Konfederacja barska

Gdy w lutym 1768 zawiązała się konfederacja barska, jej ideały znalazły dość duże poparcie wśród wielkopolskiej szlachty. Chcąc zapobiec wybuchowi powstania w regionie, w maju tego samego roku do Poznania wkroczyły wojska rosyjskie. Nie przeszkodziło to jednak w działalności spiskowców popierających konfederację.

Pierwszym przywódcą konfederatów w regionie był Wojciech Rydzyński. Do jego spisku należeli m.in. oficerowie stacjonujących w Poznaniu regimentów polskich oraz uczniowie kolegium jezuickiego. Działania dowodzącego polskimi wojskami gen. Karola Wojciecha Schancka spowodowały, że do powstańców dołączyli tylko nieliczni żołnierze. Natomiast konspiracja w kolegium okazała się zbyt słaba, aby rozszerzyć się na mieszczan.

Kolejnym przywódcą konfederatów w Wielkopolsce był Jakub Ulejski, jednak w międzyczasie liczba żołnierzy rosyjskich oraz polskich wiernych Stanisławowi Augustowi wzrosła do 2000, dzięki wkroczeniu do miasta oddziałów ppłk. Bocka. Sprawiło to, że wezwanie do przystąpienia do konfederacji spotkało się z miernym odzewem. Co więcej, armia rosyjska nadzorowała na sejmiku w Środzie Wielkopolskiej wybory posłów z trzech wielkopolskich województw (poznańskiego, kaliskiego i gnieźnieńskiego) na Sejm, który miał się zebrać w 1768 i poprzeć króla. Na sejmiku tym uchwalono, co prawda, stanowisko potępiające konfederatów, jednak jednocześnie wezwano Sejm do przywrócenia „wewnętrznej zgody” oraz oddalenia „ruiny” i „wojny domowej”, a także zażądano zmniejszenia liczby wojsk stacjonujących w Poznaniu oraz restauracji Trybunału Koronnego w mieście.

Aktywność barzan w Wielkopolsce wzrosła wyraźnie jesienią, gdy na ich czele stanął Ignacy Skarbek-Malczewski. Z drugiej strony do Poznania wkroczył liczący 1200-1600 żołnierzy rosyjski oddział majora Iwana Drewicza. Jego skuteczne akcje przeciw konfederatom sprawiły, że zyskał sobie przydomek „bicza moskiewskiego”. Jednocześnie w samym mieście stworzył poważnie obciążający miasto system świadczeń. Aby rozłożyć te powinności na wszystkie osoby w swojej jurysdykcji, część świadczeń rada miejska w kwietniu 1769 przerzuciła na chłopów z miejskich wsi. Złą sytuację pogłębiało odcięcie miasta od reszty kraju przez konfederackie oddziały dowodzone przez Antoniego Morawskiego. Chcąc zapobiec zdobyciu Poznania, dowodzący całym rosyjskim garnizonem gen. Apraksin nakazał oświetlanie nocą wszystkich ulic, zakazał cotygodniowych targów, handlu bronią i amunicją, nakazał zdanie przez mieszczan całej posiadanej broni, a także nie dopuścił do odbycia się sądów ziemskich, obawiając się, że obecność dużej liczby szlachty w obrębie murów miejskich może zostać wykorzystana przez barzan do opanowania miasta.

W czerwcu 1769 rozwój powstania na Litwie oraz groźba opanowania przez konfederatów Warszawy sprawiły, że Rosjanie zdecydowali się wycofać z Wielkopolski na Mazowsze. Odwrót miał miejsce w nocy z 20 na 21 czerwca. Wycofując się Asparkin nakazał straży miejskiej utrzymanie posterunków w bramach oraz w ratuszu, jednak nikt nie liczył, że stawi ona jakikolwiek opór barzanom. Wycofanie się Rosjan okazało się jednak sporą niespodzianką dla wielkopolskich konfederatów. Ich pierwsze oddziały, maszerujące spod Bydgoszczy, zjawiły się pod miastem dopiero 23 czerwca, zaś dowodzący nimi Morawski wkroczył do Poznania dopiero 29 czerwca. Wydarzenie to uczczono nabożeństwem w poznańskiej farze oraz ucztą ku czci burgrabiego zamku. Natomiast 4 lipca do miasta wjechał przywódca wielkopolskich konfederatów, Ignacy Malczewski, który odebrał przysięgę na wierność od rady miasta. Nałożył również na żołnierzy konfederacji obowiązek przestrzegania dyscypliny wojskowej, zaś mieszkańcom i innowiercom zagwarantował bezpieczeństwo. Tych ostatnich za sprzyjanie Rosjanom ukarał jedynie 2000 dukatami kontrybucji (później sumę tę zmniejszono do 1500 dukatów i rozłożono na 5 miesięcy). Fakt, że była to pierwsza armia, która nie złupiła miasta, szybko przysporzył konfederatom poparcia wśród wszystkich warstw mieszczan.

Postawa Malczewskiego sprawiła, że miasto bez oporu płaciło nałożone przez konfederatów podatki. Tym bardziej, że obciążały one mieszkańców nie od głowy, lecz w zależności od konsumowanych dóbr. Dodatkowo do armii konfederackiej wstąpiło wielu mieszczan, zaś samo miasto oddało armii kilka armat wyremontowanych z własnych środków. W samym mieście utworzono również lazaret dla rannych barzan. Wszystkie te dowody wierności wobec nowych władz sprawiły, że w uniwersale z 9 sierpnia 1769 Malczewski uwolnił Poznań oraz należące od niego wsie z wszystkich świadczeń na rzecz armii.

O wiodącej roli miasta w działaniach konfederatów świadczy zwołanie tu 5 lipca Koła Generalnego, które miało skontrolować finanse konfederatów, a także powołanie 6 sierpnia Izby Konsyliarskiej, mającej prawo mianować oficerów, sędziów i urzędników, a także sprawującej władzę wykonawczą. W mieście odbył się również w dniach 5–21 sierpnia zjazd marszałków konfederackich. Uchwalili oni wysłanie kilku wielkopolskich oddziałów w kierunku Krakowa, aby podtrzymać upadające powstanie w Małopolsce, a także utworzyć kordon wojskowy ciągnący się od Poznania do Częstochowy. Nie udało się natomiast powołać marszałka prowincjalnego Wielkopolski.

Jesienią okazało się, że dobrowolne darowizny mieszkańców regionu są niewystarczające w stosunku do potrzeb konfederacji. W związku z tym 26 października Izba Konsyliarska obłożyła świadczeniami miasta regionu, nie były one jednak rozłożone równomiernie. Obciążenie Poznania zostało maksymalnie zredukowane, zaś w samym mieście obciążono głównie innowierców. Dla przykładu Poznań miał wystawić kontyngent 20 piechurów podczas gdy Leszno i Kalisz po 50, zaś Rogoźno i Szlichtyngowa po 30. Zaś z 1300 dukatów podatku katolicy mieli oddać jedynie 100.

W końcu 1769 konfederaci w Małopolsce zostali pokonani przez Rosjan, zaś niedobitki barzan wycofały się w okolice Sieradza. Bezpośrednie zagrożenie sprawiło, że Izba Konsyliarska 16 grudnia opuściła Poznań i przeniosła się do Rawicza. Kolejne klęski konfederatów na początku 1770 ujawniły rosyjską przewagę. W tym okresie Poznań stał się, wraz z Gnieznem, punktem zbornym rozbitych wojsk konfederackich. W tym samym okresie Ignacy Malczewski przeniósł się z Poznania do Preszowa. Nad oddziałami pozostającymi w mieście komendę objął Antoni Morawski. Podjął on co prawda prace mające na celu wzmocnienie leżących w ruinie fortyfikacji, jednak sam nie wierzył w możliwość skutecznej obrony miasta. Do tego sytuację pogarszała demoralizacja rozbitych wojsk.

Gdy Morawski dowiedział się o zbliżaniu się do miasta korpusu rosyjskiego pod dowództwem Karla Rönne, wycofał swoje oddziały pod Kościan, pozostawiając w mieście jedynie 200 słabo uzbrojonych piechurów oraz dwie chorągwie lekkiej kawalerii. Ten szczupły garnizon został szybko pokonany przez Rosjan i 20 marca 1770 Poznań został zdobyty, mimo że oddziały Morawskiego miały prawie trzykrotną przewagę liczebną. Obawiając się kontrataku, Rosjanie rozpoczęli wzmacnianie fortyfikacji miejskich. Do prac zatrudnili mieszczan i chłopów z okolicznych wsi, nakładając na nich również kontrybucje oraz rekwiracje. Jednocześnie w Poznaniu zaczęto organizować tę grupę szlachty, która reprezentowała środowiska prokrólewskie i prorosyjskie. Przewodzili im Józef Mielżyński, Kazimierz Raczyński oraz Władysław i Aleksander Gurowscy. Chcieli oni stworzyć agendę Rady Patriotycznej. Aby wesprzeć te działania Rönne zwołał na 10 maja 1770 zjazd szlachty, który miał potępić konfederację oraz wezwać pozostałych do recesów. Jednak potępienie zjazdu przez Generalność konfederacji sprawiło, że próba utworzenia silnej opozycji wobec konfederacji nie powiodła się.

Mimo utraty Poznania i kilku porażek konfederaci nadal mieli pewne możliwości walki w Wielkopolsce. W październiku 1770 miastu zagroził Kazimierz Pułaski, który zdobył Wildę i kilka innych wsi, jednak jego atak w nocy z 19 na 20 października został odparty. W grudniu 1770 miasto próbował zdobyć Morawski wspomagany przez Pawła Skórzewskiego. Zdobył przedmieście św. Marcina, jednak wobec biernej postawy oddziałów Sieroszewskiego zrezygnował z ataku, oskarżając go o zaprzepaszczenie szansy na zdobycie miasta. Zaś nocą z 19 na 20 stycznia 1771 regimentarz Józef Zaremba rozpoczął atak, który był częścią konfederackiego planu opanowania wszystkich większych miast w kraju. Jednak posiadający pod swą komendą jedynie kawalerię Zaremba nie był w stanie przeprowadzić skutecznego szturmu. Ponadto przed jego przybyciem Rosjanie spalili Groblę, Gąski, Piaski i przedmieście św. Marcina. Oblężenie Zaremby trwało, przerwane dwoma rozejmami, do 30 stycznia, kiedy to Rönne zebrał od mieszczan daninę i wypłacił ją konfederatom i zwolnił jeńców w zamian za wycofanie się barzan.

Rosjanie pozostali w mieście do jesieni 1771. Do opuszczenia miasta zmusiło ich wzmożenie działań konfederatów dowodzonych przez Michała Ogińskiego na Litwie oraz groźba zdobycia Warszawy przez Kazimierza Pułaskiego. Jednak nie przyniosło to poznaniakom wolności. 20 października 1771 do miasta wkroczyły oddziały pruskie. Korpusem dowodził gen. Belling, zaś załogą Poznania mjr Heking. Pomimo protestów konfederatów, którzy uważali Fryderyka II za swojego sprzymierzeńca, oraz interwencji Stanisława Augusta, Prusacy stosowali tę samą politykę co podczas wojny siedmioletniej. Niemcy okupowali miasto aż do 8 grudnia 1773, co miało związek z rozpoczęciem obrad Sejmu Rozbiorowego, który ratyfikował I rozbiór Polski. W tym okresie Poznań pozostawał poza głównym nurtem polityki krajowej, zaś jedynym większym wydarzeniem była kasata zakonu jezuickiego i przejęcie jego majątku przez parafię farną. Kolegium natomiast połączono z Akademią Lubrańskiego, tworząc na mocy konstytucji powołującej KEN wojewódzką Szkołę Wydziałową. Odchodząc Prusacy zmusili władze miasta do wydania dokumentu świadczącego o braku szkód wyrządzonych przez armię i uregulowaniu wszelkich rachunków. Wolność nie trwała jednak długo, już 20 grudnia do Poznania ponownie wkroczyli Rosjanie, którzy wycofali się dopiero w 1775.

Działalność Komisji Dobrego Porządku W dniu 23 listopada 1778 król powołał do życia, obiecaną już w 1768 r., poznańską Komisję Dobrego Porządku, którą miał kierować starosta generalny Kazimierz Raczyński. Mimo że komisja zebrała się jedynie na dwie kilkumiesięczne sesje, jej działanie, które spotykało się z gorącym poparciem mieszczan oraz osobistym wsparciem Stanisława Augusta, który do działań poznańskiej komisji dokładał środków finansowych z własnej kasy, została uznana za modelową. Rada Nieustająca nakazała drukowanie ustaw poznańskiej Komisji jako wzorów dla innych tego typu organów.

Pierwszym zadaniem Komisji było sporządzenie inwentaryzacji aglomeracji i sporządzenie planów. Inwentaryzacja była bardzo szczegółowa, obejmowała jednak jedynie tereny objęte jurysdykcją miasta. Dzięki niej wiemy np., że w 1779 w obrębie murów istniało 390 budynków mieszkalnych, z czego 74% było murowanych, 6% z muru pruskiego, zaś 20% z drewna. Dodatkowo istniało 57 gmachów publicznych, do których zaliczono 3 największe bramy i ok. 30 baszt. Wymieniono również 8 klasztorów, 9 kościołów, zbór i 3 bożnice. W obrębie miejskiej jurysdykcji (a więc z należącymi do miasta przedmieściami) znajdowało się ponadto ok. 80 niezabudowanych parceli.