mały Potyczka pod Poryckiem – starcie stoczone 11 kwietnia 1831 roku w czasie powstania listopadowego między wojskami polskimi a rosyjskimi, zakończone zwycięstwem wojsk polskich.
Tło historyczne Józef Dwernicki był przeciwnikiem planów obronnych, a zwłaszcza dopuszczania przeciwnika pod Warszawę. Opowiadał się za przeniesieniem wojny poza teren Królestwa. Trafnie przewidywał, że Dybicz nie ograniczy się do ataku tylko od strony Brześcia Litewskiego, ale że Warszawa zagrożona będzie też od południa. Ten scenariusz jego zdaniem mógłby zostać sparaliżowany pobiciem lub ominięciem wroga z wkroczeniem na Wołyń. Podobne koncepcje zgłaszali: Piotr Szembek, Henryk Dembiński, Roman Sołtyk. Do drugiej połowy stycznia 1831 planów jednak nie podjęto. Sytuację zmieniło dopiero odejście Chłopickiego. Michał Radziwiłł zgodził się na plan Ignacego Prądzyńskiego zakładający wysłanie na Wołyń oddziału partyzanckiego. Zaczęto rozpowszechniać tam również odezwy zachęcające do wystąpienia zbrojnego. Na dowódcę takiego korpusu od początku wskazywano Dwernickiego, jednak wobec przydzielenia mu innych zadań, zaproponowano tę funkcję kolejno generałowi Julianowi Sierawskiemu, potem pułkownikom Mycielskiemu i Łagowskiemu, by wreszcie zrealizować zamiar pierwotny. Generał Dwernicki nie został w tych planach początkowo uwzględniony, gdyż już wcześniej otrzymał zadanie osłaniania Warszawy od południa siłami nowego korpusu z Mniszewa. Szukając styczności z nieprzyjacielem, odszedł w kierunku Łukowa i starł się z Rosjanami pod Stoczkiem. Po tym jednak został zawrócony na lewy brzeg Wisły, aby ścigać wojska generała Cypriana Kreutza, którego niespodziewne pojawienie się tam wywołało niemałą panikę. Był to bowiem teren uznawany za bezpieczny. W Radomskiem znajdowały się magazyny żywności i pasz, a na Sandomierszczyźnie znajdowały się zakłady produkujące broń i amunicję. Akcja Kreutza - poczyniona wbrew otrzymanym przez niego rozkazom nakazującym operować po prawej stronie rzeki - miała miejsce akurat wtedy, gdy siły polskie szykowały się do walnej bitwy z Dybiczem. Ściganie Kreutza (m.in. pod Nową Wsią) wywołało ten negatywny skutek, że sił Dwernickiego zabrakło pod Grochowem.
Sytuacja w lutym 1831 sprzyjała podjęciu na Wołyniu akcji partyzanckiej, gdyż Rosjanie zostawili tam skromne załogi, złożone z batalionów rezerwowych, weteranów i inwalidów. Tajne instrukcje zalecały prowadzenie działań siłami jednego batalionu piechoty, dwóch szwadronów krakusów i czterech dział, które to siły miałyby unikać stoczenia bitew, szkodzić nieprzyjacielowi i pobudzać miejscowe powstanie. Akcja powstańcza jednak nie wybuchła; Warszawa również nie udzieliła wsparcia.
25 lutego Stanisław Klicki zainicjował dyskusję na temat dalszych losów korpusu, przedstawiając trzy propozycje: wzmocnienie nim Warszawy, ulokowanie go nad Pilicą dla dozorowania Wisły lub skierowania na tyły armii rosyjskiej. Decyzje wtedy jednak nie zapadły, za to Dwernicki myślał już tylko o Wołyniu, do którego jednak musiałby dostać się uprzednio pokonując ostatecznie Kreutza. 2 marca 1831 Dwernicki otrzymał rozkaz wymarszu na Wołyń. Wyposażono go w dwie instrukcje. Instrukcja polityczna nakazywała pozyskiwać dla sprawy powstańczej drobną szlachtę, a nawet chłopstwo, tworzyć struktury władzy lokalnej i w oparciu o bliskość granic ułatwiać przemyt broni. Instrukcja wojskowa nakazywała z kolei działać w sile 1 500 żołnierzy na tyłach Rosjan, a w razie potrzeby - przejść do partyzantki. Dwernicki nie był do tych planów przekonany; był zwolennikiem stoczenia walki w otwartym polu. Na losach jego wyprawy zaważył fakt, że korpus był zbyt duży, jak na warunki wojny partyzanckiej i zbyt mały zarazem, by stawić czoła siłom regularnym.
Ofensywa Dwernickiego doprowadziła do wyparcia Rosjan z Radomskiego za Wisłę, likwidując zagrożenie Warszawy od południa. Na Lubelszczyźnie Kreutz unikał stoczenia walnej bitwy, ale jego jednostki zostały pokonane w potyczkach na szosie lubelskiej. Opanowanie Lublina było sukcesem przejściowym, Rosjanie odzyskali go po krótkiej walce z pozostawionymi tam oddziałami polskimi.
Dwernicki przebił się do Zamościa i stał tam od 12 lub 13 marca do 3 kwietnia 1831, blokowany przez oddziały generała Tolla. Korpus odpoczywał i uzupełniał stany osobowe, prowadzono szkolenia, uzupełniano amunicję, broń i wyposażenie.
Kontakty z emisariuszami i konspiratorami wołyńskimi były nietrwałe i urywały się; Dwernicki nie miał pojęcia o tamtejszej sytuacji. Docierały do niego bałamutne doniesienia o rzekomej liczebności szeregów powstańczych. W tym zakresie był również wprowadzany w błąd przez agenta rządu majora Bazylego Chróściechowskiego.
3 kwietnia korpus Dwernickiego wyszedł z Zamościa, kierując jazdę na zachód od twierdzy w rejon Frampola i Janowa Lubelskiego, a piechotę z artylerią i taborem na południowy zachód od twierdzy do Zwierzyńca. Wyjście na zachód i południowy zachód miało zmylić nieprzyjaciela, co do kierunku dalszego marszu. Składał się on w tym momencie z 22 szwadronów kawalerii, 4 batalionów piechoty, oraz 12 dział w 2 bateriach, łącznie 4226 żołnierzy.
Skład korpusu był następujący: Jazda dziewięciu dywizjonów (III dywizjony „starych” pułków 1, 2, 3, 4, 5 (byłej gwardii) strzelców konnych, 1, 2, 3, i 4 ułanów), dwóch szwadronów krakusów (jazdy ochotniczej), 1 szwadron 1 pułku krakusów im. Tadeusza Kościuszki i 1 szwadronu pułku krakusów im. księcia Józefa Poniatowskiego.
Piechota trzech batalionów (IV bataliony „starych” pułków piechoty liniowej 1, 5 i 6), kompanii strzelców celnych (ochotnicza).
Artyleria baterii artylerii konnej pozycyjnej kpt. Józefa Puzyny (6 dział), baterii lekkiej pieszej por. Antoniego Frölicha (6 dział).
Sztabem korpusu kierował mjr Stanisław Osiński, w jego skład wchodziło: trzech oficerów kwatermistrzostwa, 3 adiutantów (w tym kpt. Piotr Wysocki), 13-16 oficerów ordynansowych). Korpus został podzielony na cztery jednostki taktyczne pod nazwą „brygad”. Dowodzili nimi oficerowie w stopniach podpułkowników i majorów. Faktycznie reprezentowali siłę około pułku każda. Niektóre były czysto brygadami jazdy, inne broni połączonych z kawalerią, piechotą i artylerią w składzie. Edmund Callier oceniał szwadrony jako szczupłe, bataliony zaś - liche.
Zdaniem Macieja Trąbskiego błędnie należy ocenić decyzję o wyprawieniu korpusu Dwernickiego na wschód bez uprzedniego oczyszczenia Lubelszczyzny, gdyż został on natychmiast odcięty od twierdzy zamojskiej, która winna mu była dawać zaopatrzenie w broń i amunicję. Autor ten zauważa również, że Dwernicki nie został również wsparty drugim korpusem w kierunku na Polesie, który mógłby w ten sposób odciągać od niego Rüdigera.
7 kwietnia korpus wyruszył po rozmoczonych deszczami i błotnistych traktach i drogach do Bugu. 9 kwietnia idący w straży przedniej korpusu szwadron krakusów im. Tadeusza Kościuszki rozbił oddział kilkunastu kozaków w Kryłowie. Korpus tego dnia osiągnął Bug. Pod kierunkiem kpt. Piotra Wysockiego rozpoczęto budowę mostu, który został ukończony po 12 godzinach pracy. Budowa odbywała się pod osłoną baterii kpt. Puzyny, która prowadziła ogień do podchodzących oddziałów jazdy rosyjskiej. Korpus podjął przeprawę przez Bug 10 kwietnia około godz. 14 i zakończył następnego dnia w nocy. Jako pierwsza przeprawiła się kompania strzelców celnych i zabezpieczyła przyczółek mostowy, za nią III dywizjony 4 i 5 pułków strzelców konnych. Oba dywizjony strzelców 10 kwietnia podjęły marsz w kierunku Włodzimierza, zdaniem Macieja Trąbskiego celem rozpoznania terenu i ustalenia, czy w tym rejonie znajdują się główne siły rosyjskie i czy wybuchło powstanie, a zdaniem Dariusza Ostapowicza - w celach pozoracyjnych. Rozpoznanie strzelców konnych powróciło następnego dnia do korpusu. Korpus ostatecznie przeprawił się przez Bug nad ranem 11 kwietnia.
Po przejściu Bugu Dwernicki zamierzał udać się najkrótszą drogą w kierunku Kamieniec Podolski; musiał jednak przeprawić się przez Styr. Do rzeki tej biegły dwie drogi: na Torczyn i na Boremel, z których pierwsza, bardziej lesista, nie nadawała się dla kawalerii. Dlatego też wybrał tę drugą i zwrócił się ku Poryckowi. Aleksandr Puzyriewski podaje, że Rüdiger, przeceniając liczebność sił pod dowództwem Dwernickiego, postępował z wielką ostrożnością i wysyłał w rozmaite strony podjazdy, które miały za zadanie zbierać informacje o ruchach wojsk polskich, a dla ich wzmocnienia posłał na Poryck 4 szwadrony kargopolskego pułku dragonów pod dowództwem pułkownika Glasenapa.
11 kwietnia rano korpus gen. Dwernickiego rozpoczął marsz w kierunku Drużkopola, po drodze w Lachowicach szpica korpusu rozbroiła oddział werbunkowy, prowadzący pobór rekrutów. Kilkudziesięciu rekrutów zasiliło wojsko polskie.
Przebieg walk Pod Poryckiem Polacy dostrzegli wspomniany kargopolski pułk dragonów. Maciej Trąbski podaje, że dwa dywizjony III 4 pułku strzelców konnych i III dywizjon 2 pułku ułanów uderzyły z zaskoczenia, natomiast Dariusz Ostapowicz - że przeciwko wyjeżdżającemu z lasku plutonowi dragonów posłano 5 plutonów z 4 pułku strzelców konnych, a potem jeszcze dwa szwadrony z 2 pułku ułanów.
Polska piechota uderzyła na Poryck i zajęła go. Nieprzyjaciel został rozbity. Aleksandr Puzyriewski przyznaje, że oddziały rosyjskie ledwie przerżnąć się zdołały. Edmund Callier podaje, że Rosjanie stracili 250 wziętych do niewoli, 100 koni, 200 sztuk broni. Leon Dembowski pisze jedynie o wziętych do niewoli Rosjanach, wśród których miał być książę Oboleński, poza tym 4 oficerów, 150 żołnierzy i tyleż koni. Według Dariusza Ostapowicza, Rosjanie utracili 40 zabitych, 216 wziętych do niewoli, 240 koni i liczne bagaże. Maciej Trąbski podaje straty rosyjskie następująco: jeden lub dwa szwadrony rozbite, reszta rozproszona, kilkudziesięciu zabitych, 150 jeńców, utracone sto kilkadziesiąt koni, 200 sztuk broni, 100 fur ze zbożem - prawdopodobnie transport do oddziałów walczących w Królestwie. Jeńców wysłano do Zamościa. Wśród Polaków ciężko ranny był kapitan Łojewski.
Konsekwencje Pierwsze zwycięstwo na Wołyniu Dwernicki uczcił na drugi dzień paradą, w ramach której wręczono ordery Virtuti Militari. W uroczystości brała udział miejscowa szlachta, ale wśród uczestników najwięcej było kobiet. Dwernicki wydał tam proklamację wzywającą społeczeństwo Ziem Zabranych do walki.
Po stoczeniu potyczki pod Poryckiem i napotkaniu korpusu gen. Rüdigera, który zamknął dalszą drogę w głąb Wołynia, gen. Dwernicki podjął zgodnie z zaleceniami Naczelnego Wodza marsz na Podole w kierunku Kamieńca Podolskiego.
Porażka uszczupliła nieznacznie siły Rüdigera, ale i tak posiadał on znaczną przewagę nad Dwernickim. Siły Dwernickiego były zbyt słabe, aby go pokonać. Szczupły korpus nie zaimponował również miejscowej ludności, na poparcie której Dwernicki liczył. Plan wzniecenia powstania nie udał się. Nie nastąpił masowy zryw ludności, ochotników wcielano bardzo mało. Wkrótce miało nastąpić spotkanie z głównymi siłami Rüdigera.
Przypisy
Bibliografia
Poryck Kategoria:Powstanie listopadowe na ziemiach zabranych Kategoria:Wołyń