Akcja „Burza” we Lwowie, powstanie lwowskie – akcja wojskowa zorganizowana i podjęta 22 lipca 1944 we Lwowie przez oddziały zbrojne Armii Krajowej przeciw wojskom niemieckim.
Plany i zadania Zadaniem akcji „Burza” było opanowanie Lwowa polskimi siłami zbrojnymi przed wkroczeniem Armii Czerwonej, aby w ten sposób wystąpić w roli gospodarza terenu i zająć stanowisko liczącego się partnera w rozmowach z przedstawicielami wojsk sowieckich.
Rozkazem z 5 lipca 1944 oddziały AK we Lwowie miały wyznaczone szczegółowe zadania i miejsca koncentracji. Najsilniejsze liczebnie oddziały AK znajdowały się na terenie miasta, które zostało podzielone na dzielnice: śródmieście, wschodnią, zachodnią, południową i północną.
W miarę wycofywania się oddziałów niemieckich żołnierze AK obsadzali wyznaczone im kwartały, zabezpieczali ważniejsze obiekty i zamykali rejony ukraińskie. Żołnierze nakładali biało-czerwone opaski, domy dekorowano polskimi flagami wśród entuzjazmu ludności polskiej, wyłapywano skrywających się Niemców.
Chronologia wydarzeń Pod koniec grudnia 1943 rozpoczęła się nowa ofensywa sowiecka. 4 stycznia 1944 wojska sowieckie przekroczyły na Wołyniu granicę polsko-sowiecką z 1939, zaś w pierwszych dniach marca 1944 weszły na teren województwa tarnopolskiego. 18 lipca 1944 niemieckie władze administracyjne oraz Ukraińska Policja Pomocnicza opuściły miasto, ewakuując się na zachód. 19 lipca 1944 Lwów opuściły formacje Wehrmachtu, jednak w rejonie Lwowa pojawiło się kilka dywizji niemieckich cofających się pod naporem armii sowieckiej. 21 lipca 1944 wieczorem w pobliżu Lwowa pojawili się pierwsi zwiadowcy sowieccy. 22 lipca 1944 w godzinach porannych na Lwów, od strony południowo-wschodniej (ulicą Zieloną), uderzyła sowiecka 29 brygada zmotoryzowana z 10 korpusu 4 Armii Pancernej. Wobec braku piechoty, która była niezbędna w walkach na terenie miasta, bardzo chętnie została przyjęta polska pomoc oddziałów Armii Krajowej. Oddziały niemieckiej piechoty cofnęły się z peryferii miasta i zajęły stanowiska obronne w samym mieście. W ślad za cofającymi się Niemcami weszły patrole sowieckie, atakowane bez widocznego skutku z powietrza przez niemieckie lotnictwo myśliwskie. Wczesnym rankiem rozpoczęły się we Lwowie walki uliczne, w których po obu stronach wzięły udział czołgi i artyleria. Walki rozpoczęły się w rejonie ul. Zielonej, w kierunku środka miasta. Przy oczyszczaniu Łyczakowa z Niemców wzięły udział oddziały 14 pułku ułanów AK, które jako pierwsze weszły do walki w mieście, ostrzeliwując wycofujących się Niemców wzdłuż ul. Zielonej i Łyczakowskiej. 23 lipca wszystkie brygady 10 Korpusu Pancernego ruszyły do natarcia na miasto. Czołgi sowieckie weszły do miasta trzema klinami. Jeden zajmował stopniowo południową część miasta, opuszczoną i nie bronioną przez Niemców, docierając wzdłuż torów kolejowych z Persenkówki do ul. Stryjskiej, dwa pozostałe kliny skierowane były w kierunku Śródmieścia: jeden posuwał się od strony Łyczakowa: ulicami Pijarów i Piekarską do ul. Czarnieckiego, drugi uderzył ul. Zieloną, Piłsudskiego i przez plac Halicki dotarł po południu do Rynku. Na obronne pozycje niemieckie w rejonie Pasiek natarli żołnierze 3 szwadronu 14 pułku ułanów AK „Osy” wspierani przez sowieckie samochody pancerne. Niemcy zostali wyparci z całego górnego Łyczakowa. Drogę do Lwowa otwarły ponownie wojska sowieckie, które nadeszły od Starego Sioła. 25 lipca świeżo sformowany 4 szwadron wziął udział w odparciu przez oddziały sowieckie próby przedarcia się Niemców z Winnik w kierunku północno-zachodnim, na Krzywczyce. Tego samego dnia ściągnięto do Pasiek 1 szwadron, podczas gdy 2 szwadron trwał na wysuniętej linii obrony, na skraju lasów, do 26 lipca, kiedy to został zbombardowany i ostrzelany przez sowieckie samoloty (za co następnie przepraszało dowództwo sowieckie), poniósłszy straty w zabitych i rannych, wycofał się również do Pasiek. Do 27 lipca, przez cztery dni, 14 pułk ułanów osłaniał prawe skrzydło wojsk sowieckich, odpierając nieustanne ataki niemieckie, wspólnie ze zwiadowcami sowieckimi prowadząc działania zwiadowcze. 26 lipca doszło do spotkania płk. Władysława Filipkowskiego i towarzyszących mu oficerów Armii Krajowej z reprezentującym marszałka Iwana Koniewa generałem Iwanowem. Uzgodniono organizację 5 Dywizji Piechoty AK „Dzieci Lwowskich” w celu jej wykorzystania do dalszych działań wojennych. W nocy z 26 na 27 lipca wszystkie cztery szwadrony obsadzały linię Pasiek, gotowe do odparcia spodziewanych prób przedzierania się tędy Niemców, naciskanych już od wschodu przez likwidującą kocioł 38 Armię sowiecką. W nocy z 27 na 28 lipca już bez udziału AK, nastąpiło całkowite oczyszczenie miasta z Niemców, przez zajęcie Kortumowej Góry, gdzie znajdowała się artyleria niemiecka. 28 lipca oddziały AK we Lwowie zostały rozwiązane i złożyły broń w miejscach, gdzie kwaterowały w czasie „Burzy”. Żołnierze i dowódcy oddziałów rozeszli się do domów, ale utrzymywano nadal łączność konspiracyjną i osobiste kontakty. Z murów miasta zniknęły biało-czerwone flagi. W nocy z 28 na 29 lipca, na prośbę płk. Filipkowskiego odbyło się posiedzenie Okręgowej Rady Jedności Narodowej pod przewodnictwem Okręgowego Delegata Rządu RP mgr. Adama Ostrowskiego, na którym obecni byli płk. Filipkowski i ppłk Henryk Pohoski. Po całonocnej dyskusji Rada aprobowała projekt udania się płk. Filipkowskiego do Żytomierza na rozmowy z gen. Żymierskim. 30 lipca odbył się we Lwowie wiec ludności i żołnierzy z udziałem Nikity Chruszczowa i marszałka Koniewa. 31 lipca przed południem odlecieli samolotem do Kijowa na rozmowy z gen. Żymierskim: pułkownik Filipkowski, ppłk. Pohoski, płk Franciszek Studziński „Rawicz”– komendant Okręgu AK Tarnopol (od 30 czerwca 1944 zastępca komendanta Obszaru Południowo-Wschodniego), ppłk dypl. Stefan Czerwiński „Stefan” – komendant Okręgu AK Lwów, desygnowany na dowódcę 5 dywizji AK oraz ppor. Zygmunt Łanowski „Damian”, pełniący w czasie tej podróży obowiązki adiutanta komendanta Obszaru. Płk. Filipkowski, wraz z towarzyszącymi mu oficerami dotarł samolotem do Żytomierza 31 lipca w godzinach przedpołudniowych. Prosto z lotniska przewieziono ich do centrum Żytomierza, gdzie mieściła się kwatera sztabu generalnego Wojska Polskiego. Oczekiwał ich gen. Żymierski w towarzystwie kilku generałów w polskich mundurach oraz płk Marian Spychalski. W nocy z 2 na 3 sierpnia wszyscy przybyli ze Lwowa oficerowie AK zostali aresztowani i przewiezieni ciężarówką do więzienia NKWD w Kijowie, skąd zostają przekazani do kontrrazwiedki 1 Frontu Ukraińskiego. Następnie zaś samolotem przewieziono do więzienia w Charkowie. Mimo złożenia broni i formalnego rozwiązania oddziałów lwowskiej AK, w budynku Komendy AK przy ul. Kochanowskiego nadal pełniono dyżury i utrzymywano uzbrojoną służbę wartowniczą. Spotykali się tam członkowie sztabów, dowódcy oddziałów, przychodzili żołnierze i interesanci. W sąsiedztwie, przy ul. Rybackiej 5, kwaterowało nadal kierownictwo kontrwywiadu Komendy Obszaru, utrzymując kontakt ze sztabem kontrwywiadu 1 Frontu Ukraińskiego. Na polecenie komendy AK przekazywano – w tłumaczeniu na język rosyjski – informacje, dotyczące agentów gestapo z terenu Lwowa. Na życzenie wojskowych władz sowieckich, mjr Stasiewicz zwołał na godzinę 21 odprawę, która miała, się odbyć w kwaterze Komendy AK przy ul. Kochanowskiego. Rozesłano w tej sprawie pismo alarmową pocztą konspiracyjną: „Dziś o godz. 21, odbędzie się odprawa odnośnie do formowania dywizji AK, – na którą przybędzie generał, sowiecki Iwanow. Stawić się winni komendanci dzielnic, ich zastępcy, oraz dowódcy kompanii i zgrupowań. Dotyczy to wszystkich oficerów sztabu okręgu”. Stawiło się od 25 do 30 osób. Krótko przed godziną 21 przybył oficer sowiecki z informacją, że gen. Iwanow jest bardzo zajęty i przybyć nie może, ale zaprasza wszystkich na odprawę do siebie. W tym celu wkrótce podjadą samochody. Część obecnych opuściła budynek Komendy frontowymi bądź tylnymi drzwiami. Wkrótce podjechało kilka Willysów. W każdym obok kierowcy siedział sowiecki oficer. Zawieziono ich przez plac Halicki do dawnego pałacu Biesiadeckich, na tyłach budynków sądów przy ul. Batorego. Oficerów AK poproszono do podłużnej sali na piętrze, do której z korytarza prowadziło kilka drzwi. Stoły ustawione były w podkowę, na końcu obszerne biurko. Na stołach trochę materiałów piśmiennych. Na krzesłach pod ścianami oczekiwało już około 30 sowieckich oficerów. Wśród nich wolne miejsca, które zapełnili oficerowie AK. W oczekiwaniu na rozpoczęcie narady, wśród uśmiechów, toczyły się dwujęzyczne uprzejme rozmowy. Po kilku minutach na salę wszedł nieznany dotąd pułkownik, stanął za biurkiem i poprosił o zajęcie miejsca przy stołach, według starszeństwa. Gdy wszyscy usiedli zwrócił się z prośbą, aby najstarszy stopniem polski oficer złożył meldunek. Powstał mjr Stasiewicz i w krótkich słowach podał, że obecni tu polscy oficerowie reprezentują służby i jednostki bojowe organizowanej polskiej dywizji piechoty Armii Krajowej, która chce walczyć przeciwko Niemcom u boku Armii Czerwonej. Gdy skończył, pułkownik sowiecki zwrócił się do niego, aby powtórzył ten meldunek jeszcze raz. Speszony trochę mjr Stasiewicz powtórzył wszystko od początku. Wtedy pułkownik wstał, odsunął szufladę biurka, wyjął dwa pistolety i krzyknął: ruki wierch! (ręce do góry). Oficerowie sowieccy chwycili oficerów AK za ręce, wykręcając je do tyłu. Równocześnie pootwierały się drzwi i z korytarza wbiegli na salę żołnierze uzbrojeni w pepesze. Część ustawiła się pośrodku sali, część dokonywała osobistej rewizji oficerów AK. Odbierano dokumenty i inne przedmioty osobiste. Broni nikt nie miał. Następnie sprowadzono ich pojedynczo na dół do obszernej sutereny. Po drodze na schodach stało wielu żołnierzy uzbrojonych w pepesze. Po kilkunastu minutach wyprowadzono ich na dziedziniec i załadowano na samochód ciężarowy. Siedzieli na podłodze ciasno, okrakiem jeden za drugim, twarzami w kierunku jazdy. Zawieziono ich do więzienia przy ulicy Łąckiego. Początkowo, przez kilka godzin, przebywali w jednej celi, potem rozprowadzono ich po różnych celach w tzw. budynku wewnętrznym, w którego piwnicach, za czasów gestapo, znajdowały się cele śmierci. W czasie tej „odprawy” zostali aresztowani: mjr dypl. Kornel Stasiewicz – „Prosper” – szef sztabu Komendy Okręgu Lwów (kryptonim – „Taśma”), mjr dypl. Leon Bazała – „Strwiąż”, cichociemny, lekarz – zastępca szefa sanitarnego Komendy Obszaru Południowo-Wschodniego, kpt. Karol Borkowiec – „Zen” – komendant Dzielnicy Południowej, kpt. Andrzej Chołoniewski – Łodyga”; dowódca oddziałów leśnych 14 p. ułanów AK, ppor. Władysław Cudak – „Gojba” – referent WSOP Dzielnicy Wschodniej, ks. Władysław (o. Rafał) Kiernicki – „Dziunio”, franciszkanin, kierownik łączności konspiracyjnej Komendy Okręgu Lwów, por. Stanisław Łatkowski – „Poraj” – oficer informacyjny Dzielnicy Wschodniej, inż. Edward Pawluk – „Profesor”, urbanista – kierownik kolportażu BIP Komendy Okręgu Lwów, por. Jan Podhaniuk – „Ludwik” -Komendant I Rejonu Dzielnicy Południowej, kpt. Edward Sidorowicz – „Burak” – komendant Dzielnicy Śródmieście, kpt. Dragan Sotirovič – „Draża”, Jugosłowianin – zastępca dowódcy oddziałów leśnych 14 p. uł. AK, ppor. Franciszek Specylak – „Rapier” – adiutant i oficer organizacyjny komendy Dzielnicy Południowej, por. Stanisław Sypniewicz (prawdziwe nazwisko: Mieczysław Laskowski) – „Mieczysław” – kierownik legalizacji Komendy Okręgu Lwów, por. inż. Stanisław Turowicz – „Roch” – szef łączności operacyjnej Komendy Okręgu Lwów, ppor. Bolesław Wójtowicz – „Damian” – komendant III Rejonu Dzielnicy Południowej, jedyną kobietą aresztowaną w czasie „odprawy” była Krystyna Wójcik (prawdziwe nazwisko: Paulina Stachorówna) – „Lila”, kierownik kancelarii Komendy Okręgu Lwów. Z krzykiem: „Chłopcy, jadę z Wami!!!” wsiadła w ostatniej chwili do jednego z odjeżdżających na odprawę samochodów.