Mit o długowieczności Hunzakuts – odnosi się do mieszkańców księstwa Hunzy w zachodnim Karakorum, nazywających siebie w języku buruszaski Hunzakuts (Hunzukuts lub Hunzakuc, zależnie od systemu zapisu), o których w latach 30. XX w. powstało niepoparte badaniami ani statystyką mniemanie, że zachowują doskonałe zdrowie do niebywale późnej starości. Udział w powstaniu tego miała Emily Lorimer dzięki sielankowym opowieściom o pobycie w gościnie u władcy Hunzy, które ukazywały się w popularnych brytyjskich magazynach. Idea związku długowieczności z dietą opartą na owocach, zbożach i warzywach podchwycona została przez Ralpha Birchera, syna twórcy recepty musli i wpływowego dietetyka Maxa Birchera-Bennera. Wydana w 1942 książka Ralpha Birchera o długowiecznych Hunzakuts dała początek światowej karierze tego mitu. Według niego mieszkańcy Hunzy dożywają bardzo późnej starości, pozostając przy tym zdrowi, pełni energii i radości życia, dzięki spożywaniu naturalnych produktów z ekologicznie uprawianego rolnictwa, przeważnie w formie surowej i niemal bez udziału mięs, oraz dzięki okresom postu. Prowadzone później badania medyczne nie potwierdziły wyjątkowego, ponadprzeciętnego zdrowia mieszkańców Hunzy, a o ich długowieczności nie mogły zaświadczyć żadne dokumenty, ponieważ buruszaski był do niedawna językiem jedynie mówionym, a Buruszowie pozostawali niepiśmienni. Mit o długowieczności, rozbudowany dalej w mit o Hunzie jako krainie powszechnej szczęśliwości, okazał się jedną z głównych atrakcji turystycznych (obok otaczających Hunzę gór). Był on wspierany w połowie XX w. przede wszystkim przez rządzącego Hunzą Jamala Chana, który razem ze swym najbliższym otoczeniem ciągnął z ruchu turystycznego wielorakie korzyści, także materialne. Wraz z rozwiązaniem księstwa w 1974 r., zmianami politycznymi i gospodarczymi w regionie, a przede wszystkim wzrostem wiedzy, siła oddziaływania mitu osłabła.
Wydana w 2020 r. monografia Hunza Matters autorstwa niemieckiego geografa i antropologa Hermanna Kreutzmanna zawiera liczne szczegółowe opisy historycznego tła narodzin mitu o księstwie Hunzy jako krainie szczęśliwości długowiecznych mieszkańców, ukazuje wewnętrzne mechanizmy w państwie Hunzy, które sprzyjały nabraniu przez ten mit ogólnoświatowej popularności oraz daje szczegółowy obraz funkcjonowanie zaprzeczającej mu rzeczywistości. W ocenie H. Kreutzmanna: „Ludzie z zewnątrz wnieśli do doliny własne oczekiwania i zapatrywania, czego rezultatem okazała się cyniczna konstelacja propagująca mit długowieczności na obszarze dotkniętym poważnym niedostatkiem żywności i okresami głodu. Odwiedzający Karakorum w poszukiwaniu Shangri-La podnieśli Hunzę do statusu państwa szczęścia, bezpieczeństwa, porządku i zadowolenia, statusu wykorzystywanego przez elitę rządzącą do ciągnięcia zysków z przemysłu turystycznego. Mity wkraczające do Doliny Hunzy spoza jej obszaru wywyższały jedną grupę – Buruszów z centralnej części doliny – kosztem deprecjonowania innych. Wśród dyskryminowanych grup znaleźli się mieszkańcy Nagiru i Wachowie. Mit, który przyszedł z zewnątrz, dojrzał z czasem, by zostać zinstrumentalizowany przez tych wewnątrz kraju”.
Pierwsze informacje Koniec XIX w. Pierwsze systematyczne informacje na temat ludów zamieszkujących Dolinę Hunzy zawarte były w raportach i dziennikach brytyjskich oficerów i urzędników w służbie Indii Brytyjskich (British Political Agents), poczynając od Johna Biddulpha. W latach 1877–1881 pełnił on w Gilgicie funkcję Political Agent, co pozwoliło mu lepiej poznać region i dodać do wcześniejszych doświadczeń z podróży do Hunzy i Chińskiego Turkiestanu (a dokładniej Yarkandu). W 1880 r. opublikował książkę The Tribes of the Hindoo Koosh, w której wiele miejsca poświęca Buruszom i ich państewkom – Hunzie i Nagirowi. Według relacji Biddulpha mieszkańcy Hunzy (których nazywa the Hunza people lub the people of Hunza) są co prawda muzułmanami, ale nie przestrzegają reguł halal (np. w przygotowywaniu mięsa) i piją duża wina (great wine-drinkers); żyją z rolnictwa, a wśród upraw dominują morele, które suszone wyprawiane są w znacznych ilościach do Pendżabu. Ponadto Biddulph komentuje niemoralne, jego zdaniem, prowadzenie się młodych ludzi, skorych do nieograniczanych niczym kontaktów, prowadzących do częstego i społecznie akceptowanego dzieciobójstwa.
Innym podróżnikiem, który podobnie jak Biddulph zdołał dotrzeć do stolicy Hunzy Baltitu, był Polak Bronisław Grąbczewski, dokonujący w 1888 r. rekonesansu tamtego rejonu Karakorum od strony północnej jako osoba prywatna, choć na zlecenie Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego. Jego relacje na temat Buruszów oraz ich stylu i warunków życia w Hunzie były znacznie obszerniejsze od prac poprzedników. Grąbczewski po ciężkiej przeprawie przez góry spędził w Hunzie (goszczony co prawda przez jej władcę Safdara Ali Chana, choć musiał za to płacić) trzy tygodnie, które wypełniło wiele negatywnych obserwacji, szczególnie na temat samego thama (w języku buruszaski tham to tytuł władcy) i jego otoczenia. Zapiski w dziennikuDzienniki B. Grąbczewskiego z wyprawy w 1888 r. wydało w j. rosyjskim wydawnictwo Nestor-Istoriya, Sankt Petersburg, 2015. (Podane za H. Kreutzmann, Hunza Matters, op.cit., s. 468, 541.). wspominają o niskim stanie higieny, także osobistej, wszechobecnym brudzie, robactwie, biedzie, a w konsekwencji – fatalnym stanie zdrowia. Co dnia nachodziły członków wyprawy osoby dopraszające się lekarskiej interwencji, także samemu thamowi musiał Grąbczewski służyć pomocą medyczną i zasobami podróżnej apteczki. Przypadłości, które odnotowano, to były głównie choroby oczu i zębów, syfilis, wysypki i opryszczka. O tej stronie życia ludzi w Hunzie mówią dzienniki Grąbczewskiego, natomiast nie rozwodził się o niej w swojej książce Przez Pamiry i Hindukusz.
Lata 1930. Reginald Schomberg Brytyjskie władze kolonialne, reprezentowane przez urząd Political Agent, nadzorowały opracowywanie wielostronnych i szczegółowych raportów (czasem tajnych) opisujących ludy żyjące w dystrykcie Gilgit Agency, szczególnie po ich podboju w 1891 r. w wyniku kampanii o Hunzę i Nagir. Objęto tamtejsze ludy wspólną nazwą Dardowie (Dards), a rejon pomiędzy wschodnim Hindukuszem a Karakorum określano – równie nieprecyzyjnie – Dardystan. W latach 30. XX w. obszernie i bardzo krytycznie o stosunkach społecznych i gospodarczych panujących w Hunzie rozpisywał się w raportach do najwyższych władz kolonialnych brytyjski funkcjonariusz (i tajny informator) Reginald Schomberg. Choć był podróżnikiem o rozległej wiedzy (mówił płynnie czterema z lokalnych języków Dardystanu) i z wieloletnim doświadczeniem, nie uchroniło go to od ferowania często skrajnych poglądów, zabarwionych stronniczością, rasizmem i innymi uprzedzeniami. Akurat Buruszów darzył większą sympatią, otwarcie mówił jednak o ich skłonności do nadużywania alkoholu, a przede wszystkim o chciwości, pazerności i bezwzględności władców (w jego opinii – tyranów) Hunzy i Nagiru, wymuszających niesprawiedliwe obciążenia niższych warstw społecznych, ich nieodpłatną pracę niewolniczą i brak swobody w nabywaniu ziemi, a nawet w poruszaniu się poza najbliższe otoczenie. Ton i treść jego sądów w utworach wydanych drukiem (ogłosił cztery książki i wiele artykułów, m.in. w brytyjskim „Alpine Journal”) były mniej radykalne, choć pozostawały krytyczne. Władze kolonialne, zarówno na miejscu, jak i w Londynie, ignorowały alarmistyczny ton raportów Schomberga, a inne sprawozdania z Hunzy oceniały na ogół rządy Nazima Chana jako niebudzące zastrzeżeń (satisfactory).
David i Emily Lorimerowie Podróże Schomberga do najodleglejszych bocznych dolin Hunzy zbiegły się na krótko w czasie (w 1934 r.) z 15-miesięcznym pobytem w Hunzie brytyjskiego małżeństwa Lorimerów: David L.R. Lorimer, obok politycznych funkcji urzędniczych (Political Agent) przy rządzie indyjskim był badaczem języków, m.in. buruszaskiego, a Emily Overend Lorimer była dziennikarką, pisarką, fotografem i tłumaczką. W przeciwieństwie do podróżującego po całej dolinie Schomberga, Lorimerowie przebywali przeważnie w Aliabadzie, gdzie mieszkali, i w Balticie, w najbliższym otoczeniu thama Nazima Chana, i czuli się osobiście z nim zaprzyjaźnieni; stąd też ich relacje na temat Hunzy i Buruszów są zgoła inne od relacji Schomberga. O wybiórczym obrazie Hunzy wyłaniającym się ze wspólnego dorobku Lorimerów H. Kreutzmann mówi jako o „elitarnym spojrzeniu” (the elite view) na społeczeństwo i historię Hunzy.
Wizja szczęśliwej autokracji – koniec lat 1930. Podczas gdy D. Lorimer publikował na tematy ściśle naukowe (głównie dotyczące języków buruszaski i wachański oraz antropologii), jego żona ogłaszała w latach 1936–1938 artykuły na popularne tematy w takich brytyjskich magazynach jak: „The Geographical Magazine”, oficjalnej publikacji Royal Geographical Society, „Antiquity. A Review of World Archeology”, „The Listener”, a w 1939 r. ukazała się tom jej wspomnień z Hunzy pt. Language Hunting in the Karakoram. Jej zainteresowania skupiały się na życiu codziennym w Hunzie, które dzięki znajomości buruszaskiego i bezpośrednim kontaktom z kobietami mogła poznać z pierwszej ręki. Odmalowany jednak przez nią jednowymiarowy, uproszczony wizerunek Hunzy jest efektem zarówno jej skłonności do sentymentalnego widzenia świata (E. Lorimer chętnie posługuje się np. wykrzyknikami i przymiotnikami w stopniu najwyższym), jak i zdolności marketingowych. Jej poglądy wykazują też wiele uprzedzeń, np. porównując Buruszów mieszkających w Nagirze (zwanych w buruszaskim Nagarkuts), na południowym brzegu Hunzy pozostającym zimą przez długi okres w cieniu, z Buruszami mieszkającymi w leżącej na północnym brzegu rzeki Hunzie (Hunzakuts) i cieszącymi się nasłonecznieniem przez cały rok, odmawiała tym pierwszym tych pozytywnych cech charakteru i inteligencji, które czynią mieszkańców Hunzy wyjątkowymi. Negatywny obraz mieszkańców Nagiru, kontrastowany z pozytywnymi wyobrażeniami na temat mieszkańców Hunzy, stał się w ten sposób elementem mitu Hunzy. O tym, jak pozytywny był malowany przez nią obraz życia w Hunzie świadczą już tytuły jej artykułów: „Pleasant life in Hunza”, „Civilisation without shops”, „An unspoiled people”, „Thrifty housekeeping in the Karakorum”, „Bleak Hunza laughs at hardship”. Również to, co miała do powiedzenia na temat władcy Hunzy i jego poddanych skrajnie różniło się od wizji malowanej przez Schomberga. Tak pisała o thamie w jednej ze swoich pierwszych relacji z Hunzy: „Od 43 lat nasz zaufany przyjaciel i wierny sojusznik, sir Muhammed Nazim Chan, mir Hunzy, strzeże dla nas tej bramy do Indii i rządzi swoim ludem, liczącym około 14 tysięcy osób, w sposób stanowczy, mądry i wyrozumiały. Jest zapewne najbardziej absolutnym władcą na ziemi, ale uśmiechnięte twarze jego ludu, dumne dostojeństwo ich zachowania, nieskrępowana swoboda wypowiadania sądów w prywatnych rozmowach i publicznie, zadają kłam opowieściom o tyranii i ucisku, którym czasami doją posłuch szukający sensacji podróżnicy”. Do wyidealizowanego obrazu długich rządów Nazima Chana dodał jeszcze – napisany, jak się przypuszcza, przez Emily Lorimer – nekrolog po śmierci Nazima Chana i ogłoszony w „The Times” 25 lipca 1938 r., a o którym H. Kreutzmann mówi, że żaden inny opis nie mógłby być dalszy od twardej rzeczywistości życia w dolinie. Propagowana przez Emily Lorimer wizja kraju rządzonego twardą, ale życzliwą ręką, którego obywatele żyją w sposób prosty, ale szczęśliwy, współgrała ze zdobywającą w latach 30. XX w. sławę legendą o ukrytej w Azji Środkowej krainie szczęśliwości – Shangri-La.
Mit Shangri-La