Tatzelwurm (niem. „robak z pazurami”) – zwierzę legendarne, element folkloru alpejskich górali. Obiekt zainteresowania kryptozoologii. Uznawane przez niektórych za istniejące i będące płazem lub gadem, spotykanym w Alpach.

Alternatywne nazwy to: Springwurm („skaczący robak”), Stollenwurm („robak z grubymi łapkami”), Dazzelwurm lub Praatzelwurm (od lokalnych toponimów) oraz żartobliwe Bergstutzen („górski niedopałek cygara”), Basilisco (bazyliszek) we Włoszech, a we Francji także Arassas. Opisywany jest jako duży, ponad metrowej długości „robak”, wąż lub jaszczurka różnej, najczęściej ciemnej barwy, pojawiający się bardzo rzadko na powierzchni ziemi, a spędzający większą część czasu w jaskiniach i rozpadlinach skalnych. Relacje różnią się w kwestii kończyn – różne podania sugerują, że ma ich dwie pary, jedną parę lub jest zupełnie beznogi. Niektórzy obserwatorzy przypisywali mu dużą agresywność, jadowitość i napadanie na zwierzęta hodowlane.

Możliwe wyjaśnienia tego rzekomego fenomenu proponowane przez kryptozoologów to m.in. twierdzenie, że Tatzelwurm jest jakimś gatunkiem płaza ogoniastego, podobnym do salamander olbrzymich lub że jest to jadowita jaszczurka spokrewniona z amerykańskim rodzajem heloderma – wyjaśnienie to proponowane było m.in. przez Bernarda Heuvelmansa. Inna teoria mówi natomiast o dużych okazach beznogiej jaszczurki żółtopuzika bałkańskiego (Alpy leżą poza uznawanym przez zoologię zasięgiem jego występowania) lub o inny nieznany nauce gatunek z rodziny padalcowatych. Tymczasem zwolennicy wyjaśnienia mówiącego o niepoprawnej identyfikacji znanych gatunków zwierząt, wspominają o obserwacjach wydr, łasic czy nawet świstaków. Część badaczy tej sprawy odwołuje się także do ludzkiej psychiki, mogącej generować wizje lub halucynacje dziwacznych stworzeń takich jak Tatzelwurm.

Większość doniesień o Tatzelwurm pochodzi z XIX wieku i pierwszej połowy XX wieku. Jedyne zdjęcie pochodzące z 1934 r. uznawane jest za falsyfikat także przez większość kryptozoologów. Najprawdopodobniej więc Tatzelwurm jest jedynie legendą i wytworem fantazji górali alpejskich.

Wygląd thumb|Rycina z 1835, przedstawiająca Tatzelwurm, umieszczona w książce myśliwskiej pt. Neues Taschenbuch für Natur-, Forst und Jagdfreunde auf das Jahr 1836 Przez wieki Tatzelwurm traktowany był przez wielu autorów jako zwierzę realne, widywane jednak niezwykle rzadko, wiodące bowiem skryty tryb życia. Jego opisy pojawiały się w książkach dla myśliwych i przyrodników, takich jak np. Neues Taschenbuch für Natur- Forst- und Jagdfreunde auf das Jahr 1836. W publikacji tej znajduje się nawet wyobrażenie tego stworzenia, przypominające według autorów książki grube tępo zakończone cygaro pokryte łuskami, mające wydłużony pysk, duże zęby i szczątkowe łapy. Podobne wyobrażenie alpejskiej jaszczurki, tym razem nazwanej Stollenwurm pojawiło się także m.in. w szwajcarskim kalendarzu Alpenrosen z 1841.

Jeden ze znanych opisów zwierzęcia pochodzi z 1861. Został on zamieszczony przez Friedricha von Tschudi w jego książce Das Tierleben der Alpenwelt (Świat zwierzęcy Alp):

Badania przeprowadzone w latach 30. XX wieku przez dr. Gerharda Venzmera i inż. Hansa Fluchera na temat legendarnego stworzenia dotyczyło relacji 60 osób, które twierdziły, że widziały zwierzęW polskim wydaniu książki Heuvelmansa podano, że przedmiotem badań była Ankieta przeprowadzona około 1930 r. przez lokalne dzienniki i czasopisma naukowe. (por. Bernard Heuvelmans: Na tropie nieznanych zwierząt. Warszawa: Wiedza Powszechna, 1965, s. 15.). Zgodnie z ich opisami mierzył on 60–90 cm długości (pojawiają się także inne dane, mówiące o osiąganiu przez Tatzelwurm długości 50–150 cm) i miał tępo zakończony tułów w kształcie walca. Dalsze opisy zwracały uwagę na brunatną barwę ciała, ciemną na grzbiecie, jaśniejszą na brzuchu. Według respondentów Tatzelwurm miał dość szeroką głowę (ciało rzekomego zwierzęcia nie zwęża się w jej kierunku) i spore, okrągłe oczy (ze względu na nie pysk zwierzęcia jest czasem opisywany jako podobny do kociego). Rozbieżności pojawiły się przy opisie niewielkich, szczątkowych nóg – w niektórych przypadkach mowa była o czterech, w innych tylko o dwóch (niektórzy twierdzili, że tylnej pary w ogóle brak). Według kilku respondentów Tatzelwurm syczy jak wąż, a ciało ma gładkie lub pokryte łuskami.

Stworzenie ma być szczególnie aktywne podczas burzowej pogody. Zgodnie z opisami, może wydawać syki, gwizdy lub parsknięcia. Zimą prawdopodobnie hibernuje, latem – wyleguje się na słońcu. Czasem ma spać na słomie w zabudowaniach gospodarskich. Napotkane przez ludzi, zazwyczaj ucieka. Zdarzają się jednak relacje, w których Tatzelwurm próbuje ugryźć obserwatora.

W legendach i opowieściach o Tatzelwurm pojawiają się również mniej wiarygodne elementy. Zwierzę to ma skakać na niezwykłe dla swych rozmiarów odległości (2-3 metry). Ponadto ma wykazywać niezwykłą agresywność, napadając i raniąc bydło. W wielu relacjach pojawiają się ostrzeżenia przed jadowitością stworzenia, którego oddech ma być śmiertelny nawet dla człowieka.

Relacje z rzekomych spotkań W literaturze poświęconej nieznanym gatunkom zwierząt, jak również legendom i folklorowi Alp, znaleźć można wiele relacji z rzekomych spotkań z Tatzelwurm. Ich wiarygodność jest jednak stosunkowo niska, ponieważ są to w większości anonimowe doniesienia z dość zamierzchłych czasów (głównie z XIX i początków XX wieku, co sprawia, że wielu zwolenników istnienia zwierzęcia uznaje, że nie występuje już ono w dzisiejszych czasach). Dodatkowo, częstymi rzekomymi obserwatorami były dzieci, których opowieści kryptozoolodzy nie biorą na poważnie. Jak dotychczas nie udało się uzyskać obserwacji spełniających wszelkich naukowych warunków wiarygodności.

Pierwsze doniesienia thumb|Rysunek przedstawiający dziwną szwajcarską jaszczurkę z Historia serpentum et draconum (Historia węży i smoków) Ulissesa Aldrovandiego z 1640thumb|Szwajcarski zoolog Johann Jakob Scheuchzer (1672-1733) jako jeden z pierwszych opisywał "alpejskie smoki" thumb|Ilustracja przedstawiająca smoka z Alp, zamieszczona w dziele Scheuchzera Itinera per Helvetiae Alpinas regiones facta annis 1702-10 „Smoki” o głowach podobnych do kocich były rzekomo widywane w Alpach już w późnych latach wieku XV. Jedne z pierwszych relacji pochodzą z 1673. Opisany został wówczas „smok”, żyjący niedaleko włoskiego jeziora Nambino, około dwóch kilometrów na zachód od Santa Madonna di Campiglio. Stworzenie miało polować na owce, kozy, a czasem nawet atakować ludzi. Zgodnie z jedną z opowieści, myśliwy polujący na niedźwiedzie miał zastrzelić zwierzę, ale wkrótce potem oszalał. Około 1850 zwłoki, jak również jako „smoka” miały być wystawiane na publiczny widok w pobliskim kościele, jednak podczas jednej z renowacji zostały one wyrzucone. Inna wersja tej opowieści mówi o tym, że miejscowi wieśniacy zauważyli, że ich krowy schodzą z pastwisk już wydojone. Później mieli odkryć, że to Tatzelwurm podkrada się i spija mleko wprost z wymion. Zwierzę zostało zabite, a jego ciało wystawione w niedalekim kościele. Wiele relacji ze spotkań z alpejskimi „smokami” zostało zebranych i opisanych przez wczesnego szwajcarskiego zoologa, Johanna Jakoba Scheuchzera. W 1723 badacz ten napisał pracę pt. Itinera per Helvetiae Alpinas regiones facta annis 1702-10, będącą czymś w rodzaju katalogu fauny alpejskiej. W owej książce sporo miejsca poświęcił alpejskim „smokom”. Najwcześniejsza wzmianka zdobyta przez Scheuchzera pochodziła od Andreasa Rodunera z Altsax, który podróżując wraz z kompanami niedaleko góry Wagsenberger, miał dostrzec smoka, który natychmiast „stanął dęba” na zadnich nogach. Rzekomy świadek twierdził później, że zwierzę, kiedy stało na dwóch nogach, było wysokości człowieka. Rzekomy stwór pokryty był łuskami, miał cztery nogi, długi ogon i głowę kota. Jego podbrzusze wydawało się być podzielone na segmenty, a gęsta grzywa pokrywała grzbiet zwierzęcia. Inna relacja pochodziła od Jeana Tinnera, rolnika, który zastrzelił węża długości siedmiu stóp o kociej głowie. Rzekome stworzenie było koloru szarego i czarnego.

Kryptozoolog Loren Coleman przedstawił historię, która miała wydarzyć się w 1779, kiedy to pewien wieśniak został zaatakowany przez dwa Tatzelwurm podczas zbierania jagód w Möserer Leitstube. Było to dla niego tak przerażające przeżycie, że zmarł wkrótce potem na przełęczy Thalbruck na atak serca. Przed śmiercią jednak zdążył jeszcze opowiedzieć rodzinie, co widział. Coleman opisał tablicę wotywną znajdującą się na drodze do Schwarzbach niedaleko Unken, jak również jej trzy reprodukcje, na których znajduje się rysunek przedstawiający człowieka leżącego na brzuchu, zakrywającego dłonią nos. Chroni się najwidoczniej przed ognistym oddechem dwóch Tatzelwurm siedzących na kamieniu. Podpis pod obrazkiem głosi:

O zwierzęciu zwanym Bergstutzen wspomniał Lorenz Hübner w jednej ze swoich książek z 1796, opisując je jako przedmiot wielu mrożących krew w żyłach opowieści tworzonych przez mieszkańców Alp. Autor opisuje stworzenie jako bardzo trujące, mające 4 łapy i postać skrzyżowania jaszczurki i węża.

XIX wiek Austriacki botanik Josef August Schultes w jednej ze swoich książek, wydanych w 1809, opisującej jego podróże po Górnej Austrii opisuje małe aligatory widywane podobno w okolicach Gmündener See (dzisiejsze Traunsee). W 1814 prof. Studer pisał m.in. o niemal ogólnym przekonaniu panującym w kantonie berneńskim, że zamieszkuje go rodzaj węża, którego pojawienie się jest zapowiedzą zmiany pogody. Zgodnie z opisami rzekomych świadków, stworzenie ma być podobne do krótkiego i cienkiego węża z jedną, dwiema lub nawet trzema parami nóg.

W maju 1811 w szwajcarskiej dolinie Haslital, pewien nauczyciel miał zobaczyć, podczas oporządzania owiec Tatzelwurm znajdującego się wewnątrz stodoły. Obrzydliwe zwierzę miało siedzieć pod żłobem, długie na 1,80 m, wysokie na 30 cm, posiadające dwie łapy i patrzeć na przerażonego człowieka. Tatzelwurm według dalszego opisu miał oczy duże tak jak u kury, rozdwojony język, głowę jak u węża (ale szerszą), a także krótkie, cienkie włosie na grzbiecie. Przestraszony nauczyciel uciekł po kilkunastu minutach przyglądania się rzekomemu zwierzęciu.

O niezwykłym gatunku węży pisał w 1816 austriacki nauczyciel Franz Michael Vierthaler, stwierdzając, że na terenach pomiędzy austriackimi rzekami Lammer i Salzach żyje Rok później Johann Rudolf Wyss, profesor filozofii z Berna zajmujący się szwajcarskim folklorem, pisał: W 1819 Wyss pisał także, że wiarygodności poszczególnym opowieściom dodaje fakt, że o podobnych szczegółach budowy domniemanego zwierzęcia mówią osoby nie znające się. Wspomniał także o tym, że szwajcarskie towarzystwo Naturforschende Gesellschaft z Berna wyznaczyło nagrodę za dostarczenie stworzenia żywego lub martwego. Nikt nie odpowiedział na tę ofertę.

Z 1826 pochodzi kolejna relacja o zaatakowaniu przez Tatzelwurm człowieka. Chłopiec wysyłany często po masło miał zostać zabity przez stworzenie niedaleko Kitzbühel. Na jego ciele miało widnieć wiele śladów ukąszeń, jednocześnie kilka osób podobno widziało w okolicy dużą jaszczurkę. Nazwano ją Höckwurm, urządzono polowanie na stwora, które miało zakończyć się sukcesem. Do ok. 1870 na miejscu śmierci chłopca miała znajdować się tablica wotywna z wizerunkiem stworzenia. W 1833 inny młody człowiek miał napotkać Tatzelwurm wspinając się na stok niedaleko austriackiego Gosau. Zgodnie z jego opisem, zwierzę miało kolor srebrnoszary, było grubości ramienia mężczyzny, długie na dwie stopy, przypominało węża i miało cztery niewielkie łapy. Mężczyzna zaatakował je czekanem, ale zwierzę odskoczyło i ugryzło go w rękę. Po powrocie do domu lekarz orzekł, że rana jest zatruta, polecając jednocześnie amputację ręki. Mężczyzna go jednak nie posłuchał i wykurował się po kilku miesiącach.