mały|Kryształowa czaszka ze zbiorów Muzeum Brytyjskiego, rozpoznana jako wyrób nowożytny – przykład rzekomo prekolumbijskiego artefaktu Pseudoarcheologia (także: archeologia fantastyczna, archeologia alternatywna, ) – zespół twierdzeń, praktyk i narracji o przeszłości, które posługują się językiem lub rekwizytami archeologii, lecz odrzucają, ignorują albo błędnie stosują jej metody badawcze. Zalicza się do niej interpretacje artefaktów, stanowisk i przekazów historycznych przedstawiane jako odkrycia naukowe mimo braku odpowiedniej dokumentacji, weryfikowalności, kontroli źródeł i recenzji naukowej.
Pseudoarcheologia nie jest jedną szkołą ani spójną teorią. Obejmuje m.in. hipotezy o zaginionych cywilizacjach, skrajny dyfuzjonizm, interpretacje religijne i ezoteryczne, twierdzenia o starożytnych astronautach, fałszerstwa, mistyfikacje oraz nadinterpretacje realnych znalezisk. Wspólny jest nie temat, lecz sposób argumentacji: podporządkowanie dowodów wcześniej przyjętej tezie, selekcja danych i przedstawianie braku akceptacji naukowej jako skutku spisku lub konserwatyzmu środowiska akademickiego.
Pseudoarcheologia bywa krytykowana nie tylko jako błąd metodologiczny, lecz także jako zjawisko społeczne. Część jej narracji wiąże się z rasizmem, kolonializmem, nacjonalizmem, teoriami spiskowymi lub religijnym literalizmem. Do najczęściej omawianych przykładów należą spekulacje wokół piramid egipskich, Atlantydy, starożytnych astronautów, kalendarza Majów, fałszerstw archeologicznych oraz – w Polsce – koncepcji Wielkiej Lechii.
Terminologia i zakres W literaturze anglojęzycznej używano kilku określeń: , , , i . Część badaczy traktuje „archeologię alternatywną” jako określenie szersze i mniej wartościujące, obejmujące również oddolne zainteresowania przeszłością, natomiast „pseudoarcheologia” podkreśla naruszenie standardów naukowych. Terminy te pojawiały się w różnym czasie: w latach 80. XX wieku posługiwano się określeniem (archeologia kultowa), używanym m.in. przez Williama H. Stiebinga juniora i Johna R. Cole’a. W 1991 roku Stephen Williams spopularyzował nazwę , a w latach dwutysięcznych badacze tacy jak Tim Sebastion i Cornelius Holtorf zaczęli stosować mniej wartościujące określenie . W polszczyźnie naturalnym odpowiednikiem jest „pseudoarcheologia”, termin zgodny z analogicznymi nazwami dziedzin pseudonaukowych. Nazwa ta jest też definiowana w polskiej literaturze przedmiotu oraz występuje w tekstach popularyzatorskich omawiających zjawisko i jego społeczne skutki.
Zakres pojęcia nie obejmuje każdej hipotezy błędnej ani każdej hipotezy odrzuconej po dalszych badaniach. W archeologii naukowej normalne są spory o interpretację materiału, chronologię, funkcję stanowiska lub zasięg kontaktów międzykulturowych. Pseudoarcheologią stają się dopiero takie ujęcia, które unikają testowania, ignorują dane sprzeczne, wybiórczo traktują źródła i nie spełniają wymogów dokumentacji umożliwiającej niezależną kontrolę.
Cechy charakterystyczne Najczęściej wskazywaną cechą pseudoarcheologii jest zastępowanie metody badawczej narracją potwierdzającą z góry przyjętą tezę. Autorzy pseudoarcheologiczni często zaczynają od atrakcyjnego wyjaśnienia – zaginionego lądu, przybyszów z kosmosu, globalnego potopu, ukrytej cywilizacji albo spisku uczonych – a następnie dobierają pojedyncze artefakty i podobieństwa formalne jako „ślady” tej opowieści.
Drugą cechą jest nieproporcjonalne traktowanie dowodów. Pojedynczy kształt, symbol, mit lub niejasny tekst bywa przedstawiany jako rozstrzygający, podczas gdy kontekst stratygraficzny, datowanie, analiza materiałowa, porównanie regionalne i pełny korpus źródeł są pomijane. W archeologii naukowej takie elementy działają łącznie: artefakt ma znaczenie dopiero w kontekście miejsca znalezienia, warstwy, technologii wykonania i relacji do innych danych. Pokrewnym zabiegiem jest dosłowne traktowanie mitów jako zapisu rzeczywistych wydarzeń. Klasycznym przykładem są tezy Immanuiła Wielikowskiego, który mezoamerykańskie mity wiązał z domniemanymi kosmicznymi katastrofami, co spotkało się ze stanowczą krytyką środowiska naukowego.
Trzecią cechą jest retoryka konfliktu z „establishmentem”. Zwolennicy takich koncepcji często sugerują, że archeolodzy zawodowi ukrywają niewygodne fakty, bo bronią kariery, grantów lub ideologii. Taka narracja utrudnia falsyfikację: brak dowodu może zostać przedstawiony jako dowód ukrywania, a krytyka metod jako potwierdzenie rzekomego spisku. Ten element zbliża wiele narracji pseudoarcheologicznych do myślenia spiskowego, w którym instytucje nauki przedstawia się jako celowo ukrywające prawdę.
Typowe motywy i przykłady mały|Wzgórze Visočica koło Visoko – tzw. „piramida bośniacka”, którą archeolodzy uznają za naturalną formację terenu mały|Posągi moai z Wyspy Wielkanocnej (Rano Raraku) – bywały przedstawiane jako dzieło obcych technologii, choć badania archeologiczne wyjaśniają miejscowe techniki ich wykonania i transportu mały|Geoglif małpy z płaskowyżu Nazca – jeden z zabytków, którym pseudoarcheologia przypisywała pozaziemskie pochodzenie Do najczęstszych motywów należą opowieści o zaginionych cywilizacjach, takich jak Atlantyda, globalnych cywilizatorach, nieudokumentowanych lub skrajnie rozszerzanych kontaktach transoceanicznych, starożytnych astronautach i tajemnej wiedzy zakodowanej w budowlach. Przykłady różnią się szczegółami, ale zwykle łączą odległe kultury na podstawie powierzchownych podobieństw architektury, symboliki lub mitologii, bez wykazania ciągłości kontaktu, drogi transmisji i zgodności chronologicznej. Skrajną, historyczną postacią takiego myślenia była egiptocentryczna teoria Graftona Elliota Smitha i Williama Perry’ego z początku XX wieku, według której wszystkie najważniejsze osiągnięcia cywilizacyjne miały powstać tylko raz, w Egipcie, skąd egipscy podróżnicy mieli rozprzestrzenić je po świecie. Archeolodzy odrzucili ją już w latach 20. XX wieku jako sprzeczną z materiałem. Obok Atlantydy do popularnych mitów o zatopionych lądach należą hipotetyczne kontynenty Lemurii i Mu, których obraz kształtował się w XIX i XX wieku na styku spekulacji naukowych, ezoteryki i polityki.
mały|Erich von Däniken, autor popularyzujący tezy paleoastronautyczne Wątek paleoastronautyczny interpretuje wybrane zabytki jako ślady wizyt istot pozaziemskich albo technologii przekazanej ludziom z zewnątrz. W literaturze popularnej utrwalali go m.in. Erich von Däniken i późniejsi autorzy telewizyjni. Von Däniken twierdził np., że linie z Nazca były lądowiskami pojazdów kosmicznych, podczas gdy badania archeologiczne wiążą te geoglify z praktykami rytualnymi i obserwacjami dawnych mieszkańców regionu. Podobnie posągi moai z Wyspy Wielkanocnej oraz monumentalne konstrukcje Tiwanaku bywały przedstawiane jako dzieło obcych technologii, choć badania archeologiczne wyjaśniają zarówno sposób transportu posągów, jak i miejscowe techniki obróbki i montażu kamienia. Badania eksperymentalne wykazały, że posągi te przemieszczano w pozycji stojącej: kołysane na boki za pomocą lin „chodziły” do przodu, a do poruszenia wielotonowego moai wystarczała niewielka, kilkunastoosobowa grupa, bez użycia zaawansowanej technologii. Krytycy wskazują, że takie wyjaśnienia najczęściej nie rozwiązują problemów archeologicznych, lecz zastępują badanie lokalnej technologii, organizacji pracy i tradycji kulturowej atrakcyjną narracją o zewnętrznym sprawcy.
Inny obszar tworzą interpretacje religijne i kreacjonistyczne, np. próby potwierdzania literalnie rozumianych opowieści o globalnym potopie, poszukiwania Arki Noego lub odrzucanie datowań sprzecznych z młodą chronologią Ziemi. Z tym nurtem łączą się dawne koncepcje „Biblii w kamieniu”, doszukujące się w piramidach czy domniemanych zaginionych plemionach potwierdzeń narracji biblijnych. Problemem nie jest samo badanie archeologii tekstów religijnych, lecz podporządkowanie materiału dowodowego doktrynie oraz odrzucanie wyników geologii, paleontologii, chronometrii i archeologii, gdy nie pasują do założonego scenariusza. Skrajnym przykładem tego nurtu były twierdzenia Rona Wyatta, który ogłaszał odkrycie m.in. Arki Noego, grobów Noego i jego żony oraz Sodomy i Gomory, nie przedstawiając dowodów przekonujących dla biblistów, historyków i naukowców. Podobne treści upowszechniają organizacje kreacjonistyczne, takie jak Answers in Genesis.
W kulturze popularnej często wracają też piramidologia, twierdzenia o ukrytej wiedzy w piramidach, spekulacje wokół kalendarza Majów i daty 2012, a także próby interpretowania niepasujących artefaktów jako dowodów niemożliwych technologii. Część takich obiektów jest autentyczna, lecz błędnie objaśniana. Inne bywają fałszerstwem, mistyfikacją, dziełem nowożytnym albo znaleziskiem wyrwanym z kontekstu. Należy przy tym odróżnić rzetelną archeoastronomię, badającą udokumentowane orientacje astronomiczne dawnych budowli (jak solstycjalne ustawienie Stonehenge), od pseudoarcheologicznych spekulacji przypisujących zabytkom ukrytą, zaawansowaną wiedzę lub pozaziemskie pochodzenie. Klasycznym przykładem rzekomo prekolumbijskich artefaktów są kryształowe czaszki, które po analizach Muzeum Brytyjskiego okazały się być wyrobami nowożytnymi, wykonanymi narzędziami obrotowymi nieznanymi w prekolumbijskiej Mezoameryce. Podobnie figurki z Acámbaro, przedstawiane jako prekolumbijskie wizerunki dinozaurów, są wyrobami nowożytnymi. Z drugiej strony niektóre obiekty bywające przedmiotem sensacyjnych spekulacji są w pełni autentyczne i dobrze wyjaśnione naukowo – jak mechanizm z Antykithiry, starożytne greckie urządzenie do obliczeń astronomicznych. Z kolei tzw. bateria z Bagdadu bywa przedstawiana jako dowód znajomości elektryczności w starożytności, choć jej przeznaczenie pozostaje przedmiotem dyskusji, a popularna hipoteza galwanicznego pokrywania metali nie znajduje potwierdzenia.
Do głośnych współczesnych przykładów należą tzw. piramidy bośniackie: w 2005 roku ogłosił, że wzgórza koło Visoko w Bośni i Hercegowinie to najstarsze i największe piramidy świata. Archeolodzy odrzucają te twierdzenia – wzniesienia uznają za naturalne formacje, a rzekome artefakty za zwykłe znaleziska (np. żelazny gwóźdź z epoki żelaza) – a niekontrolowane wykopaliska uszkodziły autentyczne zabytki. Mimo to projekt odniósł sukces turystyczny i stał się elementem powojennej narracji nacjonalistycznej. Z kolei autentyczne stanowisko Göbekli Tepe w Turcji, sprzed ok. 11 600 lat, bywa przywoływane przez autorów takich jak Graham Hancock jako rzekomy dowód zaginionej zaawansowanej cywilizacji, choć monumentalne kręgi kamiennych filarów wznieśli miejscowi łowcy-zbieracze jeszcze przed upowszechnieniem rolnictwa.