Marco Pantani (ur. 13 stycznia 1970 w Cesenie, zm. 14 lutego 2004 w Rimini) – włoski kolarz szosowy. Był specjalistą jazdy w górach. Wśród jego sukcesów można wymienić jednoczesne zwycięstwo w Tour de France i Giro d’Italia w tym samym roku (1998), wygrane etapy w tych wyścigach także w innych latach oraz brązowy medal mistrzostw świata. Jego kariera załamała się w 1999, kiedy to został wykluczony na dzień przed końcem kolejnego Giro, którego był zdecydowanym liderem, z podejrzeniem stosowania dopingu.
Początki Pantani uchodził za specjalistę od wyścigów etapowych jeszcze gdy był amatorem. Już w 1990 roku zajął trzecie miejsce w tzw. Baby Giro, czyli wyścigu Dookoła Włoch dla kolarzy do lat 26 bez kontraktów profesjonalnych. Przegrał wówczas tylko ze swymi rodakami i późniejszymi rywalami z zawodowego peletonu: Wladimirem Belli i Ivanem Gottim.
Rok później Pantani zdobył drugą lokatę w tej samej imprezie, a lepszy od niego okazał się tym razem inny z przyszłych włoskich asów Francesco Casagrande. Kolarz z nadmorskiego regionu Emilia-Romania czynił jednak stałe postępy i w sezonie 1992 nie miał już sobie równych na trasie małego Giro. Jeszcze we wrześniu tego samego roku dołączył do grona zawodowców.
Pierwsze lata swej kariery zawodowej (do roku 1996 włącznie) spędził w reklamującej dżinsy ekipie Carrera. Liderem tej formacji był słynny „Diabeł”, czyli Claudio Chiappucci (drugi kolarz Tour de France 1990 i 1992 oraz Giro d’Italia 1991–1992). Podczas pierwszych kilkunastu miesięcy wśród profesjonalistów Pantani zaliczył w zasadzie tylko piąte miejsce w górskiej etapówce Giro del Trentino. Rok później, w tym samym kwietniowym wyścigu, zajął czwarte miejsce, podobnie jak w dwóch rozegranych w pierwszej połowie maja jednodniówkach: GP Industria e Artigianato oraz Giro di Toscana.
Pierwsze starty w Giro d’Italia i Tourze Pantani stał się gwiazdą kolarstwa szosowego podczas Giro d’Italia w 1994 r. Pod koniec drugiego tygodnia wyścigu, 4 i 5 czerwca, zwyciężył w obu weekendowych etapach rozgrywanych w Dolomitach. Najpierw w sobotę z przewagą 40 sekund nad niewielkim peletonikiem samych asów samotnie dotarł do Merano. Dzień później pokonał wszystkich rywali na trasie etapu, który wiódł m.in. przez skrajnie trudną przełęcz do miejscowości Aprica. Na odcinku tym uzyskał 2 minuty 52 sek. przewagi nad drugim kolarzem, swym kolegą Claudio Chiappuccim, 3 minuty 30 sek. nad obrońcą tytułu – Baskiem Miguelem Indurainem oraz 4 minuty 6 sek. nad liderem, Rosjaninem Jewgienijem Bierzinem. Ostatecznie nie wygrał tego wyścigu, przegrywając etap czasowy z Bierzinem, ale pokonał wówczas wielu bardziej utytułowanych od niego zawodników, np. Induraina.
Miesiąc później zadebiutował w Tour de France. Zanim peleton dojechał do Pirenejów, na etapie jedenastym Pantani stracił już 15 min. 19 sek. do prowadzącego Induraina. Później atakował na każdym z górskich odcinków, mimo to żadnego z nich nie wygrał, bo na długo przed nim podobne próby podejmowali inni kolarze. Zajął trzecie miejsce w Hautacam – na górze położonej obok sanktuarium Lourdes – (etap 11), drugie w Luz Ardiden (etap 12), trzecie w Val Thorens (etap 17) i jeszcze jedno drugie na górskiej czasówce z Cluses do Avoriaz (etap 19). W sumie do Induraina, świętującego swój czwarty z rzędu triumf w Tourze, odrobił w drugiej części zmagań aż osiem minut. W klasyfikacji generalnej tego wyścigu zajął trzecią pozycję, przegrywając jeszcze z Łotyszem Piotrem Ugriumowem. Przezwany „Piratem”, ze względu na niebezpieczny styl zjeżdżania oraz zakładanie bandany i kolczyka, Pantani wygrał klasyfikację młodzieżową Tour de France, prowadzoną dla kolarzy do lat 25. Ten sam sukces, pomimo ogólnie słabszego występu, powtórzył jeszcze w 1995 roku, lecz owym czasie za zwycięstwo to nie przyznawano jeszcze białej koszulki.
Pechowy rok 1995 Rok 1995 był dla Pantaniego pechowy – w samej końcówce sezonu góral z Carrery wręcz otarł się o śmierć. Przygotowania do startu w Giro d’Italia, w trakcie których pod koniec kwietnia zajął piąte miejsce w jednodniówce Giro dell’Appennino, przerwał pierwszomajowy wypadek na treningu. Odniesiona w jego wyniku kontuzja była na tyle uciążliwa, iż wyłączyła Pantaniego ze startu w wyścigu Dookoła Włoch, który został w owym sezonie zdominowany przez Szwajcara Tony’ego Romingera.
Na szosę Pantani wrócił w połowie czerwca podczas Tour de Suisse i zdołał nawet wygrać przedostatni etap tego wyścigu. Na górze Flumserberg drugi był wówczas Zenon Jaskuła.
Pantani nie miał dość czasu by przygotować wysoką i stabilną formę na Tour de France. Tym razem wygrał dwa górskie etapy, tzn. dziesiąty w Alpach do L’Alpe d’Huez i czternasty w Pirenejach do Guzet Neige. Dwa dni później podczas piętnastego odcinka z Saint-Girons do Cauterets przeżywał wyraźny kryzys i stracił aż 13 minut 21 sek. do zwycięzcy etapu, Francuza Richarda Virenque’a oraz 10 minut 47 sec. do lidera – Miguela Induraina. Ostatecznie, w swym drugim starcie w „Wielkiej Pętli” zajął dopiero trzynastą lokatę.
Start we wrześniowej Vuelta a España, z której się wycofał przed siedemnastym etapem, był dla niego tylko przetarciem przed Mistrzostwami Świata w Kolarstwie Szosowym 1995 na stworzonej dla górali trasie w kolumbijskiej Duitamie. Za oceanem wywalczył brązowy medal ulegając tylko dwójce hiszpańskich Basków: Abrahamowi Olano i Indurainowi.
Tuż po powrocie do Europy zderzył się na zjeździe w końcówce semi-klasyku Mediolan-Turyn z samochodem jadącym wbrew zakazowi pod prąd ruchu kolarzy. Z szeregu obrażeń najpoważniejszym było bardzo skomplikowane złamanie lewej nogi. Rehabilitacja trwała ponad rok, przez co Pantani nie powrócił już do poważnego ścigania w barwach Carrery. Ta zasłużona dla zawodowego kolarstwa grupa wycofała się ze sponsoringu z końcem sezonu 1996, a dochodzący do zdrowia „Pirat” we wrześniu owego roku zdołał się jeszcze pojawić się w jej barwach na starcie 53. Tour de Pologne, lecz sił starczyło mu tylko na niespełna dwa dni rywalizacji.
Przejście do Mercatone Uno thumb|350px|Marco Pantani na podjeździe pod Alpe d’Huez 1997 Po rozwiązaniu Carrery zdrowy już Pantani znalazł pracę w ekipie , której menedżerem był w owym czasie wiekowy, lecz bardzo szanowany przez kolarzy Luciano Pezzi, zaś dyrektorem sportowym Giuseppe Martinelli, w poprzednim sezonie najważniejszy z dyrektorów Saeco.
W nowych barwach pokazał się z dobrej strony już pod koniec marca, kiedy to w ciągu jednego tygodnia zajął miejsca w czołówkach dwóch wyścigów etapowych: dziesiąte w Setmana Catalana i czwarte we francuskim (weekendowym) Criterium International. W kwietniu ukończył na trzeciej pozycji prestiżowy wyścig Vuelta al Pais Vasco, a niedługo potem finiszował też w czołówkach obu ardeńskich klasyków, zdobywając piąte miejsce w La Fleche Wallonne i ósme w Liège-Bastogne-Liège.
Giro d’Italia rozpoczął w dobrym stylu, zajmując trzecią lokatę podczas pierwszego górskiego odcinka z metą na górze Terminillo. Niestety, trzy dni później potłukł się mocno podczas etapu do Cava dei Tirreni w kraksie, którą sprowokował zabłąkany czarny kot. Następnego dnia nie przystąpił do dalszego ścigania, a sam wyścig wygrał Ivan Gotti przed Rosjaninem Pawłem Tonkowem.
Na szczęście, w przeciwieństwie do roku 1995 tym razem zdołał przygotować nie tylko wysoką, ale i bardziej stabilną formę na Tour de France. Podczas „Wielkiej Pętli” w Pirenejach zajął trzecie miejsce w Loudenville, za kolarzami Festiny: Laurentem Brochardem i Richardem Virenque oraz drugie w Andorze na górze Arcalis, za Niemcem Janem Ullrichem. Po czasówce wokół Saint-Étienne – a więc jeszcze przed Alpami – było już niemal pewne, że generalnym triumfatorem tego wyścigu zostanie młody „Kaiser” z Rostocku, czyli Jan Ullrich. Pantani w Alpy wjechał na piątym miejscu, lecz dzięki zwycięstwom na etapach trzynastym i piętnastym, tj. do L’Alpe d’Huez i Morzine, a także kryzysowi obrońcy tytułu Duńczyka Bjarne Riisa, na etapie szesnastym do szwajcarskiego Fryburga zdołał awansować na podium. Podobnie jak trzy lata wcześniej ukończył Tour de France na trzeciej pozycji, bowiem lepsi od niego okazali się Ullrich i Virenque.
Najlepszy sezon '98 Giro d’Italia '98 Pantani zaczął sezon 1998 od trzeciego miejsca i zwycięstwa etapowego w hiszpańskiej Vuelta a Murcia oraz czwartej lokaty w Giro del Trentino, stanowiącej dla niego poważne przetarcie przed wielkim Giro d’Italia.
W wyścigu Dookoła Włoch najpierw przez ponad dwa tygodnie toczył zaciętą walkę z Pawłem Tonkowem i Szwajcarem Alexem Zülle. W tym czasie wygrał etap czternasty do stacji Piancavallo i był drugi na odcinku jedenastym do San Marino, za Andrea Noe'm. Prowadzenie w wyścigu objął po etapie siedemnastym, prowadzącym przez słynne przełęcze: Fedaia-Marmolada i Pordoi do miejscowości Selva Val di Gardena. Ukończył go na drugiej pozycji, za współtowarzyszem ucieczki Giuseppe Guerinim, a dzień później dał się ubiec Tonkowowi na finiszu w Alpe di Pampeago.
Z walki o najwyższą stawkę wypadł Zülle, lecz Tonkow do końca się nie poddawał. Na ostatnim górskim etapie, dziewiętnastym do Plan di Montecampione, Pantani zaatakował już u podnóża blisko 20-kilometrowego finałowego podjazdu. Tylko Tonkow wytrzymał ten atak i kilka kolejnych, lecz musiał się ostatecznie poddać na 2,5 kilometra przed metą. Pantani zdołał nad nim nadrobić 57 sekund (trzeci Guerini stracił aż 3:16) i powiększył swą przewagę nad „Kozakiem” do minuty i 28 sek.
Dwa dni później na rozegranym we „włoskiej” Szwajcarii przedostatnim etapie, czasówce z Mendrisio do Lugano, nie tylko nie dał sobie odebrać uzyskanej wcześniej przewagi, ale zajął nawet trzecie miejsce i nadrobił nad Tonkowowem dalsze 5 sekund. Triumf w Mediolanie był podwójny, bowiem niejako przy okazji generalnego zwycięstwa Pantani wygrał także klasyfikację górską tego wyścigu, którą ów wybitny góral zazwyczaj na Giro czy TdF sobie odpuszczał.
Tour de France '98 Pomiędzy metą Giro (7 czerwca) a startem Touru w Dublinie 11 lipca, tylko trenował, odpoczywając od startów. Burzliwą, z uwagi na aferę Festiny, „Wielką Pętlę” 1998 zaczął z niezwykle niskiego pułapu, tzn. z zaledwie 181 miejsca na 189 startujących w prologu. Na pierwszej, długiej 58-kilometrowej czasówce z Meyrignac l'Eglise do Correze zajął dopiero 33. pozycję, ze stratą 4 min. i 21 sek. do Ullricha.
Dopiero w Pirenejach zaczął szybko przesuwać się w górę generalnej tabeli. „Pirat” był drugi, za swym rodakiem Rodolfo Massim, na etapie dziesiątym do Luchon, po czym wygrał etap jedenasty do Plateau de Beille. Zanim peleton dotarł do Alp, na tydzień przed końcem ścigania, był czwarty w klasyfikacji generalnej, ze stratą 3 min. i 1 sek. do prowadzącego Ullricha.
Następnego wieczora, po rajdzie od Col du Galibier po metę w Les Deux Alpes, był już liderem wyścigu z przewagą 3 min. 53 s. nad Amerykaninem Bobbym Julichem. Bezlitośnie zmiażdżony podczas tego deszczowego dnia Ullrich chwilowo spadł aż na czwartą pozycję, „z bagażem” 5 minut 56 sek. do Włocha.
Dzień później, na etapie szesnastym do Albertville prowadzącym przez przełęcz Madeleine, dwaj wielcy rywale walczyli bark w bark do samej mety; w końcu, po zaciętym finiszu, wygrał Ullrich przed Pantanim. Ostatni z zaplanowanych górskich odcinków (do Aix-les-Bains) zneutralizowano na skutek protestu peletonu solidaryzującego się z przesłuchiwanymi do rana kolarzami holenderskiej ekipy TVM.
Przedostatniego dnia wyścigu, na 52-kilometrowej czasówce z Montceau-les-Mines do Le Creusot zajął trzecią lokatę, tracąc do zwycięskiego Niemca tylko 2 minuty 35 sek. Cały wyścig wygrał więc z przewagą 3 min. 21 sek. nad Ullrichem i 4 min. 8 sek. nad Julichem. Tym samym, jako pierwszy kolarz od czasu Miguela Induraina (w sezonie 1993), wygrał oba wielkie wyścigi: Giro d’Italia i Tour de France w jednym sezonie. Został pierwszym Włochem od czasu Felice Gimondiego (1965), który wygrał w Tour de France. Swoje zwycięstwo zadedykował w Paryżu swemu zmarłemu 26 czerwca w wieku 77 lat mentorowi Luciano Pezzi’emu.
Giro 1999 i sprawa dopingu