Upadek Belgradu w 1521 roku nastąpił w wyniku trzeciej tureckiej inwazji na tę wówczas węgierską fortyfikację w trakcie wojen osmańsko-węgierskich mających miejsce w okresie najintensywniejszej ekspansji Imperium osmańskiego na zachód.
Sułtan osmański, Sulejman Wspaniały (w tradycji muzułmańskiej znany również jako Kanuni, czyli Prawodawca), zadecydował, że jego pierwszymi celami wojennymi będą Rodos i Belgrad, miejsca których nie udało się podbić jego przodkowi Mehmedowi II Zdobywcy (1451-1481). Sułtan wysłał armię w połowie maja 1521 roku, a głównym celem wyprawy było zdobycie Belgradu. Królestwo Węgier przeżywało w tym czasie kryzys i nie było w stanie stawić skutecznego oporu najeźdźcy.
W odróżnieniu od poprzednich podbojów sułtan postanowił, że tym razem główny kierunek ataku nastąpi od strony rzeki Sawy. Aby tego dokonać, wojska osmańskie musiały wpierw zająć Srem, jak też się stało. Obrońcy Belgradu wytrwale stawiali opór wrogowi, jednak z braku broni i ludzi do walki, zmuszeni byli poddać miasto 28/29 sierpnia 1521 roku. Upadek Belgradu obnażył bezsilność monarchii węgierskiej wobec ekspansywnej polityki Imperium osmańskiego, które niedługo potem udowodniło swoją przewagę w bitwie pod Mohaczem w 1526 roku.
Po klęsce Królestwa Węgier na czele frontu chrześcijańskiego przeciwko wdzierającym się do Europy siłom osmańskim stanęła monarchia Habsburgów, a w jej skład weszły również Węgry. Pod panowanie chrześcijan Belgrad powrócił dopiero w 1688 roku, kiedy to Maksymilian II Emanuel zdobył miasto dla monarchii Habsburgów.
Sytuacja w Królestwie Węgier Gdy w 1520 roku w Imperium osmańskim władzę po Selimie I Groźnym przejął jego syn Sulejman I, Królestwo Węgier było niemal w zupełnym rozkładzie. Szlachta węgierska podzieliła się na liczne stronnictwa, a bez silnej scentralizowanej władzy kraj nie był w stanie zjednoczyć się w obronie własnych ziem. Węgry pod panowaniem Ludwika II Jagiellończyka były osłabione częstymi wewnętrznymi zatargami. Niższa szlachta popadła w konflikt z wyższą szlachtą i kręgami dworskimi, a wojewoda siedmiogrodzki Jan Zápolya, jeden z najbogatszych magnatów tego czasu, nie krył sprzeciwu wobec nieudolnych rządów królaJovanka Kalić-Mijušković, Istorija Beograda. Stari, srednji i novi vek, red. Vasa Čubrilović, Beograd 1974.. Frakcja popierająca wojewodę Siedmiogrodu trwała w ciągłym konflikcie z kręgami dworskimi. Sam król był bezwolną marionetką w rękach swych ambitnych doradców. Niejednokrotnie brakowało mu środków na własne utrzymanie. W takich okolicznościach nie było mowy o wzmocnieniu systemu obronny wzdłuż południowej granicy, ani przedsięwzięciu jakichkolwiek wypraw wojennych. thumb|left|200px|Sulejman Wspaniały
W latach poprzedzających najazd Sulejmana – w odróżnieniu od dawniejszych czasów, gdy ziemie węgierskie bronił utalentowany Jan Hunyady – nie było osobowości gotowej przyjąć na siebie odpowiedzialność za obronę kraju przed Turkami. Dzięki takim okolicznościom droga do podboju Węgier stała otworem, zanim jeszcze Sulejman wyruszył w drogę ze swym wojskiem. Podbój ułatwili mu wręcz ci, od których oczekiwano, że stawią opór – węgierska szlachta i dwór. Wieloletnia beztroska o południowe pogranicze szybko zemściła się na Węgrach. Na wpół opustoszałych granicznych grodów, bez jedzenia, broni i zdyscyplinowanego wojska, nie mogły uratować szańce wzniesione w przeszłości, z czego zdawał sobie sprawę sułtan. Oficjalnie Królestwo Węgier pozostało z boku wydarzeń z lata 1521 roku. Było ono zaledwie obserwatorem nieuniknionych podbojów osmańskich, którym prawie nikt się nie przeciwstawił.
Zanim nowy sułtan wysłał armię na podbój, zamierzał wznowić pokój z Węgrami zawarty przez jego ojca w 1519 r. W tym celu do Budy wyprawił posła pod koniec 1520 r. Został on jednak bardzo źle potraktowany na dworze węgierskim. Zakwaterowano go w niskim pomieszczeniu i pozostawiono pod strażą niczym jeńcaJovanka Kalić-Mijušković, Beograd u srednjem veku, Beograd: Srpska književna zadruga 1967.. Takie zachowanie wobec wysłannika Sulejman wykorzystał jako pretekst, by wznowić podbój obszarów węgierskich, który zresztą i tak już wcześniej zaplanował. Na dwór węgierski docierały zawczasu i z różnych stron doniesienia o szykującej się inwazji tureckiej.
Wiosną 1521 roku zwołano naradę państwową w celu zorganizowania jakiejkolwiek obrony kraju. Przyjęto korzystne uchwały, których jednak aparat państwowy nie był w stanie zrealizować. Czas upływał, a twierdzom w Belgradzie i Šabcu nie zapewniono choćby podstawowych materiałów wojennych i wojska. Ożywiono dyplomację zagraniczną w nadziei uzyskania wsparcia z zewnątrz. Do wielu europejskich dworów wysłano wezwanie o pomoc: do papieża Leona X, Wenecji, niemieckiego cesarza, króla polskiego, a nawet władców Anglii i Portugalii. Monarcha węgierski szczególnie pokładał nadzieję w swym stryju, polskim królu Zygmuncie Starym, który rzeczywiście gotów był pospieszyć na ratunek Węgrom. Wszczął on intensywną korespondencję dyplomatyczną, by zapewnić bratankowi pomoc z zewnątrz, sam jednak nie mógł zainterweniować. Nie bez przyczyny miał wówczas miejsce napad Tatarów na Polskę, zorganizowany po to, by zniweczyć wszelkie plany odsieczy na południowej granicy Węgier. Nadzieje na wsparcie z zagranicy okazały się całkowicie płonne. Zachodnich władców zawsze bardziej absorbowały wewnętrzne zatargi niż zjednoczona chrześcijańska defensywa wobec Turków. W Niemczech szerzyły się nauki Marcina Lutra, a wojna pomiędzy hiszpańskim królem Karolem V i francuskim Franciszkiem I zaprzątała uwagę niemal całej Europy. Wydarzenia nad Dunajem wydawały się zbyt odległe i błahe w porównaniu z głównymi wypadkami w Europie. Węgrów pozostawiono więc samych sobie.
Sytuacja w Belgradzie Podobnie jak inne nadgraniczne węgierskie grody, Belgrad w 1521 r. był wyjątkowo zaniedbany, a załoga wojskowa niewystarczająca do podjęcia poważniejszej obrony. Latem 1521 r. w Belgradzie zgromadzono zaledwie kilkuset żołnierzy. Według źródeł liczba ich wynosiła między 400 a 900 ludzi. Jeśli wziąć pod uwagę, iż liczba ta obejmowała wszystkie rodzaje formacji zbrojnych (piechotę, konnicę, artylerię i flotę rzeczną, tzw. szajkaszy), doskonale obrazuje to, jak nieliczne były to siły. Choć aktywny udział mieszkańców w obronie miasta przesunął w czasie kapitulację, nie mógł zapobiec jego upadkowi.
Garnizon miasta miesiącami nie otrzymywał zapłaty. Oddziały najemników przekształciły się w niezdyscyplinowany motłoch. Według ówczesnej relacji popa Djurdja Sremca, naczelnik miasta żalił się królowi węgierskiemu, że od dwóch lat zalega ze spłatą żołdu swoim żołnierzom. Znieważono szajkaszy, którzy byli odpowiedzialni za bezpieczeństwo na nurtach rzecznych. Gdy w 1518 r. zwrócili się do króla z prośbą o wypłatę należności, wysłał ich do królewskiego skarbnika, a ten przyjął ich w lekceważący sposób. Gdy potem wrócili do króla, by wnieść zażalenie, władca nie zechciał ich ponownie przyjąćА. Ivić, Istorija Srba u Ugarskoj 1459-1690, Zagreb 1914.. Urażeni takim traktowaniem spakowali królewskie sztandary i rozeszli się. Według słów Djurdja Sremca, tak mu wówczas powiedzieli: „Popie Djurdju, czemuż to nam hańbę czynią; jeśli Węgrom nie trzeba Belgradu, trzeba go carowi”. Po tych wydarzeniach szajkasze nie brali znaczącego udziału w obronie Węgier. Pomimo że znajdowali się w Belgradzie w 1521 roku, a nawet zapamiętano imię dowódcy, Petra Ovčarevicia, ich rola w trakcie trwania oblężenia miasta była niewielka.
Belgrad był zupełnie nieprzygotowany do dłuższego oblężenia. Większość dział, którymi miasto kiedyś dysponowało, stracił Jan Zápolya w bitwie pod Avalom w 1515 r. Brakowało ręcznej broni palnej, prochu i innych materiałów wojennych. W kwietniu i maju 1521 r. ban miasta, Franja Hadervari, pożyczył pieniądze na obronę grodu, lecz środki te nigdy nie dotarły do Belgradu. Niedostatek żywności wywołał głód, który dotknął w równej mierze mieszkańców miasta, jak i wojsko. Wszystkie te przeciwności tylko ułatwiły zadanie wrogowi.
Dowództwo w Belgradzie thumb|450px|Twierdza w Belgradzie w XVI wieku z wyraźnie widocznym górnym i dolnym miastem Oprócz powyższych trudności, miasto miało także problem z dowództwem. Zanim nastąpiło oblężenie, miastem zarządzało dwóch banów: Franja Hedervari i Valentin Terek, małoletni syn zmarłego bana Emerika Tereka. Pierwszy z nich był nieobecny w czasie ataku z powodu choroby. Drugi natomiast znajdował się pod opieką swoich wujów Blažy i Stevana Šuljoków. Braća Šuljok domagali się od króla, by ten zwrócił dług wobec zmarłego Emerika Tereka i odmawiali oddania grodu następcy, dopóki należności nie zostaną uregulowane. Urzędu nie mógł też przejąć Andrzej Batory, mimo nominacji na to stanowisko ze strony króla. Bracia Šuljok podkreślali wręcz, że nie oddadzą miasta nawet w obliczu groźby najazdu tureckiego. Królowi zabrakło siły i autorytetu, by wprowadzić w życie swoje rozkazy. Belgradu nie bronił więc żaden z jego banów, choć taki stan rzeczy stał w sprzeczności z prawem królestwa. Zgromadzenia szlacheckie wielokrotnie groziły surowymi karami pogranicznym komendantom, jednak nic nie zostało uczynione, by zmienić zaistniałą sytuację. Postępowanie braci Šuljok godziło w prawo, gdyż urząd bana w Belgradzie nie był dziedziczny, ani nawet przyznawany dożywotnio. Valentin Terek nie miał więc do niego prawa. Dwór nie był w stanie ukarać żadnego z winowajców, na pograniczu zaś panoszyły się samowola i przemoc.
Rzeczywistą obroną miasta kierował Mihailo Mora, który zastępował Franję Hedervariego. Według licznych opinii, w tym również samego króla, nie był on godzien swego stanowiska. Odnotowano także, iż wicebanem był niejaki Blaž. Wśród pozostałych dowódców wymienia się nazwiska Jana Morgaja, wicebana, Jovana Bata, prawdopodobnie komendanta twierdzy, Vladislava Bata, dowódcy piechurów oraz Petra Ovčarevicia, głównodowądzącego frakcją szajkaszy.
Armia turecka W drugiej połowie maja 1521 r. armia turecka wyruszyła z okolic Konstantynopola. W drodze dołączały do niej nowe oddziały. Wojsku przewodził sam sułtan, a wraz z nim podążali jego najlepsi dowódcy: Piri Pasza, Mustafa Pasza, Ahmed Pasza, Bali Beg, Husrev Beg i inni. Zorganizowano i przygotowano również liczne siły lądowe oraz flotę. Okręty dotarły do Belgradu Dunajem, niektóre z nich prawdopodobnie przybyły z Morza Czarnego. Na okrętach, oprócz marynarzy, płynęli także janczarzy. Stan liczebny wojsk osmańskich można oszacować jedynie w przybliżeniu. Najwyższa liczba, jaką wzmiankują źródła – 200 tysięcy – zapewne jest kilkakrotnie zawyżona. 100 tysięcy, które podaje wenecki sprawozdawca wydarzeń, wydaje się bardziej realne, z tego zaś 30 tysięcy samych zbrojnych. Ta liczba żołnierzy z kolei uległa zmniejszeniu w następstwie epidemii chorób jelitowych. Biorąc pod uwagę wszystkie fakty, wojsko sułtańskie nie było bardzo liczebne, za to bardzo dobrze uzbrojone. Armia dysponowała wystarczającą ilością wszelkiego rodzaju broni i materiału wojennego. Znaczną część sił stanowiła artyleria. Działa zaciągnięto z daleka, niektóre odlewano w drodze. Turcy wieźli ze sobą żywność, potrzeby aprowizacyjne zaspokajając również na przemierzanych terytoriach. Pomimo tego, iż w tej porze roku zarówno w Serbii, Maczwie, jak i Sremie produkowano wiele żywności, najeźdźcy nie zawsze z łatwością mogli się w nią zaopatrzyć.
Przygotowania i pierwsze kroki wojenne Najazd na Srem