporność wzrosła do 168 ton. Podstawą do zawarcia umowy stał się trzeci projekt trałowca o wyporności ok. 180 ton. Autorem projektu był inż. Aleksander Potyrała, przy współpracy kmdr. inż. Dominika Maleckiego. Po opracowaniu linii teoretycznych kadłuba, w Hamburgu przeprowadzone zostały badania modelowe kadłuba. thumb|„Mewa” i „Jaskółka” Umowę na budowę czterech okrętów podpisano między KMW a PZInż. 26 stycznia 1933 roku. Tego samego dnia w PZInż. zamówiono silniki dla planowanych okrętów. W związku z tym, że Stocznia Rzeczna w Modlinie nie posiadała wystarczającej mocy produkcyjnej dla budowy czterech trałowców jednocześnie, w umowie zawarto klauzulę o budowie dwóch trałowców w Modlinie, jednego w Warsztatach Portowych Marynarki Wojennej w Gdyni. Nie określono miejsca budowy czwartej jednostki, którą w sierpniu 1933 roku ostatecznie zlecono Stoczni Gdyńskiej. Zastrzeżono, że PZInż. dostarczy innym wykonawcom rysunki konstrukcyjne, specyfikacje, aby wszystkie okręty były identyczne – niezależnie od miejsca budowy. Przewidywana cena za jeden trałowiec miała wynosić 1 320 000 zł, przy czym nie obejmowała ona uzbrojenia, amunicji, trałów, instalacji radiotelegraficznych, ropy, żywności, rzeczy załogi oraz innych materiałów zużywalnych. Umowa przewidywała terminy oddania okrętów: pierwszy z trałowców miał zostać ukończony po 20 miesiącach od podpisania dokumentu, a kolejne – odpowiednio po 23, 26 i 29 miesiącach. Cały proces związany z budową jednostek miał być nadzorowany przez Kierownictwo Marynarki Wojennej. Koszty budowy jednostek miały być pokryte w ciągu trzech lat budżetowych: rok budżetowy 1933/1934 – 850 000 zł, rok budżetowy 1934/1935 – 1 700 000 zł, a w roku budżetowym 1935/1936 pozostałe należności.
Budowa Po podpisaniu umowy, w stoczniach przystąpiono do budowy okrętów. W tym okresie trałowce otrzymały oznaczenia stoczniowe: w Stoczni Rzecznej były to: S 18 („Czajka”), S 19 („Mewa”), S 20 („Jaskółka”) i S 21 („Rybitwa”), natomiast Stocznia Gdyńska nadała budowanym jednostkom oznaczenia w postaci litery T i numeru, np. T 1 („Jaskółka”), T 2 („Mewa”). Zgodnie z założeniem KMW pierwszy miał być ukończony trałowiec z WPMW, drugi ze Stoczni Gdyńskiej, a na końcu dwa modlińskie.
Budowa tak dużych okrętów od samego początku natrafiła na wiele trudności. W Modlinie stępkę pod przyszłą „Czajkę” położono w kwietniu, a pod „Rybitwę” w maju 1933 roku. Faktyczna budowa jednostek rozpoczęła się 16 lutego 1934 roku, gdy zgromadzono blachy do budowy kadłubów. Od podstaw zorganizowano biuro konstrukcyjne nadzorujące wykonywanie poszczególnych etapów budowy. Wysokie wymagania narzucone przez KMW, a także brak podręczników i odpowiedniej praktyki powodowały, że warunki pracy były utrudnione. Stocznia nie mogła użyć norm niemieckich stosowanych przy budowie statków handlowych, ponieważ oznaczałoby to przekroczenie limitu zanurzenia. Pracownicy biura jeździli do Gdyni i tam na pokładach torpedowców i niszczycieli typu Wicher wykonywali szkice elementów takich jak: schodnie, włazy czy drzwi. Następnie na ich podstawie sporządzano rysunki techniczne. Przy budowie kadłuba pojawiły się trudności spowodowane formowaniem blach w części dennej na rufie okrętu oraz wykonanie dziobnicy, która zgodnie z założeniami zawartymi w projekcie miała tworzyć jeden staliwny odlew. Według pierwotnych ustaleń zespoły napędowe okrętów miały zostać zamontowane po zwodowaniu kadłubów, jednak zdecydowano o montażu silników oraz mechanizmów pomocniczych na sztaplu, tj. placu, na którym budowano obydwa kadłuby.
Jeszcze gorzej wyglądała budowa w Warsztatach Portowych Marynarki Wojennej w Gdyni, gdzie stępkę pod przyszłą „Jaskółkę” położono w listopadzie 1933 roku. W stoczni brakowało traserni, wobec czego doraźnie zbudowano specjalny barak. Kadłub budowano na prowizorycznych drewnianych podkładach ułożonych na ziemi, a nie – jak w zagranicznych stoczniach, na żelazobetonowej pochylni. Nieco lepiej sytuacja prezentowała się w Stoczni Gdyńskiej, gdzie budowano „Mewę”. Podczas budowy Dowódca Floty kontradmirał Józef Unrug, 23 grudnia 1933 roku, zwrócił się z wnioskiem do Szefa Służb KMW kmdr. inż. Xawerego Czernickiego, aby trałowce budować bez stępki, przez co zmniejszyłoby się ich zanurzenie o 20 cm. Zgłoszone postulaty, wobec zaawansowanego stadium budowy okrętów, pozostały niezrealizowanePismo J. Unruga, 1 dz. 21384; CAW: KMW:817..
W związku z nieterminowymi dostawami od krajowych przedsiębiorstw budowa okrętów była opóźniona. Największe opóźnienia miały huty, z których dostawy zgodnie z umową miały trwać cztery i pół tygodnia, a w rzeczywistości wynosiły cztery i pół miesiąca. Oprócz niedotrzymywania terminów, do stoczni trafiały wadliwie wykonane elementy, m.in. w WPMW czterokrotnie odrzucano odlew staliwnej dziobnicy. Ponadto opóźnienia spowodowane były przetrzymywaniem w magazynach Urzędu Celnego urządzeń zamówionych u zagranicznych podwykonawców. Na niedotrzymanie terminu wpływ miała również Stocznia Modlińska, która nie dostarczyła w terminie dokumentacji do gdyńskich stoczni. Ponadto w grudniu 1934 roku, powódź na tydzień zalała pochylnie w Modlinie. W związku z tym 12 grudnia 1934 roku zawarto klauzulę dodatkową, zgodnie z którą termin oddania „Czajki” przesunięto o 14, a „Rybitwy” o 28 dni.
Rozkazem Ministra Spraw Wojskowych z 17 września 1934 roku trałowce otrzymały nazwy: „Jaskółka”, „Mewa”, „Czajka” oraz „Rybitwa”Dziennik Rozkazów nr 7, poz. 128, za: . W czasie budowy podejmowano decyzje o zakupie sprzętu od krajowych wytwórców, pomimo że sprzęt o podobnych parametrach pochodzący z importu był tańszy. Przyjęto, że różnica w cenach nie może przekraczać 10%. Jedynym poważniejszym odstępstwem od tej zasady był zakup silników prądotwórczych brytyjskiej firmy „National Gas&Oil Engine Co., Ltd”, a odrzucenie produkowanych przez PZInż. „Diesel-Saurer”. Ostatecznie zamówienia krajowe wyniosły 79,2% spośród wszystkich zamówień dla budowanych trałowców typu Jaskółka.
Wodowanie i próby odbiorcze