Bunt Żeligowskiego (lit. Želigovskio maištas), „żeligiada” – operacja wojskowa, przeprowadzona w październiku 1920, podczas której generał Lucjan Żeligowski, upozorowawszy niesubordynację wobec Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego, zajął Wilno i jego okolice, proklamując powstanie Litwy Środkowej, która następnie została przyłączona do Polski. W istocie akcja ta została przeprowadzona na polecenie Piłsudskiego.

Geneza thumb|Generał Lucjan Żeligowski (1865–1947), dowódca akcji zajęcia Wilna w październiku 1920 r. Pod koniec wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku, gdy wojska polskie przechodziły do kontrofensywy znad Niemna, do Polski powracały ziemie utracone uprzednio na rzecz Armii Czerwonej. Stało się sprawą jasną, że możliwe jest to również w przypadku ziem zajętych w lipcu 1920 roku przez wojska litewskie, które złamały zasadę neutralności i we współdziałaniu z Rosjanami przekroczyły Linię Focha, atakując wojska polskie i zajmując Troki (Nowe Troki) i stację Landwarowo. Pomogło to odciąć północnej armii polskiej linię odwrotu ku Oranom i Grodnu. W związku z faktycznym sojuszem litewsko-bolszewickim w dniu 6 sierpnia 1920 roku, rząd litewski i sowieckie władze wojskowe podpisały konwencję w sprawie przekazania Litwinom rejonu Święcian i zamieszkanego w większości przez Polaków Wilna. Było to nagrodą za wsparcie bolszewików w walce z północną grupą wojsk polskich. Na mocy wspomnianej konwencji, wojska litewskie wkroczyły do Wilna w dniu 26 sierpnia, czyli już po zwycięstwie wojsk polskich nad Wisłą„Wojna o wszystko. Opowieść o wojnie polsko-bolszewickiej 1919-1920”, wyd. Demart, , s. 236..

W Polsce narastały głosy żądające przyłączenia Wileńszczyzny do Polski. Przedstawiciele niemal wszystkich partii politycznych byli w tej kwestii zgodni. Jak pisał krakowski „Czas”:

Szczególnie jasno wyraził to w późniejszym czasie sprzyjający Piłsudskiemu „Kurier Poranny”:

Rozbieżności pojawiały się dopiero w planowaniu późniejszego kształtu tego terytorium, a także sposobu, w jakim miałby on zostać przyłączony do Rzeczypospolitej. Prawica postulowała metodę inkorporacji zarówno Wileńszczyzny, jak i Grodzieńszczyzny. Dla prasy endeckiej wszelkie wytwory federalizmu cechowały się nie tylko głupotą polityczną, ale i zaprzaństwem narodowymFederacya, [w:] „Gazeta Poranna”, 3 września 1920 r., s. 3.. Natomiast lewicowcy byli za koncepcją federacyjną. „Robotnik” stwierdzał m.in.:

Jednak wszelkie działania dążące do wyzwolenia i opanowania Wilna oficjalną drogą wojskową, w ramach kontrofensywy antybolszewickiej były niemożliwe ze względu na międzynarodowe zobowiązania rządu polskiego. Chodzi tutaj m.in. o układ w Spa, a także naciski ministerstwa spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, przewidującego możliwość ataku polskiego. W tym momencie marszałek Józef Piłsudski zaczął rozpatrywać konieczność przeprowadzenia „nieoficjalnej” akcji wojskowej.

Rozkaz Naczelnego Dowództwa z dnia 29 sierpnia nakazał przygotowanie do przegrupowania w kierunku północno-wschodnim 41 Suwalskiego Pułku Piechoty i 4 Brygady Kawalerii z zadaniem usunięcia wojsk litewskich z rejonu Suwalszczyzny. W rozkazie tym zawarta była też wskazówka o podziale wojsk na jednostki „regularne” i „nieregularne”.

thumb Do nieregularnych zaliczono: 212 pułk ułanów; 211 pułk ułanów; Dywizję Ochotniczą; 1 Dywizję Litewsko-Białoruską gen. ŻeligowskiegoGrzegorz Łukomski, Wojna domowa. Z dziejów konfliktu polsko-litewskiego 1918–1920, Oficyna Wydawnicza Adiutor, Warszawa 1997, ..

Podano też informację, że powyższy podział uwarunkowany jest trudnościami natury politycznej, związanej z dalszą akcją poza tzw. „granicą państwową”.

Większość historyków twierdzi, że Piłsudski już w połowie września 1920 roku rozważał upozorowanie „buntu” oddziałów nieregularnych, które miałyby zająć Wilno. Działać one miały jakoby wbrew rozkazom i bez wiedzy dowództwa polskiego.

Dowództwo nad całą akcją marszałek postanowił powierzyć jednemu ze swoich zaufanych współpracowników, generałowi Lucjanowi Żeligowskiemu.

Sylwetka Żeligowskiego

Lucjan Żeligowski urodził się w 1865 roku w Oszmianie (niedaleko Wilna), był w przeszłości oficerem armii rosyjskiej, uczestnikiem wojny rosyjsko-japońskiej 1904–1905, członkiem Związku Walki Czynnej, a w czasie I wojny światowej dowódcą pułku. W latach 1917–1918 organizował Wojsko Polskie w Rosji, gdzie dowodził pułkiem, następnie brygadą w I Korpusie Polskim, a później 4 Dywizją Strzelców Polskich (tzw. Dywizją Żeligowskiego), stacjonującą na Kubaniu. Na jej czele powrócił w 1919 roku przez Odessę i Besarabię do kraju. W wojnie polsko-bolszewickiej dowodził grupą operacyjną w rejonie Mińska Mazowieckiego.

Pierwsze plany Piłsudski miał zaufanie do Żeligowskiego, ponieważ pochodził on, podobnie jak sam marszałek, właśnie z Wilna.

20 września Naczelne Dowództwo Wojska Polskiego wezwało Żeligowskiego do Kwatery Głównej stacjonującej w Białymstoku. Żeligowski zameldował się wraz ze swoim adiutantem por. Stanisławem Łepkowskim dopiero 30 września. 1 października udał się do pociągu naczelnego wodza Józefa Piłsudskiego. W czasie rozmowy pomiędzy dwoma wojskowymi Marszałek otwarcie zasygnalizował, że w interesie Polski leży wywołanie w Wilnie powstania miejscowej ludności, które uświadomiłoby zachodniej dyplomacji, iż miasto to zamieszkane jest przez Polaków, którzy nie mogą i nie chcą znaleźć się pod władzą litewską czy też rosyjską.

Piłsudski przedstawił również generałowi konieczność powołania osoby, która wzięłaby na siebie całą odpowiedzialność za takie działania. Tej postaci marszałek upatrywał w osobie samego Żeligowskiego, któremu zaproponował dowództwo nad planowaną akcją. Generał nie odpowiedział od razu. Jako zdecydowany zwolennik Piłsudskiego, nie widział żadnych przeciwwskazań co do wykonania nieoficjalnego rozkazu Marszałka. Jednak wątpliwości jego budziły możliwości wykonania dosyć skomplikowanego zadania tak niewielką liczbą żołnierzy, jaką zaoferował mu – nie chcąc sprowadzać podejrzeń ze strony zagranicy – Józef Piłsudski (1,5 tys. ochotników). Żeligowski postulował przydzielenie mu dużo większych sił. Kolejne rozmowy odbyły się 1 i 2 października. W wyniku tych spotkań ukształtował się ostatecznie plan przeprowadzenia akcji.

Pod wpływem nalegań Żeligowskiego, siły bezpośrednio mu podległe zwiększono. Teraz miały liczyć one około 14 tys. żołnierzy pochodzących z 1 Dywizji Litewsko-Białoruskiej i ochotników dowodzonych przez majora Mariana Kościałkowskiego.

Wraz z działaniami militarnymi, rozpoczęto również akcje dyplomatyczne i polityczne. W czasie narady w Grodnie, w której wzięli udział przedstawiciele Polaków w Wilnie, ustalono, że przyłączenie Litwy do Polski odbędzie się na zasadach sugerowanej przez Piłsudskiego koncepcji federacyjnej. Ustalono również kwestię powołania władz cywilnych po opanowaniu miasta przez wojska Żeligowskiego.

Kiedy przygotowania do akcji wileńskiej ruszyły już w pełnym zakresie, w Suwałkach doszło do podpisania układu polsko-litewskiego, wyznaczającego linię demarkacyjną pomiędzy siłami zbrojnymi obu krajów, a także wprowadzającego rozejm na tej części frontu. Rokowania w Suwałkach zakończyły się 8 października o 2 w nocy. Polska nie przywiązywała dużej wagi do tego układu, który z jej punktu widzenia nie decydował o statusie Wilna. Jednak dla Litwinów dokument ten był niezwykle ważny, a powołując się na niego często wskazywali, że – zgodnie z ich interpretacją – przyznawał on Wilno Litwie.

Wieczorem 6 października doszło do pierwszego spotkania Żeligowskiego z wyższymi oficerami. Przedstawił on im dwa warianty opanowania Wilna. Pierwszy zakładał wymarsz tylko Wileńskiego Pułku Strzelców. Wiedząc o raczej skromnych siłach litewskich, Żeligowski planował (pod wpływem Piłsudskiego) wywołać najpierw powstanie w samym mieście, a następnie wesprzeć je siłami wspomnianego już pułku. Jednak taki plan nie dawał pewności osiągnięcia zamierzonych celów. Przeciwko niemu zaprotestowało wielu oficerów. Drugi wariant zakładał działanie całością sił i ten został zaakceptowany. Datę rozpoczęcia akcji wyznaczono na 8 października i jeszcze w tym samym dniu planowano zająć miasto.

Początek „buntu” Rankiem 7 października Żeligowski zarządził odprawę oficerów, na której oficjalnie podał wiadomość o „zbuntowaniu się” wobec dowództwa wojsk polskich i o rozpoczęciu samowolnego marszu na Wilno. Słowa te wywołały duże poruszenie wśród oficerów niższych szczebli, nie biorących udziału w naradzie dnia poprzedniego. Część oficerów odmówiła zerwania kontaktów z dowództwem i wykonania polecenia Żeligowskiego, a inni byli mocno zdeprymowani, wobec czego Żeligowski nakazał odesłać opornych oficerów na tyły, do Grodna. Inaczej natomiast sytuacja miała się wśród zwykłych żołnierzy, których nie wtajemniczono w istotę sprawy, mówiąc im po prostu, że mają za zadanie zdobycie Wilna. Nic nie wiedzieli o tym, że akcja ta ma oficjalnie znamiona buntu i niesubordynacji.

Tymczasem pewne rozterki zaczął odczuwać sam Żeligowski. Spowodowane to zostało tym, że wielu oficerów nie kryło swoich wątpliwości, a także tym, że alianci zauważyli już ruch dywizji w kierunku Wilna. Generał wspominał później, że to właśnie 7 października był najbliżej zwątpienia i rezygnacji z poprowadzenia wyprawy. Część oficerów wręcz żądała od niego przeprowadzenia zebrania, na którym miano by głosować nad zasadnością ataku na Wilno. Żeligowski odrzucił takie propozycje, ale poczuł, że jego autorytet nie jest wystarczająco duży, aby móc samodzielnie poprowadzić akcję. W związku z tym odwołał wydany uprzednio (o godz. 8 wieczorem) rozkaz o wymarszu następnego dnia rano. Skontaktował się z Piłsudskim, stwierdzając, że nie dysponuje odpowiednim posłuchem wśród podległych mu oficerów i musi być zastąpiony przez kogoś o odpowiednim autorytecie, kto będzie w stanie przeprowadzić tak delikatną misję. W odpowiedzi na depeszę Żeligowskiego Piłsudski postanowił wysłać dowódcę 3 Armii, gen. Władysława Sikorskiego.

Żeligowski zmienił jednak zdanie. Górę wzięła ambicja i strach przed kompromitacją. Postanowił nie czekać na przybycie Sikorskiego i ponowił odwołany uprzednio rozkaz o wymarszu.

Rankiem 8 października odczytano odezwę do żołnierzy (rozkaz nr 1 Naczelnego Dowództwa Wojsk Litwy Środkowej), w której Żeligowski zapowiadał wyzwolenie Wilna spod panowania litewskiego i powołanie Sejmu Ustawodawczego w mieście, który będzie decydować o dalszym losie tych ziem. Marsz oddziałów gen. Lucjana Żeligowskiego na Wilno rozpoczął się o 6:00 rano 8 października. Trasa do przebycia miała długość około 50 km, na drodze polskich sił początkowo nie było wojsk litewskich, które się wycofały.

Pomimo że Litwini wiedzieli o koncentracji sił polskich w okolicach Woronowa i Bieniakoń od 6 października, wystawiono do obrony niepełne trzy pułki piechoty, przy czym siły litewskie nie były przygotowane do obrony, wobec czego siły Żeligowskiego miały zdecydowaną przewagę. Dopiero na skraju Puszczy Rudnickiej i w okolicach Stasił doszło do pierwszych potyczek, a nad rzeką Mereczanką do większego starcia: podczas forsowania rzeki niedaleko Jaszun miała miejsce intensywna, dwugodzinna potyczka, w której cała kompania przeciwnika została wzięta do niewoli i jeszcze wczesnym popołudniem oddziały Żeligowskiego odniosły zwycięstwo i podjęły dalszy marsz. Wówczas sam dowódca miał niebezpieczną „przygodę” – jego samochód znalazł się nagle na linii ognia i generał musiał przesiąść się na konia.

Siły litewskie wciąż wycofywały się na północ, a straty polskie były niewielkie. Żeligowski jeszcze po południu chciał podejść pod samo miasto i zdobyć je jeszcze tego samego dnia z marszu, ale siły polskie po kłopotach z przejściem przez Puszczę Rudnicką zmuszone były zatrzymać się na nocleg na linii Kiejdzie–Porudomino–Popiszki, ok. 18–20 km od Wilna.