Co u pana słychać? – książka Krzysztofa Kąkolewskiego, będąca zapisem wywiadów, jakie autor przeprowadził w latach 70. głównie w Republice Federalnej Niemiec (jedna rozmowa miała miejsce w Stanach Zjednoczonych) z byłymi wojskowymi, naukowcami i funkcjonariuszami aparatu administracyjnego III Rzeszy, którzy w czasie II wojny światowej popełniali zbrodnie na ziemiach polskich i w innych krajach.

Fragmenty tych rozmów autor publikował najpierw w tygodniku „Literatura”. W formie książkowej pod tytułem Co u pana słychać? po raz pierwszy zostały wydane w 1975, w późniejszych wydaniach (w latach 1978 i 1981) książka była poszerzana o nowe rozmowy. Dokonywano również jej adaptacji scenicznych oraz zaadaptowano jako spektakl teatru telewizji.

Książka nie jest zwykłym zapisem rozmów, lecz zawiera też elementy dziennikarstwa śledczego i klasycznego reportażu. W wywiadach ze swoimi bohaterami, którzy w momencie przeprowadzania wywiadów najczęściej cieszyli się powszechnym szacunkiem i prowadzili ustabilizowane życie w RFN i USA, autor konfrontuje ich z ich wojenną przeszłością. Sprawia to, że książkę można uznać za pierwsze dzieło nowego gatunku stworzonego przez Kąkolewskiego – reportażu psychologicznego.

Geneza książki Do pracy nad swoją książką Krzysztof Kąkolewski przystąpił na początku 1973 r.

Wyjazd do Republiki Federalnej Niemiec poprzedził dwumiesięcznymi konsultacjami w Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, podczas których wspólnie z jej pracownikami wybrał osiem postaci, z którymi zamierzał przeprowadzić wywiady. Nie wszystkie planowane rozmowy doszły do skutku, podczas podróży w 1973 r. i w późniejszych latach autorowi udało się za to spotkać również z innymi byłymi nazistami, ostatecznie książka zawiera więc wywiady z dziesięcioma osobami.

Postacie te zostały wybrane według specjalnego klucza. Wszyscy byli sądzeni za zbrodnie, najczęściej w latach 40., zostali jednak uniewinnieni, lub odbyli tylko niewielką część kary. W momencie przeprowadzania rozmów zajmowali w RFN i USA wysoką pozycję społeczną, ciesząc się z reguły szacunkiem społeczeństwaKrzysztof Kąkolewski, Co u pana słychać?, Poznań, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2010, s. 7..

Treść Przed Wielkanocą 1973 Krzysztof Kąkolewski wylądował we Frankfurcie nad Menem, który wybrał na swoją bazę wypadową w podróżach po Niemczech. Poprzez przyjaciela w lewicowym klubie młodzieżowym we Frankfurcie nawiązał kontakt z niejakim Adalbertem W., który miał mu pomagać w rozmowach jako tłumacz. Adalbert, który urodził się w Polsce, pracował wówczas jako asystent na wydziale fizyki na uniwersytecie we Frankfurcie i miał lewicowe przekonania. Podczas drugiego wyjazdu do Niemiec autor korzystał z pomocy innego tłumacza, Petera. W rzeczywistości rozmowa przez tłumaczy była wybiegiem taktycznym Kąkolewskiego, który dobrze znał niemiecki, nie chciał jednak tego okazywać wobec swoich rozmówców.

W wywiadach ze swoimi rozmówcami autor często zadawał pytanie „Co u pana słychać?” (niem. Wie geht es Ihnen?), które stało się też tytułem książki. Stereotypowość pytania, wynikającego z konwenansu towarzyskiego, była celowym zabiegiem stylistycznym Kąkolewskiego, który w ten sposób podkreślał kontrast pomiędzy zbrodniczą działalnością swoich rozmówców w czasie wojny a ich ówczesnym życiem. Pytanie było również rodzajem prowokacji zmuszającej rozmówców do refleksji nad ich nazistowską przeszłością.

Kąkolewski kolejno odnajdywał i przeprowadzał rozmowy z następującymi osobami:

Hans Fleischhacker – profesor biologii i antropolog na Uniwersytecie Johanna Wolfganga Goethego we Frankfurcie nad Menem, „badania naukowe” prowadził już podczas wojny. W obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau wybrał 115 więźniów, których następnie zamordowano, aby mogli stać się eksponatami w muzeum rasy w Strasburgu. Antropologią zajmuje się do dzisiaj, korzystając wciąż z tych samych formularzy co podczas wojny. Nie ma sobie nic do zarzucenia, twierdząc:

Hermann Stolting – adwokat prowadzący kancelarię we Frankfurcie nad Menem, prezes niemieckiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt i gorący orędownik ich praw. W przeciwieństwie do prof. Fleischhackera niechętnie zgadza się na rozmowę, swojej pracownicy nakazuje też protokołowanie wywiadu. W czasie wojny Stolting był prokuratorem w Bydgoszczy, wielokrotnie żądającym kary śmierci, również za drobne przestępstwa, np. kradzieże. Na uwagę Kąkolewskiego, że w Polsce nie karano śmiercią za kradzież, odpowiada:

Stolting do dzisiaj jest przekonany, że jako prokurator, który musiał być obecny również podczas wykonywania wyroków śmierci, jedynie dobrze i sumiennie wykonywał swoje obowiązki. Kiedy Kąkolewski wątpi, czy czasy podawane w protokołach wykonywania wyroków były zgodne z prawdą, odpowiada oburzony:

thumb|Uroczystość w Łodzi z okazji osiedlenia milionowego niemieckiego przesiedleńca w Kraju Warty. Na zdjęciu widoczny również namiestnik Kraju Warty Arthur Greiser Otto von Fircks – baron, z arystokratycznej, sięgającej korzeniami średniowiecza, rodziny, deputowany do Bundestagu z ramienia CDU. Podczas wojny był szefem sztabu SS do spraw przesiedleń na powiat gnieźnieński, odpowiedzialnym za osiedlanie Niemców, przeważnie z krajów bałtyckich, w gospodarstwach, z których wypędzono Polaków. Fircks właśnie wygrał proces o zniesławienie z Arturem Sahmem, działaczem SPD, który zarzucał mu zbrodnie wojenne. W rozmowie z Kąkolewskim, która ma miejsce w siedzibie Bundestagu w Bonn, Fircks przesiedlenia traktuje jako nieuniknione zło historii i wskazuje na zbrodnie popełniane też przez inne narody:

Reinhard Höhn (w książce Kąkolewski stosuje pisownię nazwiska „Hoehn”) – założyciel i dyrektor Akademii Menadżerów Gospodarki (Akademie der Führungskräfte der Wirtschaft) w Bad Harzburg (w książce – Akademia Harzburska), autor tzw. modelu harzburskiego w zarządzaniu. W czasie wojny był doradcą Heinricha Himmlera. W 1941 pośredniczył w przekazaniu Himmlerowi memoriału lekarza Adolfa Pokornego, w którym ten wysunął koncepcję sterylizacji całych narodów przy pomocy soku z rośliny tropikalnej Caladium seguinum. Höhn ze śmiechem wypiera się odpowiedzialności, twierdząc, że pismo „wariata” Pokornego bez jego wiedzy przesłali dalej jego pracownicy. Większość rozmowy z Kąkolewskim poświęcona jest postaci Himmlera, którym Höhn jest wyraźnie zafascynowany:

thumb|Heinz Reinefarth (pierwszy z lewej) z oddziałem Kozaków podczas powstania warszawskiego Heinz Reinefarth – były generał SS i policji, odpowiedzialny za zbrodnie wojenne podczas tłumienia powstania warszawskiego, nazywany „katem Warszawy”. W momencie rozmowy pracuje jako adwokat na wyspie Sylt, gdzie kiedyś był też burmistrzem miasta Westerland. Powstanie i masakry w Warszawie są głównym tematem wywiadu, który Kąkolewski przeprowadza na wyspie, w domu Reinefahrta. Były generał opowiada m.in., jak jego żołnierze znaleźli serce Fryderyka Chopina w zniszczonym kościele Świętego Krzyża w Warszawie, myśląc, że to relikwia jakiegoś świętego. Sam Reinefarth poznał od razu, że to serce kompozytora, sam też interesuje się muzyką, gra Beethovena i Mozarta. Reinefarth nie czuje się winny zbrodni popełnianych przez jego żołnierzy, na zarzuty Kąkolewskiego, że mordowano też ludność cywilną, dzieci i kobiety, odpowiada:

Alexander Dolezalek (pisownia imienia u Kąkolewskiego – „Aleksander”) – szef planowania sztabu osadnictwa SS w Kraju Warty, gdzie zajmował się podobnymi zadaniami co Otto von Fircks, po wojnie członek kierownictwa Ośrodka Studiów Ogólnoeuropejskich (Gesamteuropäisches Studienwerk) we Vlotho. Podczas wojny razem z Fircksem i Konradem Meyerem, kolejnym rozmówcą Kąkolewskiego, realizowali w praktyce założenia Generalnego Planu Wschodniego (Generalplan Ost), zakładającego wypędzenie Polaków i osadnictwo Niemców. Dolezalek w rozmowie z Kąkolewskim twierdzi, że już przed wojną interesował się Wschodem, kilkakrotnie był w Polsce, fascynował się postacią Józefa Piłsudskiego. Sprawiło to, że już po zajęciu Polski w 1939 opracował memoriał w sprawie narodu polskiego, w którym proponował zniemczenie inteligencji i bogatszych warstw oraz „neutralizację” i wysiedlenie reszty; planem tym, jak twierdzi, naraził się swoim przełożonym. Kwestiami narodowościowymi i planowaniem nowych granic zajmował się nawet pod koniec wojny, już w obliczu zbliżającej się klęski Niemiec. W rozmowie z Kąkolewskim Dolezalek twierdzi, że wyżsi oficerowie Waffen-SS, do której należał, planowali zamach stanu i obalenie Hitlera, a on sam w ramach przygotowań do tego spisku opracował nowy Generalplan – „plan pokoju”, w którym tak wyobrażał sobie – nawet po przegranej przez Niemcy wojnie – przyszłą Europę i granice z Polską:

thumb|Konrad Meyer (pierwszy z prawej) opowiada o niemieckich planach podczas wystawy „Planowanie i budowa na Wschodzie” w Berlinie w 1941. Na zdjęciu widoczni również Rudolf Heß, Heinrich Himmler i Reinhard Heydrich Konrad Meyer – generał, jeden z głównych architektów Generalplan Ost, spotkanie z nim Kąkolewskiemu zaproponował sam Dolezalek. Meyer (który zmarł kilka tygodni po rozmowie z Kąkolewskim) częściowo powtarza argumenty Fircksa i Dolezalka, uważa, że w interesie dobrych stosunków pomiędzy Polską a RFN nie warto wracać do przeszłości. Opowiadając o swojej pracy, wspomina o trudnościach, z jakimi się wiązała:

Rolf-Heinz Höppner (u Kąkolewskiego błędnie Heinz Rolf Höppner) – szef Sicherheitsdienst w Kraju Warty. 16 lipca 1941 przesłał Adolfowi Eichmannowi notatkę służbową, w której zaproponował zmechanizowanie procesu zabijania więźniów w obozach koncentracyjnych przy użyciu „szybko działającego środka”. Owocem notatki było utworzenie obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem, pierwszego na ziemiach polskich, później utworzenie też innych ośrodków eksterminacji, przede wszystkim w ramach tzw. ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej. Rola Höppnera w tych działaniach była objęta ścisłą tajemnicą, dlatego po wojnie, chociaż początkowo został skazany w Polsce na dożywotnie pozbawienie wolności, po 10 latach odbywania wyroku został zwolniony w ramach amnestii, potem ślad po nim zaginął. O odnalezienie Höppnera prosi Kąkolewskiego, już po ukazaniu się pierwszego wydania Co u pana słychać?, prawnik Julian Leszczyński, który prowadzi przeciwko niemu prywatne śledztwo. Zdaniem Leszczyńskiego Höppner za zbrodnie nazistowskie ponosi odpowiedzialność nawet większą od Eichmanna i Hansa Franka, ponieważ opracował koncepcję masowego zabijania ludzi w obozach.

Dziennikarz w poszukiwaniu Höppnera po raz kolejny wyjeżdża do Niemiec, tym razem korzysta z pomocy innego tłumacza – Petera. Z Höppnerem, który mieszka w Bad Godesberg, udaje mu się skontaktować tylko telefonicznie. Höppner nie chce jednak rozmawiać o przeszłości, mówiąc Kąkolewskiemu:

Nieusatysfakcjonowany wynikiem rozmowy Kąkolewski postawia śledzić Höppnera i odkrywa, że pracuje on w wydawnictwie „Domus”, zbierającym relacje nazistowskich kombatantów. Dalsze próby nawiązania kontaktu nie przynoszą jednak rezultatu.

thumb|Wilhelm Koppe i Arthur Greiser przed kompanią honorową Wehrmachtu (Poznań, listopad 1939) Wilhelm Koppe – od 1939 dowódca policji i SS w Kraju Warty, od 1943 tę samą funkcję pełnił w Generalnym Gubernatorstwie. Jednocześnie sprawował urząd sekretarza do spraw bezpieczeństwa rządu GG, będąc praktycznie odpowiedzialnym za większość zbrodni nazistowskich w Polsce. Jego nazwisko znajdowało się na liście szczególnie szkodliwych funkcjonariuszy niemieckiego aparatu terroru w okupowanej Polsce, którzy z wyroku podziemnego sądu zostali skazani na śmierć tzw. Akcji Główki. W lipcu 1944 oddział batalionu „Parasol” Armii Krajowej dokonał nieudanego zamachu na jego życie. O zamachu tym chce również rozmawiać Kąkolewski, do spotkania jednak nie dochodzi. Dziennikarzowi udaje się skontaktować tylko z synem Wilhelma Koppe, od którego dowiaduje się, że jego ojciec już nie żyje.