Band on the Run – piąty album Paula McCartneya i trzeci grupy Wings, wydany pod koniec 1973 rokuMcGee, Garry "Band on the Run: A History of Paul McCartney and Wings", Taylor Trade Publishing, 28 kwietnia 2003, . Był największym sukcesem McCartneya od czasu rozpadu The Beatles – zarówno pod względem artystycznym jak i komercyjnym (sprzedano ponad 6 milionów kopii). Najlepiej sprzedający się album 1974 roku. Spotkał się z uznaniem krytyków, pochlebnie ocenił go także m.in. John Lennon. Płyta przebywała na listach przebojów przez trzy lata, dzięki czemu do dziś jest najbardziej znanym albumem solowym McCartneyaRock & Roll Review: A Guide to Good Rock on CD, Bill Shapiro, 1991. Zawiera takie przeboje jak: Band on the Run, Jet i Helen Wheels.
W 2003 album został sklasyfikowany na 418. miejscu listy 500 albumów wszech czasów magazynu Rolling Stone.
Okoliczności powstania Przed sesjami nagraniowymi Ex-Beatle chciał przerwania monotonii sesji nagraniowych w Wielkiej Brytanii, w związku z czym wpadł na pomysł, by nowy album nagrać w jakimś egzotycznym miejscu na świecie. Zażyczył sobie, by wytwórnia płytowa EMI sporządziła dla niego wykaz wszystkich swoich międzynarodowych studiów nagraniowych. Wiedział, iż takowe posiada, ponieważ George Harrison nagrywał wcześniej w Kalkucie. Przeglądając przygotowaną listę, zwrócił uwagę na studio EMI w Lagos w Nigerii – od razu spodobał mu się pomysł nagrywania w Afryce. Wyobrażał sobie, że będzie się to wiązało z całodziennym wylegiwaniem się na plaży, a nagrania będą się odbywać nocą.
Przed rozpoczęciem sesji wystąpił nieprzewidziany problem. 29 sierpnia 1973 r. perkusista Denny Seiwell postanowił pożegnać się z zespołem bez podania przyczyny. Miało to miejsce zaledwie kilka godzin przed odlotem do Afryki (miał już nawet spakowaną walizkę)The Beatles Forever, Nicholas Shaffner, . O swej decyzji poinformował McCartneya telefonicznie. Ten, choć zły, że muzyk zrobił mu coś takiego i to w dodatku w tak ważnym momencie kariery, nie okazał swojego zdenerwowania w rozmowie telefonicznej. Gdy Seiwell powiedział: Nie mogę pojechać do Afryki, McCartney odpowiedział: Och, rozumiem. Bardzo Ci dziękuję. Cześć!. Dopiero w samolocie dotarła do niego ta wiadomość: Jezus Maria, co teraz zrobimy?. Paul był w tamtym okresie na tyle roztargniony, że zapomniał nawet o szczepieniach. Wcześniej i Henry McCullough zdecydował się opuścić grupę. Bezpośrednim powodem jego odejścia była sprzeczka z Paulem z powodu odmowy zagrania przez McCullougha tego, o co poprosił McCartney. Pogłoski o odejściu McCullougha krążyły już jednak w środowisku muzycznym od czasu ostatniej trasy koncertowej.
Zespół się rozpadał, a czasu do odlotu do Nigerii pozostawało coraz mniej. Paul postanowił, że nie będzie już szukał zastępców. Zdecydował, że do Lagos poleci trójosobowy skład (Paul, Linda i Denny Laine), który będzie grać na wszystkich instrumentach. Wingsi pozostali bez perkusisty, w związku z czym jego miejsce zajął sam McCartneyThe Billboard Book of Number One Hits, Fred Bronson, Billboard, 1988, . Miał już pewne doświadczenie w tej dziedzinie, gdyż wiele razy w czasach The Beatles (np. w piosenkach Back in the U.S.R.R. oraz The Ballad of John and Yoko), a także już w solowej twórczości (np. na albumie McCartneyJonathan Eisen, Circus, 7/70) zasiadał za perkusją. Do Nigerii lecieć miał także inżynier dźwięku Geoff Emerick. Gdy samolot wystartował 30 sierpnia 1973 roku z lotniska Heathrow, McCartney nawet nie przypuszczał, jak ciężkie będą najbliższe tygodnieRolling Stone, 12/11/03..
Nigeria Na miejsce McCartney dotarł 1 września 1973 roku. thumb|250px|Bazar w Lagos Nigeria przywitała muzyków strumieniami tropikalnego deszczu. Przez cały swój pobyt rzadko kiedy widzieli słońce, gdyż trwała tam akurat pora deszczowa. Studio okazało się bardzo źle wyposażone i było w trakcie budowy. Stół mikserski nie działał jak powinien, ekrany dźwiękochłonne były popsute, nie było ani jednego mikrofonu, a koło ubikacji znajdowało się gniazdo szczurów. Samo miasto też nie było w najlepszym stanie i raz po raz przechadzali się po nim partyzanci z karabinami w rękach. Inżynier dźwięku nie miał łatwego zadania, gdyż bał się pająków i innych insektów, których w tej części świata było pod dostatkiem.
Paul z żoną napisali większość piosenek przed wyjazdem w Szkocji, dlatego prace nad albumem przebiegały w miarę sprawnie. Podczas owocnych sesji nagrano oprócz piosenek zamieszczonych na albumie także: Helen Wheels, Zoo Gang (instrumentalna), B-Side to Seaside, Oriental Nightfish. Nagrania rozpoczynały się zaraz po obiedzie o 15 i trwały do 22, a czasem nawet do rana. Nagrania do piosenki Picasso's Last Words prowadzono w ARC Studios w Lagos, należącym do muzyka Cream, Gingera Bakera.
Jako że McCartney bardzo lubił afrykańskie rytmy, chciał, by pojawiły się na jego nowym albumie, jednak nigeryjska gwiazda, Fela Ransome-Kuti, przyszedł do studia i oskarżył Paula o kradzież afrykańskiej muzyki. Powiedział: Czemu tu przyjechaliście? Macie przecież lepsze studia w Anglii i Ameryce, musicie być głupkami! Ponadto Fela, wykorzystując swoje wpływy, nie dopuścił, by w nagraniach uczestniczyli lokalni muzycy. Wkrótce po tych przejściach Paul na skutek zapalenia krtani czasowo stracił głosBehind the Myth, Ross Benson, 1993, .
Także polityczni aktywiści oraz lokalna prasa atakowali McCartneya, a nagłówek w jednym z wydań "Lagos Evening Times" straszył: Uważaj, to miasto przynosi pecha. Parę dni później, podczas spaceru, Paul i Linda zostali napadnięci przez pięciu bandytów z nożami. Widząc ich, Linda zaczęła krzyczeć: On jest Beatlesem, Paulem! Nie zabijajcie nas, błagamy!. Paul oddał bez wahania aparat fotograficzny, biżuterię i pieniądze, a wraz z nimi taśmę z wersjami demo piosenek. Parze nic się nie stało. Lagos nie należało do bezpiecznych miast, a miejscowi wielokrotnie ostrzegali przed wychodzeniem na miasto bez ochrony. Kradzież taśm skomplikowała nagrywanie albumu, ponieważ na wersji demo albumu nagrane były wszystkie teksty piosenek. Oryginalne teksty zostały w Anglii, więc Paul musiał na nowo wymyślić i dopisać zapomniane słowa. Od tego wydarzenia był bardzo zestresowany i często się załamywał. Którejś nocy nagrywał Nineteen Hundred and Eighty Five i w pewnym momencie poczuł, że ciężko mu się oddycha. Gdy wyszedł na dwór zaczerpnąć świeżego powietrza, zemdlał. Linda, widząc męża leżącego na ziemi z zamkniętymi oczyma, pomyślała, że umarł. Następnego dnia wzięła go do lekarza, który powiedział, że był to najprawdopodobniej skurcz oskrzeli. To wszystko odbiło się na psychicznej kondycji McCartneya. Często widziano jak płakał. Tłumaczył się później, że wzruszyła go muzyka, lecz nie wiadomo, ile było w tym prawdy.
Jak widać, nic nie powstrzymało McCartneya od nagrania, jak się później okazało, najlepszego albumu w solowej karierze, zarówno według fanów, jak i krytyków. Zespół opuścił Lagos 23 września i do Anglii dotarł dopiero o godzinie 3 w nocy. Późna godzina nie przeszkodziła jednak fanom, którzy licznie przybyli przywitać swojego idola na lotnisku.
Charakterystyka albumu Wszystkie piosenki z tego albumu są świeże, dobrze zaaranżowane, pełne życia i zaskakujących zmian melodii. To wszystko złożyło się na sukces McCartneya największy od czasów Let It Be.
Album otwiera kompozycja Band on the Run. Jest ona swoistą minioperą: 0:00-1:18 intro 1:19-2:04 If I Ever Get out of Here... 2:05-4:37 rozwinięcie 4:38-5:10 zakończenie Dobrze nadaje się do grania na koncertach, co potwierdziło się wielokrotnie w rzeczywistości. McCartney wspomina pisanie tej piosenki następująco: Połączyłem parę kawałków piosenek... Pomyślałem, że powinno się to wszystko zacząć bardzo cicho i radośnie.... Sama ucieczka jest najprawdopodobniej metaforą wyrwania się z monotonii życia codziennego, w jaką McCartney wpadł po rozpadzie The Beatles. W utworze pojawiają się słowa George’a Harrisona, jakie wypowiedział podczas jednego z zebrań Apple: If we ever get out of here... (z ang. jeśli kiedykolwiek stąd wyjdziemy...). Utwór ten był wykorzystany w filmie Pola śmierci (The Killing Fields) w scenie, gdzie młoda kobieta słucha radia, gdy na kambodżańską wioskę spadają amerykańskie bomby. Celem tej sceny było ukazanie przepaści pomiędzy kulturą popularną Zachodu a Trzecim Światem.
Jet – piosenka utrzymana w szybkim tempie i z wpadającym w ucho słowem, będącym jednocześnie tytułem utworu. Kompozycja składa się z wariacji. Na uwagę zasługuje użycie w tym utworze syntezatora Mooga. Piosenka przypomina podkładami wokalnymi, stylem gry na perkusji oraz na gitarze wyrafinowane produkcje The BeatlesBillboard, 1973. Tekst opowiada o szczeniaku McCartneyów rasy Labrador. Pojawia się tutaj po raz kolejny motyw ucieczki. Ucieczka ta ma określony cel, a nie jest jedynie biegiem przed siebie.
Bluebird to utwór, w którym dużą rolę odgrywają instrumenty perkusyjne. Znajduje się w nim także solo saksofonowe w wykonaniu Howiego Caseya. Sam tytuł jest aluzją do piosenki Beatlesów z 1968 roku Blackbird, jednak pod względem muzycznym oba utwory mają bardzo mało wspólnego. Motyw lotu pojawia się w: ...flying through your door, a motyw wolności w: ...as we head across the sea/And at last we will be free.
W piosence Mrs Vandebilt uwagę słuchacza zwracają wpadające w ucho "Ho Hey Ho...", zmiany tempa i gra na saksofonie. Utwór kończy się wariackimi śmiechami.
Let Me Roll It to kompozycja zamykająca stronę A albumu. Jest ona traktowana przez niektórych fanów jako odpowiedź na How Do You Sleep? Johna Lennona. Miała ona zażegnać spór, który wynikł pomiędzy muzykami, i który pod postacią piosenek rozgrywał się na poszczególnych ich albumach. Złośliwi dodawali, że jak zwykle pierwsze i ostatnie słowo należało do McCartneya, gdyż to on rozpoczął i zakończył tę kłótnię. Niektórzy z kolei nazywają tę piosenkę "Odą do marihuany".
Utwór Mamunia powstał podczas pobytu w Marrakeszu na początku 1973 roku, kiedy to McCartney zobaczył tabliczkę właśnie z tym słowem, które po arabsku znaczy "bezpieczne schronienie". Utwór oparty jest wyraźnie o linię basu. Piosenka jest aluzją do masowych protestów studentów w UCLA na początku lat 70.