Rewolucja w Tunezji w 2010/2011 (zwana też jaśminową rewolucją) – protesty mieszkańców Tunezji o charakterze społeczno-politycznym przeciwko złej sytuacji materialnej, bezrobociu, brakowi swobód obywatelskich i długoletniej władzy prezydenta Zina Al-Abidina Ben Alego. W ich rezultacie 14 stycznia 2011 prezydent zrzekł się władzy i opuścił kraj, udając się do Arabii Saudyjskiej.
Początkiem wystąpień było samospalenie się 17 grudnia 2010 w mieście Sidi Bu Zajd przez bezrobotnego Mohameda Bouaziziego z powodu zarekwirowania mu przez policję straganu, na którym nielegalnie handlował owocami. Jego próba samobójcza miała być protestem przeciwko brakowi możliwości znalezienia pracy, zmarł on później w szpitalu. Protesty w ciągu tygodnia przeniosły się do innych miast prowincji, a 27 grudnia 2010 dotarły do Tunisu. Począwszy od 8 stycznia 2011 doszło do radykalizacji nastrojów społecznych, kiedy w wyniku użycia siły przez policję z dnia na dzień wzrastała liczba ofiar śmiertelnych.
14 stycznia 2011 prezydent Ben Ali, po ponad 23 latach sprawowania władzy, zrezygnował z urzędu i wraz z rodziną odleciał za granicę. 15 stycznia 2011 obowiązki głowy państwa przejął Fu’ad al-Mubazza, a 17 stycznia 2011 premier Muhammad al-Ghannuszi utworzył nowy rząd jedności narodowej, w skład którego weszli także przedstawiciele opozycji. Przejściowe władze zobowiązały się do poszanowania zasad demokracji i organizacji wolnych wyborów w ciągu 6 miesięcy. Obywatele nie przerwali jednak protestów, domagając się odsunięcia od rządów wszystkich przedstawicieli obalonego reżimu. 27 stycznia 2011 premier Ghannouchi dokonał zmian w rządzie, dymisjonując wszystkich ministrów ze Zgromadzenia Demokratyczno-Konstytucyjnego. 6 lutego 2011 zawieszona została natomiast działalność tej partii. Pod wpływem dalszych protestów premier ustąpił ze stanowiska 27 lutego 2011.
7 marca 2011 zaprzysiężony został nowy rząd Bedżiego Caida Essebsiego, w którym nie znalazł się żaden z członków dawnej administracji. Na początku marca przejściowe władze podjęły decyzję o organizacji 24 lipca 2011 wyborów do Zgromadzenia Konstytucyjnego, mającego za zadanie opracowanie nowej konstytucji, w oparciu o którą mogłyby następnie odbyć się wybory parlamentarne i prezydenckie. W czerwcu data głosowania została jednak przesunięta na 23 października 2011 z powodu problemów organizacyjnych, w celu zagwarantowania wolnych i uczciwych wyborów. W wyborach tych, pierwszych przeprowadzonych w sposób wolny i uczciwy, zwycięstwo odniosła islamska Partia Odrodzenia. 12 grudnia 2011 Zgromadzenie Konstytucyjne nowym prezydentem kraju wybrało Moncefa Marzoukiego.
Rozwiązany został dawny aparat służb bezpieczeństwa, odpowiedzialny za represjonowanie przeciwników politycznych oraz dawna partia rządząca, Zgromadzenie Demokratyczno-Konstytucyjne. W czerwcu 2011 w zaocznym procesie prezydent Ben Ali został skazany na 35 lat pozbawienia wolności za defraudację i nadużycie funduszy państwowych, a miesiąc później na kolejne 15 lat za nielegalne posiadanie broni, narkotyków i środków finansowych oraz 16 lat za korupcję i oszustwa przy zawieraniu umów.
Rewolucja w Tunezji zapoczątkowała falę masowych protestów społecznych, do jakich doszło w pierwszych miesiącach 2011 w niemalże wszystkich krajach arabskich.
Przyczyny rewolucji thumb|Położenie Tunezji Tunezja od 1987 znajdowała pod rządami prezydenta Zina Al-Abidina Ben Alego. W październiku 1987 objął on stanowisko premiera, a w następnym miesiącu w wyniku „pałacowego przewrotu” zajął urząd prezydenta Tunezji po tym, jak Habib Burgiba został uznanym za niezdolnego do wykonywania obowiązków głowy państwa. Ponad 23-letnie rządy prezydenta Ben Alego charakteryzowały się z jednej strony stabilnością wewnętrzną państwa i umiarkowanym wzrostem dobrobytu mieszkańców, a z drugiej ograniczaniem swobód obywatelskich, łamaniem praw człowieka i zwalczaniem opozycji politycznej.
Choć początkowo prezydent obiecywał demokratyzację kraju, w wyborach prezydenckich w 1989 i 1994 był jedynym kandydatem. Pierwsze wielopartyjne wybory prezydenckie w 1999 wygrał natomiast przytłaczającą większością głosów. Zmiana konstytucji w 2002, znosząca limit kadencji, umożliwiła mu ubieganie się o ponowną reelekcję. W wyborach w 2004 uzyskał 94% głosów poparcia, a 5 lat później niecałe 90%. Opozycja odrzuciła te wyniki, twierdząc iż obywatelom nie zapewniono rzeczywistej wolności wyboru. Widocznym znakiem dominacji politycznej prezydenta były jego olbrzymie podobizny umieszczone na wielu budynkach w przestrzeni publicznej. Organizacje broniące praw człowieka zarzucały tunezyjskim władzom prześladowania i bezprawne aresztowania przeciwników politycznych oraz tłumienie swobód obywatelskich.
thumb|left|upright|Podobizna prezydenta Ben Alego na budynku użyteczności publicznej Chociaż rządy Ben Alego zapewniły Tunezji miarowy wzrost gospodarczy i rozwój sektora turystycznego, nie wszyscy obywatele odczuwali poprawę sytuacji życiowej. Znaczna część kraju, zwłaszcza jego interior, pozostawała wyraźnie uboższa w porównaniu z wybrzeżem. Wśród wzrastającej liczebnie populacji ludzi młodych utrzymywało się wysokie bezrobocie. Według oficjalnych danych MFW, bezrobocie we wrześniu 2010 utrzymywało się na poziomie 13,3%, jednakże według pozarządowych źródeł w rzeczywistości było znacznie wyższe, zwłaszcza na prowincji, gdzie ok. 44% kobiet i ok. 25% mężczyzn mogło pozostawać bez pracy. Mieszkańcy dostrzegali również korupcję i nepotyzm władz i administracji. Krytykowali przywileje wieloletniej elity rządzącej, w tym samej rodziny prezydenta. Rodzina prezydenta posiadała rozległy majątek i udziały w wielu firmach.
Do zaostrzenia nastrojów na tym tle przyczyniło się także ujawnienie amerykańskich depesz dyplomatycznych przez serwis WikiLeaks na początku grudnia 2010. Opisywały one stosunki obu państw i sytuację polityczno-społeczną w Tunezji z punktu widzenia amerykańskich przedstawicieli dyplomatycznych. Tajne materiały zawierały szereg uwag podzielanych prywatnie również przez samych obywateli. Depesze zwracały uwagę na problemy korupcji, nepotyzmu i „sklerotyczny” reżim podstarzałego prezydenta. Tunezję opisywały jako „państwo policyjne, w którym zakres wolności słowa i stowarzyszania się jest ograniczony, a poszanowanie praw człowieka jest dużym problemem”. Podkreślały wyobcowanie społecznie administracji Ben Alego, odrzucanie wszelkiej krytyki międzynarodowej i krajowej oraz wolę utrzymania władzy za wszelką cenę. Zwracały uwagę na niepopularność prezydenckiej rodziny, w tym pierwszej damy Leïli Ben Ali oraz wysokie bezrobocie i dysproporcję w rozwoju regionalnym. Na koniec ostrzegały przed wzrastającym ryzykiem stabilności władzy w długoterminowym okresie.
Wpływ na rozprzestrzenienie się protestów miała również brutalna reakcja służb bezpieczeństwa na pierwsze wystąpienia oraz konfrontacyjne wypowiedzi przedstawicieli władz.
Początek wystąpień 17 grudnia 2010 w mieście Sidi Bu Zajd, położonym 200 km na południowy wschód od Tunisu, próbę samospalenia podjął 26-letni Mohamed Bouazizi. Przed budynkiem lokalnych władz oblał się benzyną lub rozpuszczalnikiem, a następnie podpalił po tym, jak policja zarekwirowała mu stragan, na którym handlował bez zezwolenia owocami i warzywami. Bouazizi przerwał naukę, by pomóc w utrzymaniu 8-osobowej rodziny. Aby zarobić na życie handlował żywnością na ulicznym straganie. W czasie konfiskaty wagi i towarów, które zakupił na kredyt, funkcjonariuszka policji uderzyła go w twarz, co było publiczną zniewagą (uderzenie przez kobietę). Po incydencie udał się do siedziby lokalnych władz w celu złożenia skargi. Nie został jednakże wysłuchany i jeszcze tego samego dnia w akcie protestu podpalił się. Został natychmiast odwieziony do szpitala, jego stan był jednakże poważny.
thumb|upright|left|Miasto Sidi Bu Zajd (fr. Sidi Bouzid) 28 grudnia 2010 prezydent Ben Ali odwiedził Mohameda Bouaziziego w szpitalu w mieście Bin Arus. Prezydent obiecał przewiezienie na leczenie we Francji i przyjął na audiencji jego rodzinę. Zdaniem części komentatorów i demonstrujących, wizyta miała charakter czysto wizerunkowy, a prezydentowi w istocie chodziło o uśmierzenie rosnącej już fali protestów. 4 stycznia 2011 o godzinie 17:30 Bouazizi zmarł w wyniku poparzeń trzeciego stopnia. Następnego dnia w rodzinnym mieście Sidi Bu Zajd odbył się jego pogrzeb, który zgromadził około 5 tys. osób. Uczestnicy procesji nie zostali dopuszczeni przez policję do miejsca, gdzie doszło do próby samospalenia.
19 grudnia 2010 w Sidi Bu Zajd odbył się marsz poświęcony Bouaziziemu, w czasie którego mieszkańcy wyrażali niezadowolenie z panującego bezrobocia i ogólnych warunków życiowych. Pokojowa manifestacja została rozpędzona przez służby bezpieczeństwa. W mieście doszło do starć młodzieży z policją, w czasie których niszczone były witryny sklepowe i samochody. Do zamieszek doszło także w dniu następnym. Wydarzenia z Sidi Bu Zajd odbiły się echem w kraju i za granicą dzięki portalom społecznościowym typu Facebook, Twitter i YouTube, na których użytkownicy relacjonowali przebieg protestów, zamieszczali własne nagrania bądź organizowali się na kolejne wystąpienia.
20 grudnia 2010 w Sidi Bu Zajd wybuchły kolejne starcia, choć już na mniejszą skalę. Przedstawiciele władz w pierwszym komentarzu próbowali umniejszać znaczenie zaistniałych wydarzeń. Wyrazili oburzenie próbami używania odosobnionego incydentu do wypaczania prawdziwego kontekstu i wykorzystywania go w celach politycznych. Uznali takie działania za manipulację i prowokację.
Intensyfikacja protestów thumb|upright|Główne miasta Tunezji W ciągu tygodnia demonstracje z powodu złej sytuacji materialnej przeniosły się do innych miast na prowincji. 22 grudnia 2010, 22-letni Houcine Falhi popełnił samobójstwo w proteście przeciwko bezrobociu poprzez porażenie się prądem po wejściu na słup instalacji wysokiego napięcia. 24 grudnia 2010 protesty wybuchły w Manzil Bu Zajjan, 240 km na południe od Tunisu. W mieście doszło do starć. Według przedstawicieli policji, demonstranci otoczyli posterunek policji i przy pomocy koktajli Mołotowa podpalili go, kilka radiowozów, a także siedzibę rządzącego Zgromadzenia Demokratyczno-Konstytucyjnego. Służby po oddaniu strzałów w powietrze, użyły ostrej amunicji, zdaniem władz w samoobronie. W wyniku starć zginęła jedna osoba (18-letni Mohamed Ammari), a kilka zostało rannych, w tym 44-letni Chawki Belhoussine El Hadri, który w wyniku odniesionych obrażeń zmarł 30 grudnia 2010. W czasie zamieszek poważnie poparzonych zostało kilku policjantów, w tym dwóch zapadło w stan śpiączki. Według uczestników demonstracji służby bezpieczeństwa dokonały licznych aresztowań i otoczyły miasto, kontrolując ruch w obie strony. 23 grudnia 2010 minister rozwoju Mohamed Nouri Jouini ogłosił nowy program walki z bezrobociem, na który władze miały przeznaczyć 10 mln USD. Nie uspokoiło to jednakże nastrojów społecznych.
W kolejnych dniach starcia z policją wybuchały w innych miastach, w Ar-Rakab, Al-Miknasi, Kafsa, Safakis, Bin Kirdan, Susa, Kairuan.
27 grudnia 2010 demonstracje przeniosły się do stolicy kraju. W marszu zorganizowanym przez związki zawodowe około tysiąca osób protestowało przeciwko korupcji, bezrobociu i solidaryzowało się z młodzieżą manifestującą w biedniejszych częściach kraju. Domagało się również uwolnienia wszystkich zatrzymanych przez służby bezpieczeństwa. Policja uniemożliwiła demonstrującym zajęcie głównej arterii komunikacyjnej w mieście. W wyniku marszu lekko rannych zostało kilka osób. 28 grudnia 2010 w Tunisie przed siedzibą rządu demonstrowało ok. 300 prawników, natomiast pod Ministerstwem Edukacji odbył się protest zorganizowany przez związek zawodowy szkół wyższych. 29 grudnia 2010 doszło do kolejnych wystąpień w stolicy.